31 marca 2001 – 23. kolejka II ligi
GKS Bełchatów – Ryan Odra 0:1 (Solnica 52)
Sędzia: Robert Setla (Katowice)
 

Ryszard Niedziela: - Skontaktowałem się z „Fryzjerem”. Powiedział, kto nam sędziuje i że korzystny wynik będzie kosztować 30 tysięcy złotych. Pieniądze dla arbitra zawiózł trener (MB).

Sędzia był z nami. W końcówce pierwszej połowy doszło do kuriozalnej sytuacji. Bełchatów był ciągle w natarciu i nagle sędziego złapał skurcz. Nasz masażysta mu pomagał, po 10-minutowej przerwie Bełchatów był wybity z rytmu. W przerwie meczu prezes GKS-u Bełchatów (ZD) spytał mnie, ile dałem sędziemu. Kiedy powiedziałem, że nie dałem nic, on tylko się roześmiał i stwierdził, że musiałem go przebić.

***
 

- Chyba miałeś rację z tymi moimi starymi piłkarzami. – Prezes zadzwonił do „Fryzjera” 28 marca 2001 roku. Była środa, prezes chciał załatwić sobotni mecz z GKS-em Bełchatów. – W Bełchatowie musimy wygrać.

- Zdzwonimy się jutro. Będę wiedział, co się da zrobić – odparł F.

Odra nie mogła sobie pozwolić na dalszą stratę punktów. I tak już roztrwoniła przewagę, jaką uzyskała jesienią (…).

W klubie był już Marian „Kowboj” Nowacki. I zaczął od porządków. Po przegranym meczu z Tłokami Gorzyce trenera Franciszka Krótkiego zastąpił Marcin Bochynek. W czwartek rano Nowacki i prezes zaprosili do swego gabinetu czterech piłkarzy: Mariana Kucharskiego, Rafała Berlińskiego, Stefana Machaja i Andrzeja Jaskota.

- Panowie, musimy się wreszcie obudzić. Musimy zacząć wygrywać – zaczął „Kowboj”. – Jeśli wygracie w Bełchatowie, to od razu po meczu macie wypłaconą premię. Pięćdziesiąt tysięcy. Mamy też do was prośbę. Chcemy zrobić zamieszanie wśród zawodników z Bełchatowa.

- Dwóch z was niech zadzwoni do dwóch piłkarzy z Bełchatowa i powie, że chcemy od nich kupić mecz. Druga para niech dzwoni do innych zawodników i próbuje sprzedać mecz. Te informacje się rozejdą po ich drużynie. My nic w tym temacie nie zrobimy, ale podczas meczu jedni na drugich będą patrzeć z niepokojem, wzbudzimy ferment.

Zawodnicy Odry się zgodzili. Jedni pytali o kupno meczu za 40 tysięcy złotych. Drudzy oferowali sprzedaż za 60 tysięcy złotych.

- Widziałeś, jak nasi ochoczo przystali na pomysł? – Prezes spytał „Kowboja”, kiedy piłkarze wyszli z gabinetu. – Nagle mają telefony do rywali, mają wspólny język, rozmawiają jak starzy kumple. Swobodnie prowadzili klasyczne handlowe rozmowy.

- Bo to jest banda handlarzy. – Nowacki nie był zaskoczony (…)

- Ile dałeś sędziemu? – spytał w przerwie meczu (ZD), szef bełchatowskiego klubu. Prezes wiedział, że (ZD) zna „Fryzjera”. Był świadkiem dwóch rozmów telefonicznych, podczas których F. informował szefa bełchatowskiego klubu, kto będzie sędziował jego mecze (…).

- Sędziemu? Nie dawałem – odparł z uśmiechem prezes.
- Musiałeś mnie przebić – (ZD) też się uśmiechnął.

Sędzia bardzo sprzyjał Odrze. Kiedy w I połowie GKS uzyskał wyraźną przewagę, przerwał zawody na kilka minut, bo… doznał skurczu nogi. Wybił gospodarzy z rytmu. Po meczu nie szczędzono mu słów krytyki.

R. Stęporowski, R. Niedziela, Mafia fryzjera, Opole 2007.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online