Wywiad z Manfredem Koprkiem (urodzony 14 marca 1943 roku w Strzelcach Opolskich)

Historia "Odry" Opole: Pana kariera piłkarska rozpoczęła się w Strzelcach Opolskich...

Manfred Koprek: Faktycznie moje początki piłkarskiej kariery rozpocząłem w "Budowlanych" Strzelce Opolskie, skąd też pochodzę. Po powołaniu do wojska, występowałem przez 2 lata w trzecioligowym klubie sportowym "Czarni" Żagań. W tym czasie graliśmy o awans do drugiej ligi, jednak ta sztuka nam się nie powiodła. W sezonie 1964/65 sprawiliśmy jednak największą niespodziankę, która zapisała się na stałe w historii klubu z Żagania. W rozgrywkach o Puchar Polski awansowaliśmy aż do samego finału! Po drodze wyeliminowaliśmy takie zespoły jak: "Start" Łódź, "Polonię" Bytom, "Pogoń" Szczecin, "Wisłę" Kraków i ŁKS Łódź. 2 czerwca 1965 roku na stadionie miejskim w Zielonej Górze wystąpiliśmy w finałowym spotkaniu przeciwko słynnemu "Górnikowi" Zabrze. Nie mieliśmy większych szans w starciu z silną ekipą z Zabrza i przegraliśmy 0:4 (0:3). Jeszcze w tym samym roku powróciłem z powrotem do "Budowlanych" Strzelce. Na jesieni 1966 roku graliśmy przeciwko "Odrze" Opole w Opolu, gdzie byłem faktycznie obsebserwowany przez działaczy i trenerów zespołu "Odry". Niedługo po tym meczu otrzymałem propozycję zmiany barw klubowych na "niebiesko-czerwone". Zadebiutowałem jeszcze w tym samym roku (sezon 1966/67) w pierwszej drużynie.

HO:Na jakiej pozycji występował Pan w "Odrze"?

M.K.:Na samym początku występów w Opolu grałem jako napastnik, ale w późniejszym czasie trenerzy widzieli mnie bardziej na lewym skrzydle jako pomocnika.

HO:zespole panowała zapewne ostra konkurencja, jak Pan sobie z tym radził?

M.K.:Nie było aż tak źle, aby jeden drugiemu dołki kopał. Każdy dawał z siebie co mógł dla drużyny, dla kibiców i dla siebie oczywiście. Panowała atmosfera wzajemnego zrozumienia. Mieliśmy fantastycznych kibiców, którzy byli jednak bardzo wymagający. Grałeś słabo, to cię wygwizdali…Rywalizacja w drużynie byłą widoczna, szczególnie w okresie walki o awans do ekstraklasy. Mieliśmy w tym czasie naprawdę doskonałą drużynę z m.in. Kornkiem w bramce, Szczepańskim i Brejzą w obronie oraz Antkiem Kotem i Józkiem Klose w ataku.

HO:Jakim zatem był Pan piłkarzem?

M.K.:Byłem bardzo walecznym i zaciętym zawodnikiem z bardzo dobrą wydolnością. Sporo biegałem na pełnych obrotach. Nigdy nie chowałem się za plecami, aby uniknąć zderzenia i ostrego starcia. Może właśnie dlatego zaliczyłem aż 4 czerwone kartki.

HO:Czy to prawda, że stylem gry przypominał Pan Kazimierza Deynę, a w meczach przeciwko "Legii" Warszawa dostawał Pan za zadanie wyłączenia z gry Deynę?

M.K.:Tak właśnie było. W spotkaniach z "Legią" Warszawa zawsze opiekowałem się Kaziem Deyną. To zadanie zawsze udawało mi się dobrze wypełnić, a trener był ze mnie zadowolony. Nawet raz po takim meczu, zapytał się mnie ktoś: "A który z nich to Deyna?".

Trójka kolegów z Odry: Koprek, Powieczko i Latawiec

HO:Jak wyglądało Pana życie prywatne w czasie gry w Opolu?

