Bogusław Białek Bogusław Białek (ur. 2 lutego 1941 r.) zapowiadał się na świetnej klasy golkipera. Talentem przewyższał ponoć samego Konrada Kornka (15-krotnego reprezentanta Polski – red.). Częste kontuzje przyczyniły się niestety do zahamowania rozwoju tego uzdolnionego chłopaka.

Najlepszym okresem gry okazały się dla naszego bohatera lata 1959-1960. Najpierw zabłysnął swoimi nieprzeciętnymi zdolnościami podczas juniorskiego turnieju we Francji (został tam wyróżniony statuetką najlepszego zawodnika). W roku następnym 8-krotnie przywdziewał trykot I-ligowej Odry.

I gdyby nie kontuzjogenność… kariera obiecującego bramkarza mogła potoczyć się zupełnie innym torem.

Poniżej przedstawiamy wywiad Bogusława Białka udzielony „Trybunie Opolskiej” (nr 85 z 10 IV 1959) po bardzo dla niego udanym turnieju reprezentacji juniorów we Francji.

 
W Opolu panuje wybitny urodzaj na bramkarzy. Po Kornku i Kściuku reprezentacyjny dres z Białym Orłem przywdział już trzeci goalkeeper – Bogusław Białek z Odry. Ostatnio bronił on z dużym powodzeniem bramki drugiej reprezentacji Polski juniorów na świątecznym turnieju w Cannes. Boguś ma obecnie 18 lat i jak twierdzą fachowcy posiada duży talent bramkarski. Grę jego cechują spokój, błyskawiczny refleks, pewność chwytu oraz nienaganną skoczność. Dysponuje więc wszelkimi elementami, które winny cechować dobrego bramkarza.

A oto wspomnienia Białka z kilkudniowego pobytu w Cannes:

„Po 50-godzinnej podróży do Cannes z jednodniową przerwą w Strassburgu, gdzie zresztą przeprowadziliśmy na tamtejszym stadionie lekki trening, dotarliśmy wszyscy zdrowi i zadowoleni na miejsce turnieju. Zadowoleni byliśmy dlatego, że poza trenerem Cebulą po raz pierwszy bawiliśmy poza granicami Polski.

Kiedy wybiegliśmy na boisko, by stoczyć pierwszy pojedynek z angielskim Chelsea, wszystkim nam nogi drżały jak galareta. Nasi przeciwnicy z Londynu przewyższali nas zdecydowanie warunkami fizycznymi. Efektem debiutanckiej tremy była porażka z późniejszym zwycięzcą turnieju 0:1.

Niepowodzenie to postanowiliśmy pomścić na niemieckiej drużynie BC Augsburg. Nie znaczy to absolutnie, że Niemcy byli aż tak słabi. Nasz plan taktyczny w tym meczu polegał na wzmocnionej defensywie i atakowaniu Niemców szybkimi wypadami. Założenia te wykonaliśmy w zupełności zwyciężając piłkarzy z NRF 4:0.

W meczu o trzecie miejsce zwyciężyliśmy nieoczekiwanie hiszpańską drużynę Jume Madryt 2:0. Na 5 min. przed końcem tego meczu uległem poważnej kontuzji kolana i do Opola przyjechałem w „gipsie”.

Cóż można powiedzieć o samym turnieju i jego aktorach? Przede wszystkim należy podkreślić dużą gościnność Francuzów, którzy czuli do Polaków specjalny sentyment i odwiedzali nas bardzo często w naszej kwaterze. Odwiedzali nas również nasi rodacy zamieszkali we Francji.

Poszczególne mecze oglądało średnio około 6 tys. widzów.

Duże wrażenie zrobiły na mnie w Cannes piękne i nowoczesne budowle. Reklamy neonowe dodają wiele uroku temu pięknemu miastu. Zwiedziliśmy również wspaniałą salę kinową, gdzie odbywają się festiwale filmowe. Na inne przyjemności niestety nie mieliśmy czasu, gdyż czas naglił i trzeba było wracać do kraju.

Największym jednak wrażeniem dla mnie był moment wręczania mi przez przedstawiciela komitetu organizacyjnego turnieju wspaniałej statuetki piłkarza, jako najlepszemu zawodnikowi turnieju”.

NAJBLIŻSZE PANA PLANY?

„Po zdjęciu gipsu z nogi wznawiam w bież. tygodniu systematyczny trening. Moim cichym marzeniem jest zdystansowanie Kściuka i zajęcie jego miejsca w bramce II-ligowej Odry”.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online