Pseudokibice z Nowej Rudy o środowisku kibicowskim "(...) Byłem kiedyś szalikowcem, dziś jestem porządnym pracownikiem, mam rodzinę, jestem ojcem. Zdumiewa mnie nagonka, jaka rozpętała się w prasie i chciałbym wystąpić w obronie tych chłopaków. Pamiętajcie, że nie wolno robić psychozy strachu, dramatyzować i bić na alarm z byle powodu. Heysel nie leży w naturze Polaków!

Zmniejszenie się publiki na stadionach jest spowodowane ogólnym kryzysem polskiej piłki i wysokimi cenami biletów, a nie agresywnością kibiców. Ponadto, najwięcej kibiców przychodzi na mecze nie lubiących się klubów. Prawdą jest również, że kibicowi, który przyjdzie na stadion i ubrany będzie bez znaków przynależności klubowej, absolutnie nic nie grozi! Na stadionach bardzo rzadko dochodzi do bijatyk, a niecenzuralne przyśpiewki nikogo już nie demoralizują. I tak być powinno. Brzydkie wyrazy powinny wejść do naszego języka i stracić swój negatywny wydźwięk. Tak jest w innych krajach.

Pociągi grozy? To, że grupa ludzi zajmie 2-3 wagony, pośpiewa i popije, nie jest tragedią. Muszę jednak wyjaśnić, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem demolki pociągów i rzucania na boisko petard. To trzeba tępić! (...)

Czy zbliża się dzień polskiego Heysel?

Jaka jest geneza tego zjawiska? Młody człowiek idzie do szkoły, gdzie nudno, przeładowany program, bezsensowne lekcje. Uczeń przeżywa stresy. Potem wraca do domu, gdzie rodzice mówią o kłopotach w pracy, cenach i często piją. Między nimi a rodzicami jest mur. I tak przez cały tydzień. A potem nadchodzi sobota czy niedziela i mecz. I wszystko staje się proste. Ci tutaj to przyjaciele. Ci tam - to wrogowie. Oni muszą przegrać.

Pamiętam, że mecze były dla mnie swoistym katharsis. W poniedziałek stawałem się innym człowiekiem. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy z tego, ale teraz już wiem, że gdyby nie mecze, wspólne wyprawy do innych miast, zabawy w pociągu, wypicie kilku piw lub bełta, to pewnie teraz siedziałbym w więzieniu, domu wariatów lub skończyłbym ze sobą.

A to, że czasami były bójki? Cóż, młodzi ludzie często się biją: w szkołach, na zabawach, dyskotekach i nikt nie robi z tego tragedii. Przysięgam wam zresztą, że wolałbym w szaliku Legii przejść przez całą Łódź, niż wygrać w Totolotku milion złotych. To był nasz szczyt odwagi!

Ten, kto dobrze przestudiuje ten list, może nas zrozumie. Zawiadamiamy pseudokibiców Odry Opole i miejscową straż pożarną, że na wiosnę przestanie istnieć stadion w Opolu, gdyż zamierzamy go spalić! Ha! ha! ha! i wyrżnąć te opolskie k... Informujemy, też sk... z Wałbrzycha, żeby nie wycierali zaje... mordy naszym ukochanym Piastem!

Pseudokibice z Nowej Rudy (Kibole: Czy zbliża się dzień polskiego Heysel?)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online