Historia "Odry": Jak rozpoczęła się Pana piłkarska kariera?

Konrad Kornek: Właściwie zaczynałem jako napastnik. Nie mieliśmy bramkarza i zawsze jak zawodnik z drużyny przeciwnej biegł w kierunku naszej bramki, to też ja biegłem tak szybko jak mogłem do bramki, żeby złapać piłkę. To mi się doskonale udawało. Mogę powiedzieć, że przez przypadek zostałem bramkarzem.

"HO": A jak trafił Pan do "Odry" Opole?

K.K.: Chodziłem do szkoły zawodowej w Opolu. Z moimi kolegami przypatrywaliśmy się po szkole treningom piłkarzy "Odry". Kiedyś sobie powiedziałem patrząc na trenujących piłkarzy: Dlaczego mam się tylko przypatrywać... i zacząłem z nimi trenować.

"HO": Co utkwiło Panu w szczególności w pamięci z czasów gry w "Odrze"?

K.K.: (śmiech).......... Dużo interesujących meczy przeżyłem, ale tych bombowych bankietów po meczach w Moskwie to nie zapomnę nigdy. Cóż to były za imprezy!!!

"HO": Jak doszło do Pana transferu za Ocean? Przeniósł się Pan do jednego z najpopularniejszych klubów świata w latach 70-tych, czyli New York Cosmos.

K.K.: Jeden manager zadzwonił do mnie i złożył mi tę propozycje. Dostałem pozwolenie z mojego klubu na wyjazd i pojechałem do Nowego Yorku. Bardzo mi się tam podobało, ale nie było tak łatwo - to nie to co piłkarze dzisiaj. Mój dzień miał 18 godzin, jednocześnie pracowałem tam jako stolarz i trenowałem ile mogłem z gwiazdami światowej piłki nożnej.

"HO": Po zakończeniu kariery musiał Pan sobie znaleźć dla siebie jakieś zajęcie.

K.K.: Trenowałem różne luby np. Unię Murów czy Małąpanwię Ozimek. W 1976 roku wyjechałem do Niemiec, gdzie też jeszcze krótko trenowałem i grałem w drużynie seniorów. Przy okazji pracowałem w zakładach chemicznych.

"HO": Słyszeliśmy, że po Pana wielu kontuzjach miał Pan w ostatnich latach ciężkie operacje na kolanach i biodrze. Jak Panu dzisiaj się czuje?

K.K.: Dziękuję, lepiej. To prawda, mam dwa sztuczne kolana i sztuczne biodro. Ale nie narzekam, cieszę się i przypatruje chętnie, jak moja 10-cio letnia wnuczka stoi w bramce i łapie bramki 13-letnich napastników.

"HO": Dziękujemy serdecznie za tak miłą rozmowę i życzymy Panu dużo powodzenia oraz przede wszystkim zdrowia. Może zobaczymy kiedyś Pana wnuczkę w reprezentacji piłki nożnej kobiet.

K.K.: Dziękuję również, pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników strony Historii "Odry" Opole.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online