Zbigniew Strociak Miało być o sporcie – było o codziennych sprawach zakładu – taka konstatacja wypływa z wywiadu przeprowadzonego w 1977 r. z uznanym sędzią i byłym zawodnikiem Odry Opole, Zbigniewem Strociakiem.

Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z tekstem, który uchyli nieco rąbka tajemnicy z życia Polaków w l. 70-tych XX w.

Umówiliśmy się na rozmowę o sporcie; o graniu i sędziowaniu. Jeżeli ktoś grał w lidze 11 lat, a później przez prawie lat 10 sędziuje spotkania ekstraklasy w piłkę i hokeja na lodzie, to ma coś o tych sprawach do powiedzenia. Wszystko zaczęło się w 1953 roku, kiedy po raz pierwszy w składzie Odry Opole znalazł się 20-latek „Munio”. Tak go od razu ochrzcili kibice – nie bardzo zresztą wiadomo dlaczego – i tak już zostało. Słyszę, że wtedy się grało pracując – albo lepiej: pracowało grając. Dawno to było i nawet niektórzy nie wierzą, czy prawda. Z Opolskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Miejskiego chodził więc „Munio” na treningi, jeździł na mecze, brał symboliczne premie i nagrody za granie oraz właściwe pobory za pracę przy zakładowych mechanizmach jeżdżących – co dla absolwenta technikum samochodowego wydawało się czynnością naturalną.

W wytapetowanym gabinecie z fotelami, bardziej przystosowanymi do poobiedniej drzemki niż do pracy, pojawił się duch jakiegoś innego sportu. Na chwilę tylko. Dzwoni telefon…

-…

- Panie dyrektorze! Nie mamy rur. W każdym razie dla was nie mamy i najpewniej nie będziemy mieć nigdy…

-…

- Oddaliśmy wam po dobroci magazynierkę? A teraz kaperujecie drugą. To nie fair zagranie.

-…

- Nie wiedział pan? Dziwne. I jaka jest ostateczna decyzja?

-…

- No to dajcie zamówienie na te rury. Może się da coś załatwić.

Takie jest współczesne życie. Kiedyś kaperowano tylko piłkarzy. Teraz firmy walczą o różnych ludzi – najróżniejszymi metodami. „No więc o czym to było? O graniu? Nawet nie pamiętam, z kim grałem pierwszy ligowy mecz, ile ich grałem… W każdym razie mam dziś 26 lat nieprzerwanego stażu w budownictwie. Nawet nie miałem zbytnich pretensji, gdy w Opolu pojawił się Henryk „Burza” Szczepański i straciłem stałe miejsce w pierwszej drużynie. Później więcej przesiadywałem na ławce rezerwowych niż na boisku. Chciałem skończyć studia, ale to już było nieco później”.

Wchodzi człowiek z transportu.

- Szefie, ja od czwartku na urlop. Muszę…

- Musi się tylko umrzeć. Zlewozmywaki na „ósemkę” w dzielnicy ZWM załatwione? PCW?

- No to ja przekażę Józkowi te sprawy…

- Nic nie będzie przekazywane. Załatwisz swoje – pójdziesz na urlop. Nie – trudno…

- No to może pojadę załatwiać?

- Powodzenia.

- No i co z tymi studiami?

- „Nic – nie wyszło. Zaliczyłem jeden semestr w Wyższej Szkole Inżynierskiej i musiałem sobie dać spokój. Wtedy z OPBM przeszedłem do „Transbudu”. Kierowałem opolskim oddziałem tej firmy. Bywało – podczas przerwy w wykładach przyjeżdżała „Nyska” i trzeba było jechać, bo nadeszły wagony do rozładunku. Pomyślałem, że jak coś robić to porządnie, no i nie chciałem zrezygnować z sędziowania. To dla mnie takie hobby jak dla innych znaczki czy hodowla gołębi. Biegając po boisku bronię się przed stetryczeniem, zawałem i obrośnięciem w sadło.

