Zbigniew Tracz na trybunach podczas spotkania "Odra" - "Podbeskidzie (2008)Przedstawiamy kolejną część wspominkowo-kronikarskiej relacji występów „Odry” Opole w II lidze (wówczas już w tzw. reformowanej I – red.).

Dziś na naszą „tapetę” trafia spotkanie „Odra” Opole - „Podbeskidzie” Bielsko-Biała. W potyczce bez większej historii gospodarze nie popisali się, ulegając bielszczanom (jak najbardziej zasłużenie) 0:2.

Poniżej przedstawiamy - widzianą z oka kibica – relację z wyżej wymienionego pojedynku.

 

(ligowy, I liga) 01.08.2008: ODRA OPOLE – PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA 0:2 (Matusiak 17, 45)
 
 
Każdy z opolskich fanów futbolu (a było ich ze 3 tys.), po tym spotkaniu powinien zażądać zwrotu kosztów poniesionych na kupno biletu. Mecz w wykonaniu „Odry” stał na katastrofalnym poziomie. Nawet opolska „Żyleta”, z minuty na minutę coraz bardziej cichła (trzeba jednak przyznać, ze do utraty drugiej bramki starała się aktywnie dopingować piłkarzy). W I połowie „Odra” oddała na bramkę rywali chyba tylko ze dwa strzały. Za pierwszym razem piłka powędrowała wysoko ponad poprzeczką (strzelec nadawałby się do futbolu amerykańskiego). Za drugim razem futbolówka wpadła do siatki… ale nie do tej co trzeba. Otóż obok bramki, w której bronił Merda stała druga (treningowa). I właśnie tam uderzona - chyba przez Józefowicza - poleciała. Tylko pozazdrościć celności…
 
Trzeba jednak przyznać, że właśnie ten piłkarz oraz Marek Tracz najbardziej starali się zmienić (na lepsze) obraz gry drużyny.
 
Ligowe spotkanie "Odra" - "Podbeskidzie" (2008)
 
Jako, że „Odra” grała totalnego „kotleta”, właściwie tylko kwestią czasu była bramka dla „Podbeskidzia”. W odróżnieniu od opolan bielszczanie prezentowali się bardziej dojrzale. Ich akcje były dobrze przygotowane…
 
Akurat w momencie, kiedy padła bramka dla „gości”, rozmawialiśmy ze Zbyszkiem Traczem nt. szans „Odry” w nowym sezonie. Wynik rozmowy nie nastrajał zbyt optymistycznie… no i wtedy padła bramka. O ile Feć wspaniale wybronił strzał Żmudzińskiego, to chwilę później nie miał żadnych szans po złym wybiciu piłki przez Odrzywolskiego. Feć starając się ratować sytuację, wybiegł do piłki. Uprzedził go jednak Matusiak, który ładnie przeniósł futbolówkę nad bramkarzem.
 
Zbigniew Tracz na trybunach ("Odra" - "Podbeskidzie, 2008)
 
Druga stracona bramka była zasługą Samba Ba. Otóż piłka dośrodkowana przez bielszczan trafiła na jego nogę, a ten… podał Matusiakowi. I bramka stała się faktem.
 
Mecz w wykonaniu „Odry był na tyle „interesujący”, że nawet kierowca karetki pogotowia (stała blisko budynku klubowego) wolał czytać jakieś kolorowe czasopismo.
 
Gra opolan była tak zła, że mogło być już tylko lepiej. I faktycznie, po zmianie boiska piłkarze z większą wiarą podjęli walkę. Były nawet okazje. Ale jak na złość piłka nie chciała przekroczyć linii bramkowej „Podbeskidzia”. Kiedy wydawało się, że już musi wpaść, to bramkarza ratowała poprzeczka (Józefowicz) lub zbyt słaby strzał (Odrzywolski).
 
„Odra” jednak zasłużenie przegrała, będąc przez większość spotkania zespołem słabszym. Było to jednak spotkanie historyczne. Opolanie po raz pierwszy grali w nowych strojach (niebiesko-czerwonych) oraz przy nowych, „zreformowanych” bramkach.
 
Historyczny mecz "Odry" z "Podbeskidziem" (ze względu na nowe stroje i "nowe" bramki)
 
Stadion „Odry” opuszczaliśmy w minorowych nastrojach. Idąc w stronę Chabrów byliśmy świadkami przejazdu autokaru kibiców „Podbeskidzia”, przy asyście dwóch radiowozów policji. Cała sytuacja wyglądała humorystycznie, bowiem „konwój” musiał się zatrzymać na światłach. Wyjąłem szybko aparat chcąc zrobić fotografię wychylającym się z autokaru kibicom. Niestety, bateria aparatu była już na wyczerpaniu i z moich zamierzeń nic nie wyszło. I tak można chyba podsumować grę opolskiego zespołu. „Aparat” był, ale nie było „baterii”.
 
Widok na trybunę główną ("Odra" - "Podbeskidzie", 2008)
      Jan Morawiak

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online