Wywiad z Tomaszem Garbowskim - kandydatem na fotel Prezenydenta miasta Opola Redakcja serwisu Historii "Odry" Opole miała okazję gościć na zaproszenie Tomasza Garbowskiego w siedzibie Rady Wojewódzkiej Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W trakcie 30-sto minutowej rozmowy z kandydatem na fotel Prezydenta miasta Opola, poruszyliśmy wiele istotnych kwestii związanych z Opolskim Klubem Sportowym "Odra". Zadaliśmy szereg pytań dotyczących przeszłości jak i wizji przyszłości klubu, który był swego czasu wizytówką miasta.

Już dziś zapraszamy do interesującej lektury rozmowy z Tomaszem Garbowskim w naszym serwisie.

Historia „Odry” Opole: Panie Tomaszu, jest Pan osobą znaną z zamiłowania do piłki nożnej, więc trudno nie zapytać o jedną z najważniejszych chyba spraw związanych właśnie z tą dyscypliną sportu w ubiegłym roku, jaka miała miejsce w Opolu. Mianowicie chodzi o upadek Opolskiego Klubu Sportowego „Odra” Opole. Jak odebrał Pan informację, po tym jakże smutnym fakcie?

Tomasz Garbowski (kandydat na Prezydenta miasta Opola): Na pewno było to smutne wydarzenie, ponieważ można było zrobić wszystko, aby nazwę i markę „Odry” Opole uratować i zapewne można było to zrobić. Oczywiście nie chciałbym pastwić się tutaj nad pewnymi osobami, które nad tą sytuacją umyły nieco ręce. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a w trudnej sytuacji w jakiej znalazł się klub, kiedy można było się wykazać swoim zaangażowaniem, to nie nastąpiło. Łatwo było podjąć decyzję albo nie podejmować decyzji, żeby klub o takiej nazwie upadł. Dzisiaj nie przyjmuje do wiadomości, że funkcjonuje „Oderka”, która jest naturalnym spadkobiercą pięknej tradycji „Odry” Opole. Wszystko należy zrobić, aby wrócić jak najszybciej do historycznej nazwy i żeby „Odra” Opole pod taką nazwą występowała nie tylko w Opolu, ale również na innych stadionach w Polsce, i to należy uczynić. Można było to zrobić wcześniej, jednak podjęto inne kroki, ale uważam, że należy wrócić do nazwy i tradycji, co powinno stać się priorytetem. Oczywiście z całym szacunkiem do osób starających się odbudować piłkę nożną w Opolu, ale marka to jest marka. „Odra” Opole tkwi w pamięci wielu kibiców i myślę, że wielu wspomina nie raz i zastanawia się co się z tą „Odrą” dzieje. Mój wielki przyjaciel, śp. Jerzy Szmajdziński w rozmowach ze mną, niejednokrotnie pytał: Co tam słychać w „Odrze” Opole? Dla niego w Opolu istniała tylko i zawsze „Odra”, a nie „Oderka” mówiąc obrazowo. Pamiętajmy o tym, że „Odra” Opole dla wielu osób nie związanych z naszym miastem była kojarzona z jakąś nazwijmy to ikoną. Ona łączyła, ale także dzieliła, potrafiła ściągać na swoje mecze ludzi z całego województwa by móc w dobrej atmosferze wspomagać ukochany klub.

HO: Wspomniał Pan, że można było zaradzić temu, aby nie doszło do sytuacji, w której klub został wycofany z rozgrywek a na jego miejsce został powołany nowy już pod inną nazwą. Czy widział Pan wówczas receptę na rozwiązanie problemów klubu? Czy faktycznie miasto zrobiło wszystko, aby uratować „Odrę”? Czy jedynym rozwiązaniem było…rozwiązanie klubu?