Wielkie, międzynarodowe stadiony? Teraz już chyba na to za późno. Mam 46 lat, czyli ustawowo mogę jeszcze dwa sezony gwizdać w lidze. Czemu dotychczas nie jestem sędzią międzynarodowym? Widać za mało umiem”. A przecież ten człowiek jest uważany za jednego z najlepszych arbitrów w lidze. Tak mówią publicznie koryfeusze naszej piłki. Napisano to w wywiadach z gwiazdami – np. z krewkim Musiałem, z Szołtysikiem, kiedyś z Lubańskim. Tam gdzie zapadają decyzje kto pojedzie do Londynu prowadzić mecz Anglia – Włochy, a kto gwizdać do Mielca, myśli się jednak inaczej. Dlaczego? Na ten temat nie dowiedziałem się niczego poza półsłówkami i niedopowiedzeniami, z których trudno cokolwiek wywnioskować.

Wchodzi szef zaopatrzenia:

- Nie mamy już ani jednej płyty bakelitowej…

- Proszę mnie połączyć z „Chemiplastem”.

-…

- „Chemiplast”? Czy jest dyrektor N.? Poproszę!

-…

- Cześć stary. Płyt nie mam. Były potwierdzone na II kwartał…

-…

- Trudności to my wszyscy mamy. Ja konkretnie przez ciebie. Jak było? Spokojnie. Wisła wygrała – są zadowoleni. Stal nie ma pretensji. Kmiecik trzy razy podkładał się pod karnego. Trochę pogwizdali ludzie, ale nie śpiewali „Sędzia na drzewo” ani nie krzyczeli: „Ty palancie, klarnecie głupi”. Co w niedzielę gwiżdżesz?

-… (dłuższy wywód rozmówcy).

- To powodzenia i dziękuję. Wysyłam zaraz samochód po te płyty. Jak będziesz coś potrzebował – dzwoń.

„No więc pozostało jeszcze niewiele tego sędziowania. Dwa lata. Na mistrzostwa świata do Argentyny się nie pojedzie, za trzy lata do Moskwy na olimpiadę się nie zdąży”. Oglądam karty urlopowe z ostatnich lat. Trzy dni, cztery, dwa, znowu trzy. Szkolenie sędziów piłkarskich i hokejowych, wyjazd do Gdyni na mecz Arki, jeszcze wyprawa za granicę w charakterze sędziego liniowego. Na prawdziwy urlop z żoną zostaje co roku 10-12 dni…

Ktoś melduje, że z bloku przy Wrocławskiej nadal prowizorka. „Elektromontaż” nie dostarczył czegoś, chociaż kolejny termin minął 10 lipca. A w bloku mieszka 145 rodzin. W każdej chwili może być afera.

- „Elektromontaż”? Z dyrektorem K.

-…

- Chodzi o wasze dostawy dla Opola. Tak, na Wrocławską…

-…

- Ja rozumiem, że są priorytety, wierzę, że macie kłopoty, ale ja pana proszę, błagam. Załatwcie to wreszcie od ręki. To dla nas teraz najważniejsze.

-…

- Kiedy? Pojutrze? Dobrze – jakoś wytrzymamy. Ale na pewno.

Do rozmowy dołącza naczelny przedsiębiorstwa, Jan Litwin. Pokazuje co ostatnio zrobiono dla załogi, że teraz warunki pracy są o wiele lepsze niż przed rokiem. Chwilę rozmawiamy o muszlach klozetowych, łazienkowych bateriach i o tym, że samochody firmy wożą różne duperelki aż z Białegostoku czy Rumi, chociaż powinno się je odbierać w Opolu z rampy kolejowej.

Miało być o sporcie – było o codziennych sprawach zakładu (…).

Kibice wiedzą o kim tu mowa. Dla jasności jednak: nazywa się Zbigniew Strociak. Jest zastępcą dyrektora do spraw środków produkcji Opolskiego Zakładu Robót Instalacyjnych.

A.Mach

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online