"Odra" - "Stal" (2008 r.)Gdzie te czasy kiedy „Stal” Stalowa Wola grała w ekstraklasie?  Spadając w 1995 r. z najwyższej klasy rozgrywkowej, drużyna z Podkarpacia nie była już w stanie powrócić w jej szeregi. Najczęściej „Stalowcy” bronili się przed spadkiem do III ligi (nie zawsze z powodzeniem).

8 listopada 2008 r. spotkały się dwie drużyny, których celem (w Sezonie 2008/2009 – red.) było utrzymanie się w I lidze.
 
„Odra” – mimo, że była „gospodarzem” – nie była faworytem spotkania. Jednakże tym razem własne boisko przyniosło SZCZĘŚCIE. Piłkarze „Odry” w pełni zasłużenie pokonali drużynę ze Stalowej Woli 3:0, odnosząc najwyższe (w ogóle jedno z nielicznych) zwycięstwo w rundzie jesiennej.
 
 
(ligowy, I liga) 08.11.2008: ODRA OPOLE – STAL STALOWA WOLA 3:0 (Filipowicz 25, 67, Surowiak 75)
Widzów: 1200
 
 
Ostatnie spotkanie rundy jesiennej na „własnych śmieciach”, zakończyło się sprawiedliwym zwycięstwem „Odry”. Pierwsze minuty nie zapowiadały końcowego sukcesu „gospodarzy”. Akcje opolan były bardzo nieskładne, „goście” też niczym specjalnym się nie wyróżniali.
 
Spotkanie "Odra" - "Stal" (3:0; 08.11.2008)
 
Po raz pierwszy zrobiło się ciekawiej, kiedy po 15 minutach gospodarze wykonywali 6 kornerów pod rząd, wprawiając publiczność w dobry nastrój. Mimo, iż bramka nie padła coraz wyraźniej uwidoczniała się przewaga miejscowych.
 
Po kilku następnych minutach piłka zatrzepotała w siatce przyjezdnych! Zza pola karnego perfekcyjnie przymierzył Filipowicz. Bramkarz „Stalówki” był bez szans. Od tego momentu jeszcze bardziej uaktywniła się opolska „Żyleta”, której kulminacja nastąpiła po trzeciej bramce Surowiaka (z rzutu wolnego). 50-osobowa grupa kibiców „gości”(przez całe niemal spotkanie) zachowywała się bardzo cicho i spokojnie.
 
Świetną partię rozgrywał sędzia Mularczyk ze Skierniewic. Był praktycznie bezbłędny. Raz, kiedy się pomylił (przyznając rzut wolny „gościom”), nie bał się przyznać do błędu. Kibice zareagowali na całą sytuację śmiechem, ale – w mojej opinii – wielki jest ten, kto przyznaje się do własnych pomyłek i je naprawia.
 
Dopiero w czasie przerwy zauważyłem na trybunach wywieszkę: „Piłkarze to nie NIEWOLNICY! NALEŻĄ IM SIĘ PIENIĄDZE!”. Mimo takiej „rozpaczliwej” akcji opolskich futbolistów – wbrew obawom niektórych – do całego meczu podeszli bardzo poważnie, za co po 90 minutach otrzymali zasłużone brawa.
 
W II połowie, aż do 67 minuty nic się właściwie nie działo. Piłkarze „Odry” mieli możliwości, ale szwankowało ostatnie podanie, co mogło irytować. W pewnej chwili jeden ze starszych kibiców wybuchnął:
- Za co ja k… płacę? Macie grać!!!
Można było również usłyszeć o panującym w „Odrze” bałaganie oraz o potrzebie zmiany generacji piłkarzy, „bo ci starzy nie mają takiej ambicji jak młodzi” (słowa jednego z kibiców).
 
Ze spotkania "Odra" - "Stal" (3:0; 2008)
 
Mocno dostało się od kibiców M. Traczowi, za notoryczne gubienie futbolówki. Mniejsza krytyka spotkała bezproduktywnego Felipe, którego usprawiedliwiano faktem grania nie na swojej pozycji. Również Rogowski zasłużył na słowa nagany. Po prostu go „nie było”!!! Odrzywolski dosyć niepewnie radził sobie w obronie, grał jednak bardzo ambitnie. Jeżeli nie mógł wygrać pojedynku biegowego z napastnikiem „Stali”, to po prostu wybijał piłkę na aut.
 
Akcja, która doprowadziła do drugiej bramki, była wypadkową fatalnego ustawienia na boisku obrońców „Stali”. Po trzech szybkich podaniach, Filipowicz niespodziewanie (chyba też dla samego siebie) stanął oko w oko z Wietechą… i bardzo przytomnie postał piłkę obok bezradnego bramkarza. Chwilę później nad stadionem zaczęło padać.
 
Od tej chwili na murawie niepodzielnie rządziła „Odra”. 20 minut przed końcem na boisko wszedł Uchenna. Jego zamiłowanie do ciągłego dryblowania i rzadkiego podawania piłki innym z pewnością musi wielu irytować, ale niewątpliwie chłopak ma serce do gry. I to po faulu na nim, Surowiak strzelił z rzutu wolnego na bramkę „Stalówki”. Bramkarz był bez szans. Po prostu STADIONY ŚWIATA!!!
 
Radość kibiców "gospodarzy" po strzelonej bramce ("Odra" - "Stal" 3:0; 2008)
 
Mogło być nawet z 5:0, ale swojego dnia nie miał Józefowicz. Dwa razy nie trafił do pustej bramki, a raz piłka odbiła się od słupka.
 
„Odra” może nie rozegrała jakiegoś fenomenalnego spotkania. Prawda jest taka, że trafiła na bardzo kiepsko dysponowanego przeciwnika. Jednak na pewno swoją postawą na boisku (wszyscy!) zasłużyli na słowa pochwały.
 
 



    Jan Morawiak
 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online