TG: Moim zdaniem to było chyba najłatwiejsze rozwiązanie ze strony władz miasta, które umyły ręce i uznały, że to nie ich problem. Ja podchodzę inaczej do sprawy. To wszystko co się dzieje w naszym mieście, naszej stolicy, nawet gdyby nie dotyczyło bezpośrednio instytucji publicznej jaką jest Urząd Miasta czy władza w mieście, to powinno władzę interesować. Czy to kwestia związana ze sportem, kolejnictwem, drogownictwem, powinniśmy się wspólnie czuć odpowiedzialni za to co się w konkretnej sferze dzieje i powinniśmy reagować. Czy to, że wały przeciwpowodziowe są zniszczone poza miastem ma oznaczać, że to nas nie dotyczy? Podobnie było z opolską „Odrą”! Ja zdaję sobie sprawę, że wiele klubów piłkarskich w Polsce popadło w kryzys ekonomiczny, choćby tak jak we Wrocławiu. Władze miasta jednak postanowiły działać na rzecz jego ratowania, oddłużyły klub. Podobnie mogło stać się w Opolu, można było sprzedaż działkę na Zakrzowie stosunkowo wcześniej a nie w ostatniej chwili. Dziś działka zostanie sprzedana przez Sąd i długi zostaną pokryte. Powiedzmy sobie szczerze, że analizując nawet przebieg procesu upadłości klubu, to widać gołym okiem, że miasto nie interesowało się tą sprawą i dalej się nie interesuje.

Gdybym był wówczas Prezydentem Opola i stawiam sprawę jasno, że chcę pomóc temu klubowi, bo tak należało zrobić, to jeden z moich wice-prezydentów osobiście miałby zająć się z zaangażowaniem tą sprawą. Zostałby niewątpliwie albo prezesem stowarzyszenia albo spółki, która by nią pokierowała i wyprowadziła z tych długów. Miałby to zrobić osobiście, a nie przez wielu pośredników, którzy chcieli mieć jakiś wpływ na całą sytuację. Jeśli by tej osobie, zadanie postawione przed nią nie powiodłoby się, nie przedstawiałaby mi żadnego harmonogramu spłaty długu i wyjście biznesowe na prostą, w sensie ekonomiczno-organizacyjnym, to uznałbym, że ten Pan nie nadaje się do tej funkcji. Należałoby twardo uderzyć pięścią w stół i podejmować decyzję osobiście, a nie omijać te problemy, które spływają do Ratusza. Można było to zrobić i podkreślam jeszcze raz, należało to zrobić. Oddłużyć ten klub, najlepiej i najprościej sprzedać wspomnianą działkę i ułożyć plan na „Odrę” w XXI wieku. Potrzebna była praca samorządu terytorialnego, kibiców i biznesu. Taki trójkąt dałby z pewnością efekty. Myślę, że w tej piramidzie na początek największy udział powinien być ze strony miasta, następnie podmiotów prywatnych lub gospodarczych, tak jak to miało i ma miejsce w Poznaniu czy Wrocławiu. Oczywiście w Poznaniu też narzekają, że Prezydent Grobelny wspiera mocno szeroko pojęty sport, ale przez to promuje miasto nie tylko w Polsce i na świecie!

HO: Wiemy, że „Odra” Opole to nie jedyny klub, który funkcjonował w mieście. Istnieję również inne kluby tj. Kolejarz Opole czy Orlik Opole, które mają rzeszę zagorzałych sympatyków. Czy można zatem pogodzić istnienie kilku dyscyplin sportowych na wysokim poziomie w naszym mieście i zaspokoić potrzeby w kilku różnych klubach?

