Wywiad z Andrzejem Marcolem (ur.9 listopada 1960 r. w Opolu):

Historia "Odry" Opole: Jakie były początki pańskiej kariery?

Andrzej Marcol: W piłkę zacząłem grać w nieistniejącym już "Tempie" Opole, pod okiem trenera Reinholda Michala. Będąc wybijającym się zawodnikiem przeszedłem następnie do "Odry, gdzie mogłem trenować pod okiem takich trenerów jak Leszek Stykała, Wiesław Łucyszyn, Antoni Piechniczek, Józef Zwierzyna i Grzegorz Polakow.

HO: Jak zatem stał się Pan piłkarzem "Odry" Opole?

AM: Z "Tempa" zdecydowałem się odejść po rozmowie... z Janem Śliwakiem. Doszedłem wtedy do wniosku, że przejście do "Odry" jest konieczne, bym mógł się lepiej rozwinąć piłkarsko. Były też większe możliwości "pokazania się".

AM: Jak wyglądały pana poczatki w nowym klubie?

AM: Przechodząc z trampkarzy do drużyny juniorskiej "Odry", znalazłem się pod opieką trenerów Łucyszyna i Bały. Na tyle dobrze mi szło, że zostałem powołany do Kadry województwa opolskiego. Naszym trenerem był Juliusz Mariański, który doprowadził nas do ćwierćfinału rozgrywek. Kariera potoczyła się w dobrym kierunku i jako 18-latek trafiłem do I zespołu "Odry".

HO: Kto wraz z panem awansował z zespołu juniorów do I drużyny?

AM: Razem ze mną w I składzie "Odry" znalazł się Paweł Król.

HO: Pamięta pan jakąś anegdotkę związaną z okresem występów w Kadrze województwa opolskiego lub opolskiej "Odrze"?

AM: Pamiętam zabawną sytuację z okresu mojej gry w Kadrze województwa opolskiego. Byliśmy na zgrupowaniu w Nysie. Spaliśmy w hotelu "Piast". Ogrzewanie nie działało. W pewnym momencie trener Mariański wszedł do pokoju... do nas zmarzniętych z zimna i mówi:

- Zamknijcie drzwi bo motyle wlecą.

... a to był styczeń.

Trener Mariański miał poczucie humoru.

HO: Jakie spotkanie w barwach "Odry" utkwiło panu najbardziej w pamięci?

Andrzej Marcol

AM: Najbardziej pamiętam pechowy dla mnie mecz z Legią Warszawa, w półfinale Pucharu Polski (1980/1981 - red.). Doznałem wtedy bardzo ciężkiej kontuzji, otwartego złamania kości podudziowej. To była przyczyna zakończenia przeze mnie zawodniczej kariery. Jeszcze próbowałem powrócić na boisko, ale lekarze mi to odradzali.

HO: Jak wspomina Pan opolską publiczność?

AM: Były to bardzo piękne czasy. Na pewno tego co działo się na Oleskiej nie zapomnę.

HO: Czy utzrymuje Pan kontakty z byłymi zawodnikami "Odry" ?

AM: W ostatnim czasie rozmawiałem z Krystianem Koźniewskim, "Heńkiem" Grucą i Markiem Łańcuckim. Jednakże kontakty z innymi piłkarzami pourywały się.

HO: Jak potoczyło się pańskie życie po zawieszeniu butów na kołku? Miał pan jeszcze styczność z futbolem?

AM: Po zakończeniu mojej kariery w "Odrze" Opole zagrałem jeszcze kilka spotkań w oldbojach, m.in. z Krystianem Koźniewskim oraz braćmi Kotami (Karolem i Antkiem - red.). Na przełomie 1987/1988 roku wyjechałem do Niemiec, gdzie przez krótki okres czasu trenowałem trampkarzy z Vitten. Po tym epizodzie ostatecznie pożegnałem się z "piłką".

HO: Jak często bywa pan w Opolu?

AM: Ostatnio nie za często. Jednakże w lipcu odwiedzę Opole, a to ze względu na zjazd moich szkolnych kolegów i koleżanek.

HO: Co pan sądzi o działalności serwisu internetowego poświęconego Historii "Odry" Opole?

AM: Jest to bardzo super sprawa i wypada się z tego powodu tylko cieszyć.

HO: Dziękujemy za udzielenie nam wywiadu.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online