Był sobie mecz, czyli stadionowy misz masz przy Oleskiej

Sezon piłkarski 1977/78: Odra Opole - Górnik Zabrze... Mecz stał na przeciętnym poziomie i zwyciężyła Odra. 1:0 po golu Bolcka w 46 minucie spotkania. Tyle o meczu...

Pierwsi kibice przyszli na mecz już godzinę przed jego rozpoczęciem. Mieli niebiesko-czerwone flagi i... dziwnie wypchane kieszenie kurtek... Milicja nie przewidywała żadnych niepożądanych wydarzeń - i miała rację, jak się wieczorem okazało. Tak zresztą jest zawsze, gdy przyjeżdża z Zabrza Górnik. Kibice tego klubu uchodzą u naszej władzy za grupę najbardziej kulturalną i stosunkowo spokojną. Obawy i pełna mobilizacja towarzyszy właściwie tylko przybyszom z Wrocławia kibicującym wrocławskiemu Śląskowi. Od ich pobytu sprzed lat datuje się też początek zbiorów oręża w gabinecie komendanta miasta opolskiej policji. Mamy tam "łamigłówki" wykonane z rurek, gumowe węże wymyślnymi mutrami na końcach i sporo innego sprzętu wiadomego przeznaczenia. Dla jasności tę białą broń odbierano przy okazjach różnych spotkań kibicom z Opola :) Ale i tak mamy dobrze, bo... do Bydgoszczy daleko. Nie przyjeżdżają więc wyrostki, tak jak to było w Gdyni na meczu Arka-Zawisza. by maszerując ulicami śpiewać pacyfistyczną pieśń "...weźmy pałki i zapałki podpalimy stadion Arki...". Zresztą z boiskowym śpiewaniem było wczoraj bardzo dobrze. Intonowano wyłącznie utwory przyzwoite w rodzaju: "Odra Opole my chcemy cztery gole", co się wprawdzie spełniło tylko w 25%, ale dobre i to. Nucono także: "que serra, serra Opole dwa punkty ma..." oraz tym podobne niewinne pieśni rezygnując z tak popularnej jeszcze niedawno i wiodącej piosenki na stadionie Odry: "gloria, gloria, alleluja"... Już za boiskową bramą rozlegał się ryk: "...grali sobie grali, grali sobie równo, dla Odry 2 punkty, Górnikowi gówno"...

Tak się bawili kibice

Przybysze z Zabrza w sile kilkudziesięciu osób (gdzie te czasy kiedy wraz z Górnikiem jeździły tysiące kibiców...) pokrzyczeli na początku, później dali spokój. Najbardziej filozoficznie podeszli do meczu pasażerowie wiśniowego Fiata 125p z zabrzańską rejestracją. Zaparkowali pojazd, popatrzyli w niebo i doszli do wniosku, że jest za mokro i za zimno. Wydelegowali wiec kolegę kierowcę na stadion, a sami zajęli się graniem w... skata i zakąszaniem. Gdy mecz się skończył spokojnie przyjęli do wiadomości wynik i odjechali. Przyjmuje każdy zakład, że wczoraj w godzinach od 15 do 17:15 na widowni stadionu przy ulicy Oleskiej wypito więcej gorzały niż we wszystkich restauracjach i barach miasta razem wziąwszy. Bramkarze, czyli ci, którzy wpuszczają ludzi na stadion byli całkowicie tolerancyjni i przymykali oczy na to, co wnoszą niektórzy widzowie. A wnieśli dużo sądząc po urobku ekipy kilkunastolatków, którzy przyświecając sobie kieszonkowymi latarkami szukali opakowań szklanych pod ławkami. Nagromadzili tego sporo i... bardzo dobrze. Przynajmniej wykorzystane zostaną surowce, wtórne zresztą. Ale poważnie rzecz ujmując, z tankowaniem gorzały na stadionie pora by skończyć, co nie wydaje się przedsięwzięciem zbyt trudnym. Jeśli jednak czterech młodych ludzi na trybunie honorowej niemal ostentacyjnie opróżniło połówkę wyborowej to nie dziwota, że w mniej eksponowanych sektorach trwa biesiada. Jest to sprawa tym bardziej istotna, że wczoraj na murawę poleciały butelki. Tym razem sędzia był wyrozumiały, ale przy bardziej bezwzględnym arbitrze może się rzecz skończyć na... zwróceniu uwagi kapitanowi gospodarzy :) Nie wiem zresztą czy klub nie będzie musiał zapłacić kary za chuligański wybryk swych pseudokibiców.

Jeśli mowa o wnoszeniu trunków wysokoprocentowych na stadion Odry przez kibiców, to warto wspomnieć o innej technice przemytu. Na meczu kończącym rundę jesienną sezonu 19977/78 Odra-Ruch, po którym to Oderka została samodzielnym liderem ekstraklasy, opolscy kibice chcąc dobrze się bawić podczas zwycięskiego spotkania Odry (3:1) wnosili różne alkohole w koszykach na zakupy. Alkohole były skrzętnie ukrywane na dnie koszyka w różnych ilościach. Butelki przysypywano owocami, kanapkami. Dzięki czemu przemyt zawsze był efektywny, a zabawa na trybunach przy Oleskiej przednia. A w przerwie meczu stadionowe szalety były głównym celem biesiadującej publiczności! :)

Tak właśnie wyglądały kiedyś mecze Odry w Ekstraklasie na trybunach opolskiego stadionu.

Tekst został opracowany na podstawie oryginalnego autorstwa Andrzeja Macha

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online