TG: To faktycznie jest odrębny temat odnośnie sportu w Opolu. Dzisiaj, obecne władze miasta podchodzą do problematyki związanej ze sportem, w taki sposób, że każdemu coś damy i jakoś to będzie. Należałoby podjąć trudne, ale decyzje w zakresie wyodrębnienia klubów sportowych, które można w większym stopniu finansować. Tutaj oczywiście rozgrzewa dyskusja, ale należałoby rozpocząć od kardynalnej kwestii jaką jest infrastruktura sportowa. Ja jako kibic sportowy, któremu nie ukrywam bliżej do piłki nożnej aniżeli do żużla, ale jeśli obecny Prezydent Opola podjąłby decyzję, że będzie piękny stadion żużlowy na 6-7 tysięcy widzów, to bym się z tego tytułu cieszył, że mogę pokazać taki obiekt moim przyjaciołom z innych miast, czy posłom i znajomym jaki piękny obiekt sportowy mamy w Opolu. Pytanie: czy przy Wschodniej jest piękny obiekt? To raczej łatanie dziur, wyremontujemy szatnię czy położymy kilka krzesełek. To nie przystoi stolicy regionu. Albo robimy dużo albo udajemy, że coś robimy. W tym wypadku uważam, że udajemy, że coś robimy. Niby finansujemy szeroki sport, a efektów nie ma! Prawie codziennie czytam Przegląd Sportowy i nie słyszę o sukcesach opolskich sportowców, z wyjątkiem oczywiście fanatyków takich jak choćby „Budowlani” Opole, ale to są wyjątki.

Musimy pamiętać, że w Opolu istnieją także inne dyscypliny sportu jak siatkówka, piłka ręczna czy koszykówka, które funkcjonują na dobrym poziomie i można to nawet powiązać z opolskimi uczelniami tak jak jest to w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie każda dyscyplina sportu jest przywiązana do jakiejś uczelni. Miasto wspiera uczelnie a przy okazji wspiera sport. Ta współpraca funkcjonuje znakomicie, ale podkreślam, że tutaj należy rozmawiać, rozmawiać i podejmować konkretne decyzje, a nie cieszyć się z tego co jest. Tu trzeba spojrzenia w przyszłość i budowy na lata. Największą bolączką Opola to problem infrastruktury sportowej z jaką się borykamy od lat. Tutaj warto postawić pytanie: czy budowa centrum kongresowo-wystawienniczego przy ul. Północnej za 30 milionów złotych jest faktycznie niezbędna Opolu? Może warto byłoby dołożyć kilka milionów złotych budując halę kongresowo-sportową. Moglibyśmy pójść przecież śladem takich miast jak Gdynia czy Gdańsk, które posiadają tego typu hale, w których odbywają się zawody sportowe a przy okazji inne imprezy o charakterze kulturalnym, choćby niedawny zjazd Solidarności. Opole nie ma żądnych tradycji wystawienniczych, mamy tradycje uczelniane, sportowe, to należy wykorzystać. Jesteśmy stosunkowo niewielkim miastem i nie udawajmy, że będziemy wielką aglomeracją. Możemy pełnić funkcję aglomeracji, ale w inny sposób.


HO: Dlaczego zatem w Opolu nie potrafimy stworzyć piłki nożnej na wysokim poziomie, tak jak choćby w dużo mniejszym Kluczborku?

TG: Do tego trzeba przede wszystkim wytrwałości i zaangażowania wielu osób, które patrzą nie tylko z punktu widzenia osoby, która kończy pracę o 15-ej i nic mnie dalej nie obchodzi. Tutaj trzeba wyjść poza sztywne ramy. Najpierw należałoby zrobić to, co wykonano w Kluczborku, czyli inwentaryzację tego co mamy i co możemy zrobić. Jeżeli w Opolu mamy ponad 48 obiektów sportowych szeroko rozumianych, to należałoby dokonać ich inwentaryzacji i kroczek po kroczku zainwestować w budowę stadionu z myślą, że będzie to sport profesjonalny stanowiący wizytówkę miasta. Musi znaleźć się osoba, która czuje sport i zna realia polskiego sportu. Wówczas istnieje szansa na realizacja poszczególnych etapów rozwoju piłki nożnej w Opolu. Jeśli taka osoba nigdy nie była sportowcem to nigdy nie poczuje tego co można zrobić.

HO: Dziękujemy serdecznie za rozmowę i życzymy wszystkiego dobrego, prosząc aby pamiętał Pan zawsze o opolskiej „Odrze”.

TG: Dziękuję również za rozmowę i pozdrawiam wszystkich czytelników serwisu Historii „Odry” Opole.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online