Na przykładzie Sokoła Pniewy, Amici Wronki czy Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski można zobaczyć, iż kwestia łączenia dwóch klubów (w polskich realiach jest ona ostatnio związana z odsprzedaniem „licencji” na grę w wyższej klasie rozgrywkowej – red.) prawie zawsze kończy się ze szkodą dla jednego z jego podmiotów – dodajmy, że w tym wypadku tego biedniejszego.

Jak wiemy Ireneusz Król wymarzył sobie GKS Katowice w ekstraklasie. Dla tej idei dogadał się z właścicielem Polonii Warszawa Januszem Wojciechowskim. Ze względu na opór kibiców wiele wskazuje, iż „deal” nie wypali, i to jednak Czarne Koszule zobaczymy na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Sezonie 2012/2013.

Ciekaw po trosze jesteśmy, co by się stało gdyby katowicki biznesmen zainteresował się opolską Odrą? Czy działacze i kibice pogoniliby go jak to uczyniono w Katowicach, czy może daliby skusić się na tak smakowity kąsek? Z początku zapewne wszyscy by powiedzieli: - Nie, nigdy w życiu!... ale potem zaczynamy myśleć, wspominać stare czasy, marzyć o nowym Jarku, Tycu, Piechniczku… a diabeł lubi kusić.

Przyglądając się dziejom Odry Opole można stwierdzić pozytywny aspekt łączenia klubów (chociaż fani obecnego Startu Namysłów i opolskiej Unii mają prawo być innego zdania). W wypadku opolskich fuzji należy cofnąć się do samego początku istnienia „niebiesko-czerwonych”. Powołana do życia (16 czerwca 1945 r. – red.) drużyna piłkarska OKS Odra od roku 1946 (reaktywowanie rozgrywek – red.) starała się – bez powodzenia – wyrwać z A-klasowej szarzyzny:

Aby awansować do drugiej ligi, opolskie kluby piłkarskie postanowiły zjednoczyć swoje siły. Dlatego już w kwietniu 1948 roku połączono „Odrę” z klubem sportowym, działającym przy Cementowni Groszowice – KS „Chrobry” Groszowice. Poza tym drużyna „Odry” przystąpiła do Związku Zawodowego Pracowników Budowlanych wraz z „Chrobrym”. Nastąpiła również zmiana nazw klubów na BZKS „Odra” i BZKS „Chrobry Groszowice, a nowy klub po fuzji przyjął nazwę Związkowego Klubu Sportowego (ZKS) „Budowlani”. Przystąpienie do Federacji „Budowlanych” stworzyło mocne podstawy finansowe dla klubu, a zakłady budowlane, przede wszystkim Opolskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Miejskiego w Opolu udzieliły mu pomocy oraz opieki*.

Mimo pozytywnego aspektu połączenia sił Odry i Chrobrego, jedenastka Budowlanych w dalszym ciągu nie była w stanie awansować do przedsionka I ligi. W podobnej sytuacji znajdowała się Lwowianka Opole – rywal zza miedzy. Wobec ciągłych niepowodzeń Zarządy obu klubów zdecydowały się na bliższą współpracę (lato 1949 r. – red.):

Działacze „Odry” i „Lwowianki” zdecydowali się na rozmowy dotyczące połączenia wspólnie sił w celu osiągnięcia sukcesu na dużą skalę. Po burzliwych dyskusjach działacze doszli do wniosku, że korzystne dla piłki nożnej na Opolszczyźnie byłoby skupienie się na jednym klubie, a nie rozpraszanie sił na niewielkim podwórku Opola (…). Klub pozostał przy nazwie „Budowlani”*.

Na sukces nie trzeba było długo czekać. Już po dwóch latach Budowlani awansowali do II ligi, a w 1953 r. do I ligi. Wszyscy więc mogli być zadowoleni.

Inne oblicze fuzji poznaliśmy zimą 1998/1999. Wówczas to ówczesny prezes i właściciel Varty Namysłów Ryszard Raczkowski zdecydował się na przeniesienie klubu do Opola (6 stycznia 1999 r. – red.), który do końca rozgrywek II ligi występował pod nazwą Odra/Varta Opole. Gdy opolanie cieszyli się (ponownie !) przedsionkiem ekstraklasy, zespół seniorski z Namysłowa został zawieszony (reaktywowano go dopiero w 2000 r. Obecnie występuje w III lidze pod nazwą Start Namysłów – red.). Podobna historia miała się z opolską Unią, z którą - borykająca się z coraz większymi długami – Odra związała się przed rozgrywkami 2002/2003. Dosyć karkołomny pomysł łączenia sekcji żeńskiej z męską wyszedł bokiem działaczom Unii, którym ponoć Zarząd OKS-u chciał jeszcze wepchnąć długi klubu.

Twór Odra/Unia przeżył rok, po czym wrócono do starej nazwy. W międzyczasie w sponsoring włączył się Guido Vreuls wraz z OTTO (do 2008 r. – red.). Zdawać się wówczas mogło, iż OKS wychodzi na prostą… po czym w wyniku horrendalnego zadłużenia klubu w 2009 r. nastąpił krach i po wielkiej Odrze została li tylko mała Oderka.

W sumie fuzje dokonywane przez Zarząd OKS-u były korzystne dla „niebiesko-czerwonych”, choć nie zawsze dla drugiego podmiotu (vide Varta i Unia – red.). Los jednak w 2009 r. okazał się niezwykle przewrotny. Jak się zwykło mawiać: Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

 

* S. Bergiel, Odra Opole Antoniego Piechniczka w latach 1975-1979, Kraków 2009.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online