Wiadomo było, iż po sprzedaży przez Ryszarda Niedzielę udziałów Sportowej Spółki Akcyjnej Ryan Odra Opole nastąpi zmiana na stanowisku prezesa. Plotki były różne. A że w każdej plotce jest coś z prawdy, zdecydowaliśmy się na jedną plotkę – prezesem Odry będzie Ryszard Raczkowski. To dzięki niemu do Opola, po latach przerwy, wróciła II liga. Raczkowski, właściciel II-ligowego zespołu Varta Namysłów, przeniósł drużynę do Opola. W stolicy polskiej piosenki grał wówczas III-ligowy zespół. Po czasie Raczkowski, jeden z orędowników powstania Piłkarskiej Autonomicznej Ligi Polskiej, wycofał się z piłki. Zadecydowały o tym interesy, które prowadził z niemiecką firmą Varta, handlującą na terenie Polski bateriami. Raczkowski z piłkarskiego pejzażu zniknął na ponad dwa lata.

- Można przez tak długi czas żyć bez piłki?

- Przecież piłka toczy się cały czas – odpowiada Ryszard Raczkowski. – Oglądam ją choćby na okrągło w telewizji, także tej kodowanej.

- Ale to jest piłka „martwa”, na którą nie mamy wpływu, bo jest poza nami. Co z Opolem?

- Dziś jestem na rozmowach w Opolu. Trudno wyrokować, co z nich wyniknie, bo na dobrą sprawę nie wiem, jak klub wygląda. Muszę poznać całą prawdę o Odrze. Tylko czy ktoś będzie w stanie mi ją powiedzieć?

- Gdyby pan nawet tę prawdę poznał, to jest zasada, że po raz drugi do tej samej rzeki się nie wchodzi…

- Co poradzić, jak ktoś lubi się kąpać i chce wejść do rzeki, bo w wannie za mało mu wody.

- Na ile ten powrót jest realny?

- Wszystko zależy od dzisiejszych rozmów z kierownictwem klubu. Ale także chciałbym rozmawiać z władzą. A to spotkanie może nastąpić po Nowym Roku. Wiadomo, że bez wsparcia ludzi, którzy dzierżą władzę w tym mieście i województwie jednostka nie jest w stanie nic zrobić. Czasy są tak ciężkie, że firmy same mają dość kłopotów na swoich podwórkach. Owszem, mogą trochę pomóc, ale to nie są takie możliwości jak kiedyś. Wszyscy są zajęci tępieniem kosztów i nie można liczyć, iż nagle znajdzie się dobry wujek, który powie, że ma na zbyciu dwa miliony złotych.

- Na czym polega problem?

- Chcę porozmawiać z ludźmi, którzy są w stanie przy odpowiednim zarządzaniu stworzyć mechanizmy wspierania sportu, bo takie w niektórych miastach funkcjonują. Nie ukrywam, iż pomogłem zorganizować Lechowi klub na nieco innych zasadach, niż funkcjonował on dotychczas, i widać, że stało się to z dobrym skutkiem.

- Ale by wyciągnąć drużynę z ostatniego miejsca w tabeli, to trzeba mieć coś w zanadrzu…

- Trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego Odra jest na ostatnim miejscu. Czy dlatego, że odeszło z niej tylu zawodników, czy aktualni piłkarze nie potrafią grać w piłkę, czy też zadecydował o tym bezwład organizacyjno-finansowy. Trudno wymagać wyniku, gdy nie ma pieniędzy. Kluby, które są przed Odrą, wcale nie mogą się czuć bezpiecznie. Po dwóch, trzech dobrych meczach tabela w każdej chwili może wyglądać inaczej. Tak naprawdę walka o utrzymanie i awans nigdy nie rozegrała się w rundzie jesiennej, a zawsze na wiosnę. I decydowały o tym trzy, góra dwie ostatnie kolejki. Wszyscy ze strefy spadkowej będą jęczeli i narzekali na brak pieniędzy, ale zmobilizują się maksymalnie.

- Czy powodem ewentualnego powrotu do Odry nie jest… sentyment?

- Poświęciłem bardzo dużo zdrowia i pieniędzy, kiedy posiadałem jedno i drugie. Jeśli poza grupą ludzi, która przyszła pod ratusz podczas niedawnej manifestacji w obronie Odry, nikt nie chce drugiej ligi w Opolu, to niech miasto bawi się w piłkę amatorską i niech zanosi modły o cud. Przez najbliższe lata nie grozi nam to, że piłkarze będą opływali w dostatki, ale minimum muszą posiadać. Opole na pewno stać na drużynę drugoligową.

- Raczkowski ma jeszcze układy w polskiej piłce?

- Cały czas podtrzymywałem kontakty, spotykałem się z ludźmi, bywałem na innych stadionach. To jest szansa i nadzieja Odry. Wiem jednak, że mam nie tylko przyjaciół, ale i wrogów.

- Czy z tych kontaktów Odra może coś skorzystać?

- Na pewno nie straci. W ciągu półtora nie można zapomnieć o człowieku, który zrobił coś pozytywnego w polskiej piłce.

- Co jeszcze przeszkadza Raczkowskiemu, by został prezesem Odry?

- Obojętność środowiska. Grupka ludzi, która podejmuje próbę ratowania Odry. Muszę mieć pełną jasność co do postawy prezydenta miasta, bo to drużyna Opola. Nie wyobrażam sobie, żeby miasto, które ma ponad dwadzieścia procent udziałów w spółce, odwróciło się od klubu.

Andrzej Szatan (NTO; 28 XII 2001)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online