Moją przygodę z kibicowaniem "Odrze" rozpocząłem w wieku 10 lat. Był 1969 roku kiedy to poszedłem po raz pierwszy na mecz. Jak wszedłem na stadion nie pamiętam... jednak utkwili mi w pamięci nasi wspaniali piłkarze: Manfred Urbas (jego wysokie czoło) , Ryszard Dziadek oraz Engelbert Jarek, którzy już wkrótce stali się moimi idolami. Przede wszystkim to co zostało mi w pamięci po moim "pierwszym razie" na "Odrze" to widok transparentu w sektorze na przeciwko trybuny głównej.

Do dzisiaj wiem, że stałem między trybuną główną, a sektorem, gdzie siedzą obecnie kibice "Odry". Miałem co prawda problemy wtedy w ogóle coś zobaczyć (byłem małym szkrabem) no i nie za bardzo rozumiałem tego wszystkiego co się wokół mnie dzieje.

W tym momencie, nie zdając sobie sprawy, połknąłem bakcyla piłki nożnej, a przede wszystkim "Odry". Moimi przeżyciami udało mi się zarazić niektórych podwórkowych kolegów. Starsi koledzy to już też chodzili na mecze. I tak zaczęliśmy chodzić regularnie na Oleską. To były jeszcze takie czasy, że wchodziliśmy za darmo na stadion. Stawaliśmy obok kas, a jakiś dorosły brał jednego z nas i wchodziliśmy bez potrzeby zakupu biletu. Oczywiście porządkowi wiedzieli, że nie jesteśmy rodziną, ale nic nie mieli przeciwko temu.

Jak to na każdym meczu, znalazło się parę głosów, które coś tam krzyknęło: "Odra" gola albo sędzia kalosz� Prawdopodobnie przez przypadek, ponieważ dokładnie tego nie pamiętam, usiadło paru chłopaków do naszej grupy (z podwórka) i zaczęliśmy po prostu kibicować (np. byli z nami kumple z 1-go maja).I tak szło to z meczu na mecz coraz lepiej i lepiej. Po jakimś czasie pojawiły się flagi.

Odra gol ! Odra gol !

Oczywiście każdy początek jest trudny i wtedy również nie było nam łatwo. Widząc, że nierówno skandujemy nasze hasła, postanowiłem spróbować skleić nasz doping w całość. Po prostu wstałem i zacząłem dyrygować.

Chłopaki przyjęli mnie pozytywnie i akceptowali moją dyrygentkę nawet przez następnych parę lat. Chciałbym zaznaczyć w tym miejscu, że nie chodziło mi o to, żeby być bossem. "Niestety" tak się wciągnąłem w ta moja rolę, że połowy meczów nie widziałem, bo byłem odwrócony do boiska.

W pamięci pozostał mi pewien szczegół, jak na meczu z Lechem Poznań, naliczyliśmy od 40 do 50 flag w naszym sektorze. Kilka słów może o tych flagach. Mam nadzieję ,że radni i policja miasta Opola nam wybaczą, ponieważ często "pożyczaliśmy flagi wywieszane w mieście na wieczne "oddanie". Przeważnie, jak było święto miasta albo 1-maja władze wywieszały mnóstwo flag państwowych oraz miasta Opola.

Oczywiście część materiałów kupowało się. Następnie mobilizowaliśmy nasze znajome krawcowe, które szyły nam flagi w barwach klubowych. U mnie na podwórku był wojskowy zakład krawiecki, w którym miałem kilku znajomych, a ci pomagali nam przy szyciu flag. Mojej mamy koleżanka uszyła mi z materiału na flagi koszulkę i spodnie, a ja do tego doszyłem na niebieskich trampkach czerwone łatki no i tak paradowałem po mieście. Przez jakiś okres czasu miałem nawet największą flagę na stadionie!

Tak bawili się kibice Odry w 1977 roku

 

Jak dokładnie powstał Klub Kibica "Odry" Opole niestety nie pamiętam. W każdym razie, wiem, że mieliśmy darmowe karty wstępu na mecze, a nasze flagi mogliśmy zostawiać w garażu "Odry". Klub często organizował nam autokary na mecze wyjazdowe, ale tutaj mam lukę w pamięci i nie pamiętam dokładnie jak to się odbywało. Chodziłem na zebrania Klubu do siedzimy ZSMP (Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej) na Placu Kopernika obok księgarni. Na zebraniach rozmawialiśmy o tym w jaki sposób możemy zorganizować fundusze na naszą działalność. Były propozycje prac porządkowych na stadionie itp. Oficjalnym prezesem naszego Klubu Kibica wybraliśmy niejakiego Bogdana. Klub posiadał własną księgę z nazwiskami wszystkich członków, a ja siedziałem na podium wraz działaczem ZSMP i Bogdanem.

Prowadziliśmy rozmowy z opolskimi zakładami tj. Opolanka czy Zakłady Drukarskie, aby mogły nas wspomóc (szycie flag, drukowanie ulotek etc.etc.). Mieliśmy nawet własną gablotkę na powiadomienia, zdjęcia i wszelkiego rodzaju informacje dotyczące Klubu Kibica. Owa gablotka znajdowała się na ul. Krakowskiej (róg Kościuszki). Z tej gabloty mam zdjęcie zrobione nam podczas meczu rozgrywanego przy sztucznym oświetleniu. Mieliśmy również zebrania z milicją w pawilonie "Odry". Wiadomo o co tutaj chodziło.

Z działalnością nie miałem więcej do czynienia po pewnym spotkaniu z "Zagłębiem" Sosnowiec, ale to osobny temat, o którym napiszę następnym razem. Jako organizator Klubu Kibica marzyłem o tym, aby całe Opole kibicowało "Odrze". Niestety w latach kiedy Klub się tworzył, były prowadzone jakieś chore "wojny" między poszczególnymi dzielnicami, które toczyły się tez na stadionie! Sporo chłopaków przez ten fakt nie przychodziło w ogóle na stadionie.. Do tego doszła jeszcze nienawiść pseudo-kibiców do ludzi ze wsi. Straciliśmy przez to możliwość utworzenia naprawdę prężnej grupy dopingującej.

 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online