Odra Opole - Ruch Chorzów w Pucharze Polski „Odra” Opole (Anno Domini 2008) więcej szczęścia miała w rozgrywkach pucharowych niż na froncie I-ligowym.. Po pokonaniu „Pniówka” Pawłowic Śląskich (1:3) oraz „Polonii” Bytom (2:0), niebiesko-czerwoni dotarli do 1/8 PP, gdzie trafili na chorzowski „Ruch”.


Szanse na przejście tej „przeszkody” (przy ówczesnej formie piłkarzy „Odry”) były – obiektywnie mówiąc - niewielkie. Jednakże wiara czyni cuda… Tak zapewnie pomyśleli miejscowi kibice, z nadzieją udający się na Oleską.  A jak się to wszystko skończyło?


Zapraszamy do lektury poniższej relacji.

(1/8 Pucharu Polski) 28.10.2008. ODRA OPOLE – RUCH CHORZÓW 0:2 (Sobczak 15, Grzyb 64)
Widzów: 2,5 tys.


Wszyscy, którzy poszli na pucharowe spotkanie z „Ruchem” Chorzów - mimo trudności finansowych klubu - liczyli na zwycięstwo „gospodarzy”. Niestety marzenia kibiców „Odry” się nie spełniły. Nie jest to wina piłkarzy. Po prostu chorzowianie byli lepsi. Chwilowe zrywy opolan nie mogły odwrócić losów spotkania.


Pierwsze 15 minut to lekka przewaga „niebieskich”. Bardzo głośno w tej części meczu zachowywała się opolska „Żyleta” (w II połowie posiłkowana przez grupę kibiców bytomskiej „Polonii”). I właśnie wtedy, kiedy rozochocona publiczność zaczęła śpiewać kolejną klubową pieśń… padła bramka dla gości. Feć nie miał szans przy główce Sobczaka. Było to duże zaskoczenie dla naszych kibiców, którzy – chyba nie wierząc w zaistniałą sytuację – jeszcze z minutę śpiewali jedną z klubowych piosenek.
Nieszczęśliwa strata bramki podcięła skrzydła kibicom „Odry”, którzy coraz mniej chętnie dopingowali swój zespół. Szczególnie na „Żylecie” było to widoczne, kiedy prowadzący doping musieli – często – w niecenzuralnych słowach zachęcać do większej „aktywności”. Do końca połowy wśród kibicowskich przyśpiewek można było usłyszeć te o PZPN-ie, czy przyjaźni pomiędzy „Odrą”, „Zagłębiem” Lubin, „Polonią” Bytom. Mimo niekorzystnego wyniku, pierwsze 45 minut można było uznać za dosyć ciekawe.

 

W czasie przerwy spiker poinformował o nowych zarządzeniach Zarządu Klubu, które mnie i moich kolegów na spotkaniu wprawiły z jednej strony w śmiech, z drugiej w gniew. Otóż osoba, która opuściłaby stadion, aby wejść na drugą połowę musiałaby kupić drugi bilet.


II część spotkania była już o wiele słabsza. Opolanie mieli kilka szans na strzelenie bramki, ale nie oszukujmy się… to Ruch miał przewagę i mógł pognębić „gospodarzy” jeszcze bardziej. Że tak się nie stało, to tylko zasługa dobrze dysponowanego Fecia oraz strasznej nieskuteczności chorzowian (w 90 minucie Ćwielong nie umiał skierować piłki do pustej bramki!!!).


Mimo tak dużej strzeleckiej indolencji, w 64 minucie padła bramka dla „gości”. Szybka kontra chorzowian zakończyła się na w polu karnym „Odry”. Pape Samba Ba zatrzymał nieprzepisowo Balaża i sędzia – mimo protestów kibiców – odgwizdał rzut karny (moim zdaniem karny rzeczywiście gościom się należał).


Co jeszcze zapamiętałem ze spotkania? Sędziego (Piotr Pielak – red.), który rozdawał kartki na lewo i prawo, ze szczególnym pokrzywdzeniem „gospodarzy”. Połowa tych kartek była absolutnie zbyteczna. Swoim zachowaniem wprowadzał tylko irytację wśród piłkarzy i kibiców – nie tylko z Opola.
Największym pechowcem okazał się Łukasz Ganowicz, który w jednym z pojedynków powietrznych, został mocno poturbowany i z zabandażowaną głową musiał przedwcześnie opuścić murawę.



 

Ostatnie minuty to coraz słabsza gra podopiecznych Piotra Rzepki, którzy w II połowie - oprócz ambicji - niewiele więcej byli w stanie pokazać. W końcowych minutach spotkania uaktywniła się grupa najbardziej zagorzałych sympatyków „Odry”, głównie młodszego pokolenia (14-18 lat). Ich zachowanie było jednak godne pożałowania. Nie można na siłę zmuszać (poprzez wyzwiska, groźby itp.) aby głośno wspierać swój ukochany klub! Nie można przywłaszczać sobie barw klubowych tylko dla siebie! Jeżeli ktoś chce głośno wspierać swój zespół, niech to robi! Są jednak kibice, którzy pragną w sposób mniej „głośny” spędzić 2 godziny swojego dnia. Poprzez swoje zachowanie „młode pokolenie” zniechęca innych do chodzenia na mecze opolskiej jedenastki.

 


Fragmenty meczu znajdują się ponizej:



 Jan Morawiak

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online