Zwycięstwo "Odry" w Pucharze Ligi w 1977 roku było dla mnie wspaniałym przeżyciem. Całe Opole żyło meczem finałowym z "Widzewem" Łódź. Zakłady pracy podstawiały autobusy dla pracowników jadących do Częstochowy. Wraz z kolegami przechodziliśmy obok jednego z takich autobusów i po prostu zapytaliśmy się czy możemy z nimi się zabrać. Za symboliczną opłatą mieliśmy transport tam i z powrotem. Dzień finału był chyba jednym z nielicznych, w których czuło się, że opolanie to jedna wielka rodzina.

Niestety w drodze na mecz przed Lublińcem musieliśmy zrobić przymusowy postój spowodowany śmiertelnym wypadkiem samochodowym. Po tym co zobaczyliśmy mieliśmy przyćmione uczucia, jednak z drugiej strony jak zobaczyliśmy te wszystkie samochody z przodu i z tyłu, to myśleliśmy, że w Opolu już nikogo nie ma. Także po chwili zadumy powróciliśmy do kibicowania.

Sam mecz? Wiadomo, pełna ekstaza od pierwszej do ostatniej minuty. Widziałem ludzi na trybunach z harmoniami i innymi instrumentami muzycznymi. Przez całe spotkanie pełen doping dla piłkarzy "Odry" i zasłużone zwycięstwo. Ależ byłem szczęśliwy. Po meczu, wracając przez jakąś wioskę zatrzymaliśmy się na piwo w przydrożnej knajpie. Chodząc tak sobie w koło tej knajpki, ktoś zauważył, że z daleka jedzie powoli autobus podobny do autokaru klubowego "Odry". I faktycznie to byli oni ! Nasi bohaterowie. Pamiętam ten Puchar, który dumnie był postawiony przed frontalną szybą. Co tu dużo pisać, klęknąłem rozpościerając flagę, inni szaleli na parkingu. "Odra" przejechała blisko nas bardzo powoli dumnie pozdrawiając nas. Było wspaniale.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online