- Kibice chcą znać prawdę o finansowej sytuacji klubu. Jaka ona jest?

- Rzeczywiście od września zawodnicy nie otrzymywali wypłat. Odkąd nie awansowaliśmy do pierwszej ligi, jako prezes i główny właściciel udziałów, robiłem wszystko, aby w klubie było normalnie, czyli finansowo stabilnie.

- I nie wyszło?

- Pojawiało się wokół mnie i wokół klubu bardzo wiele osób. Także takich, które tylko myślały, że będą w stanie pomóc Odrze, ale i takich, co liczyło, iż przy okazji będzie można zrobić interes. W polskich warunkach do piłki trzeba dokładać.

- Jeszcze niedawno deklarował pan, iż dla ratowania Odry gotów jest oddać swoje udziały. Wczoraj toczyły się rozmowy na ten temat.

- Gotów jestem przekazać swoje udziały komuś, kto ma większe pieniądze na prowadzenie klubu, niż miałem ja. Rozmowy, z różnych względów, przeciągały się. W czwartek zrobiłem kolejny ruch, aby uratować Odrę, by mogła przystąpić do gry na wiosnę w drugiej lidze.

- Jaki?

- Proszę mi wierzyć, że dla dobra sprawy, a więc Odry, będę mógł o tym powiedzieć za dwa lub trzy dni. Po raz kolejny na pierwszym miejscu postawiłem dobro klubu, a nie własne. Piłkarze do dziesiątego grudnia dostaną pieniądze. Tak przynajmniej zapewnili mnie ludzie, którzy mają przelać je na konto zawodników.

- Nie ma zagrożenia, że Odra może nie przystąpić do wiosennych rozgrywek?

- Ja takiego zagrożenia nie widzę. Są symptomy, że klub odbija się od dna. Do samego końca gram dla Odry. Osoby, które chcą autentycznie pomóc klubowi od dwóch tygodni prowadzą liczne rozmowy, zarówno w Opolu, jak i w Warszawie.

- Zawodnicy w obawie, że podobne zawirowania finansowe, będą również w rundzie rewanżowej, chcą odchodzić. Kim więc przyjdzie grać?

- Wszyscy mają podpisane kontrakty, a że w klubie nie obowiązuje niewolnictwo, każdy ma prawo odejść, ale na określonych zasadach – wypożyczenie albo sprzedaż. Wierzę, że jednak do tego nie dojdzie.

- Dziś ma się odbyć manifestacja kibiców przed opolskim ratuszem. Może coś zmienić w sytuacji Odry?

- Apeluję do wszystkich, którzy sympatyzują z klubem, niekoniecznie ze mną, aby powstrzymali się z protestem. To, co do tej pory zrobili, plakatując miasto, przekazując informacje w Internecie, już pomogło uzmysłowić wielu osobom, że Odra to nie tylko zarząd i kilku ludzi, którzy kręcą się koło niej, ale to także tysiące kibiców i powinna być ona klubem całego miasta.

Rozmawiał Andrzej Szatan (NTO, 7 XII 2001)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online