"Odra" Opole - "Znicz" Pruszków (1:0; 2008)Spotkanie „Odra” Opole – „Znicz” Pruszków, na murawie zwycięsko rozstrzygnęli gospodarze. Przy zielonym stoliku 3 punkty zostały jednak przyznane pruszkowianom (gra nieuprawnionego zawodnika w zespole „gospodarzy” Nwaogu Uchenny – red.).

Radość ze zwycięstwa nie była więc długotrwała. Niemniej, któż wówczas mógł wiedzieć, że „goście” będą tak zdeterminowani by punkty stracone na boisku odzyskać „poza nim”.
 
Na niewiele się to pruszkowianom zdało. W rundzie wiosennej „Znicz” prezentował się wyjątkowo nijako, i prawdę mówiąc na własne tylko życzenie nie awansował do ekstraklasy.
 
 
 
(ligowy, I liga) 23.08.2008: ODRA OPOLE – ZNICZ PRUSZKÓW 1:0 (Copik 54)
 
 
Mimo, iż do Opola przyjechał bardzo silny przeciwnik, przed kasą raczej nie było większego tłoku. Na trybunach zasiadło nieco mniej niż 2 tysiące osób. Szykując się do oglądania spotkania zauważyłem, że nawet opolska „Żyleta” jest jakoś mało „żyletkowata”. Po prostu wiało na tym sektorze pustką. Nieliczni, „najwierniejsi z wiernych”, ambitnie przez całe spotkanie przyśpiewywali. Przyjezdni byli nieco bardziej pragmatyczni. Co pewien czas słyszało się głośne i rytmiczne odgłosy bębnów, chociaż kibiców „Znicza” było co najwyżej 30!
 
Przed spotkaniem "Odra" Opole - "Znicz" Pruszków (2008)
 
Spotkanie prowadził wrocławianin Bartosz Środecki. Kolokwialnie można by  rzec:
- „Wrocławianin, a jednak człowiek!”
 
Para sędziowska zawody prowadziła niemalże wzorowo. Miejscowi kibice naprawdę nie mogli mieć prawa do narzekań. Zwróciłem uwagę na sędziów jeszcze z jednego powodu. Jeden z nich (boczny) był bardzo mocno opalony. Widać, wakacje mu służyły…
 
Wyjście na boisko piłkarzy "Odry" i "Znicza" (2008)
 
Większość pierwszej połowy była prowadzona w szybkim tempie. Piłkarze „Odry” - co dziwiło stałych bywalców Oleskiej – prowadzili akcje szybko i składnie. Dopiero coś pod polem karnym zaczęło się psuć. Mimo, że spotkanie w wykonaniu „Odry” mogło się podobać, można było usłyszeć wśród starszych kibiców obawy, w stylu:
- „Ciekawe jak długo z takim tempem wytrzymają", „Niech się tylko nie zajadą, bo Znicz po nas pojedzie”.
 
Szczególnie mogła się podobać gra Nwaogu, który szybko nas przekonał o bardzo dobrym wyszkoleniu. Właściwie to po jego akcjach groziło największe zagrożenie. Nie miał jednak dostatecznego wsparcia ze strony partnerów. „Znicz” (ku mojemu zaskoczeniu) prezentował się bardzo nijako. Prawdopodobnie „goście” byli bardzo pewni uzyskania satysfakcjonującego ich wyniku, bo w pierwszych 45 minutach niewiele ciekawego pokazali…. No może tylko kilka niedozwolonych chwytów. Jeden z fauli na tyle zezłościł kibiców „Odry”, że szyderczo z kilka razy pokrzyczeli na faulującego:
- „Mafia ….mafia….mafia!”.
 
Ostatnie minuty I połowy, ze strony obu drużyn były słabsze. Marek Tracz próbował rajdem z połowy boiska doprowadzić do zmiany wyniku spotkania. I nawet udało mu się wejść w pobliże pola karnego. Mogła być nawet bramka, ale zamiast podawać do lepiej ustawionego kolegi wolał strzelać… niecelnie. Trzeba stwierdzić, że bardzo niepewna do tej pory obrona, grała nad wyraz poprawnie i wszystkie akcje zaczepne gości likwidowała w zarodku.
 
Ze spotkania "Odra" - "Znicz" (2008)
 
II połowa była nieco słabsza, za to okraszona golem. Dośrodkowanie (w 54 min.) z rzutu rożnego przeciął głową najlepszy zawodnik meczu Nwaogu. Piłkę zmierzającą niechybnie do siatki dotknął jeszcze nogą Copik i prowadzenie dla „Odry” stało się faktem.
 
 
Po strzeleniu bramki opolanie niepotrzebnie cofnęli się, dając możliwość przyjezdnym doprowadzenia do remisu. Akcje pruszkowian – coraz bliższe pola karnego – bardzo niepokoiły widownię. Można było usłyszeć okrzyki:
- „Nie brońcie się! K…, grajcie do przodu!”
 
Rzut wolny dla piłkarzy "Znicza" Pruszków ("Odra" - "Znicz" 1:0; 2008)
 
Przesadna gra defensywna zemściła się. Goście bardzo łatwo - kilkoma podaniami - ograli bojących się faulować (w okolicach pola karnego) opolan… i był gol! Na szczęście strzelec bramki był na spalonym. Ta decyzja nie spodobała się trenerowi gości, Jackowi Grembockiemu.. Po kilku jego głośnych pretensjach sędzia główny stracił cierpliwość… i p. Grembocki musiał opuścić ławkę trenerską.
 
„Odra” wolała już jednak dalej nie ryzykować. Wyszła bardziej do przodu, przeprowadzając kilka ciekawych akcji. Niestety, ciągle opolanie mają problem z ostatnim podaniem. Gdyby nie to, spotkanie mogło zakończyć się wynikiem (w rozmiarach) nieco wyższym. Opuszczający boisko Nwaogu został pożegnany gromkimi brawami.
 
Gwizdek sędziego, kończący mecz został przyjęty wybuchem radości przez kibiców. Widoczna była radość ze zwycięstwa (co było oczywistością).
 
W rozmowie z kolegą doszliśmy do przekonania, że jeżeli Felipe wróci do składu, wraz z Nwaogu mogą stworzyć bardzo skuteczny napad, a losy „Odry” w I lidze mogą być bardziej optymistyczne.
 



 

Jan Morawiak

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online