M.K.:W 1966 roku wziąłem ślub z moją żoną Briggittą a w 1967 r. urodził się nasz pierwszy syn. Po zakończeniu szkoły zawodowej, uczęszczałem do Technikum mechanicznego wieczorowo. Miałem już w tym czasie sporą odpowiedzialność.

HO:Do kiedy występował Pan w pierwszym zespole "Odry" Opole?

M.K.:Występowałem w "Odrze" do 1973 roku, w którym to walczyliśmy w barażach o utrzymanie się w pierwszej lidze. Wystąpiłem w ostatnim decydującym meczu przeciwko Hutnikowi Nowa Huta. W pierwszym meczu w Opolu zaledwie zremisowaliśmy 0:0 a wystąpiliśmy w następującym składzie: Krupa, Gut, Krawiec, Gołębiowski. Harańczyk, A.Kot, Stykała, Tyc, K.Kot, Klose i Koprek. Wynik nie był satysfakcjonujący, a meczem decydującym o pozostaniu w ekstraklasie miał paść w Krakowie. Trener Jarek bardzo optymistycznie podchodził do tego spotkania i nie wątpił w nasze zwycięstwo. Wystąpiliśmy rewanżu w następującym zestawieniu: Krupa, Gut, Krawiec, Gołębiowski, Harańczyk, Gano (E.Kot), A.Kot, Stykała, Knychasz, K.Kot (Tyc) i Klose. Pokonaliśmy Hutnika 2:0 a bramki zdobyli Antek Kot i Wojtek Tyc. Utrzymaliśmy się w pierwszej lidze. W tym samym czasie podjąłem decyzję o zakończeniu kariery piłkarskiej w pierwszym zespole. Zostałem trenerem i jednocześnie zawodnikiem rezerw "Odry". Natomiast w 1975 r. wyjechałem do Australii, gdzie występowałem w drużynie Brisbane. Po dwóch latach gry, uległem kontuzji łękotki i naderwania ścięgna kolana. Wyjeżdżając z powrotem do Polski, zostawiłem tam dobrego następcę z "Odry", Joachim Krawca, który dołączył w tym czasie do drużyny z Brisbane.

HO:Jak wyglądała Pana dalsza droga życiowa po powrocie do kraju?

M.K.:Od 1977 do 1979 roku byłem trenerem "Budowlanych" Strzelce Opolskie, gdzie zakończyłem ostatecznie moją karierę piłkarską. W 1980 r. wraz z rodziną wyjechałem do Niemiec. Pracowałem na trzy zmiany, ale nie zapomniałem o futbolu. Piłką nożna właściwie się już nie zajmowałem. Jedynie na spotkania organizowane przez Engelberta Jarka zakładałem buty piłkarskie.

HO:Jaki mecz w trakcie występów w Opolu, utkwił Panu najbardziej w pamięci?

M.K.:To jedno ze spotkań przeciwko wspomnianej już "Legii" Warszawa. Nie pamiętam, w którym roku się odbył, ale wygraliśmy 1:0. "Legia" była bardzo nerwowa, nie mogli zaakceptować tej porażki. Napięcie na boisku był olbrzymie. Pod koniec spotkania "Legia" wykonywała rzut wolny. Stałem blisko piłki przeciwnika i naturalnie trochę przeszkadzałem. Podbiegł do mnie Robert Gadocha i chciał mnie głową w czoło uderzyć. Udało mi się szybko odsunąć głowę na bok i mnie nie trafił. Oczekiwaliśmy czerwonej kartki dla niego, ponieważ sędzia widział doskonale całe zdarzenie, jednak przymknął oko na zachowanie reprezentanta Polski i nie zareagował. Na szczęście "Legia" nie zdobyła gola, to był dzień "Odry" Opole.

HO:Na koniec zapytamy, czy słyszał Pan już o stronie internetowej Historia "Odry" Opole?

M.K.:Niestety nie wiedziałem, że taka strona istnieje. Jednak cieszę się bardzo, że jest i odwiedzę ją bardzo chętnie.

HO: Dziękujemy za miłą rozmowę.

Autograf Manfreda Koprka

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online