Jarosław Studzizba (fot. www.loewenblut76.de) Karierę piłkarską rozpoczynał w Nysie, z której w latach siedemdziesiątych przybył do opolskiej "Odry". Następnie był zawodnikiem "Górnika" Zabrze, "Polonii" Bytom, "Lechii" Gdańsk oraz czołowym piłkarzem "Eintrachtu" Braunschweig, z którym występował w Bundeslidze (1982-84, 51 spotkań, 9 bramek).

Zapraszamy do lektury rozmowy z Jarosławem Studzizbą, którą przeprowadził Robert Drzazga.

 

- Jarek to zdrobnienie imienia Jarosław. Czy to prawda, że ojciec wybrał dla ciebie takie imię dlatego, że podziwiał Engelberta Jarka, rozpoczynającego w Nysie swoją wspaniałą karierę piłkarską?

- Wszystko się zgadza, a ja dodam jeszcze, że marzeniem mojego ojca było abym został takim samym piłkarzem jak Jarek, który był zawsze potem moim idolem. Nigdy nie byłem tak świetnym graczem jak mój wzór, ale dziś żyjemy w wielkiej przyjaźni. Obaj mieszkamy poza Polską, ale gdy Jarek organizuje w Niemczech spotkania byłych futbolistów Odry, z Belgii mam niedaleko i zawsze się zjawiam, aby zobaczyć się z kolegami.

- Do opolskiej Odry, I-ligowej w latach siedemdziesiątych, trafiłeś z Kluczborka jako utalentowany piłkarz. Dlaczego opuściłeś ten klub?

- Chyba dlatego, że miałem wówczas ambicję grania w I lidze. Występowałem wówczas przez pół roku w Metalu Kluczbork a miałem zaledwie 18 lat! Trener wystawiał mnie regularnie w pierwszym składzie i dzięki temu zostałem zauważony przez trenera Odry Opole, Pana Engleberta Jarka. Pół roku później byłem już zawodnikiem niebiesko-czerwonych. Co prawda wówczas czasy były takie, że nie dawało się często szansy młodym piłkarzom, o czym przekonałem się w późniejszym czasie w Górniku Zabrze, ale mimo wszystko wiele zawdzięczam trenerowi Jarkowi. Odra spadła do II ligi, a mnie od pewnego czasu namawiano aby przejść do Zabrza. Do grania w Górniku przekonał mnie trener Teodor Wieczorek. Trafiłem do Zabrza na 2,5 roku, ale wówczas w kadrze Górnika roiło się od reprezentantów Polski, których trudno było wygryźć ze składu.


- Odszedłeś więc z Górnika i nie żal ci było opuszczać tak dobrej drużyny?

- Po trenerze Wieczorku w Górniku nastał Hubert Kostka, który też nie bardzo widział mnie w pierwszym zespole. Na odejście zdecydowałem się jednak po tym, jak do Górnika na moją pozycję ściągnięto z Motoru Lublin, nie młodego już, 31-letniego Adama Popowicza. On wcale lepiej nie grał ode mnie, ale trzymał sztamę ze starymi klubowymi wyjadaczami i szybko się zaaklimatyzował. Trafiłem zatem na wypożyczenie do Polonii Bytom, z którego byłem niezwykle zadowolony. W Bytomiu spędziłem 1,5 roku byłem podstawowym piłkarzem uzyskując z Polonią awans do pierwszej ligi. Kolejnym klubem w Polsce, do którego trafiłem okazała się gdańska Lechia. Tam występowałem przez 2 lata. Po przygodzie w Gdańsku postanowiłem wyjechać za granicę.

- Jak potoczyły się twoje losy za granicą?

- Był rok 1981, gdy z żoną pojechaliśmy do jej rodziny w Niemczech i zdecydowaliśmy się tam pozostać. Występowałem w międzyczasie również w Casino Austria Salzburg przez 2 lata. Później wyjechaliśmy do Belgii i grałem w I-ligowym klubie, z którego powstał dzisiejszy KRC Genk. Czynną karierę futbolisty zakończyłem w 1990 roku w klubie Neruteren w wieku 35 lat.

- Nie straciłeś kontaktu z futbolem?

- Zawodowo pracuję w firmie Ford, ale nadal jestem blisko piłki. Przez wiele lat byłem trenerem młodzieży oraz seniorów zespołów III i IV ligi belgijskiej. Od nowego roku mam zająć się juniorami Genku.

- To dziś jeden z lepszych klubów w Belgii, uczestnik rozgrywek Ligi Mistrzów

- Genk to niewielka miejscowość, która rozrasta się także dzięki futbolowi. Przed kilku laty wybudowano tam piękny, nowoczesny, duży stadion, cały zadaszony. Dawniej gdy go nie było w weekendy z domu mieszkańcy wychodzili głównie do kościoła, a teraz chodzą na mecze. Tam powstał jakby kult futbolu, wszyscy żywo interesują się wynikami swoich piłkarzy.

Rozmawiał Robert Drzazga.

Errata: Zmiany w oryginalne wprowadzono na prośbę bohatera wywiadu ze względu na pojawiające się nieścisłości przedstawione przez dziennikarza. [15.05.2015]

Źródło: http://www.archiwalneinformacje.com/2002-10-31-z-opolskiej-odry-do-genku.html   

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online