16 czerwca 2009 roku Opolski Klub Sportowy "Odra" Opole obchodzić będzie swoje 64 urodziny. Zakładając najczarniejszy z najczarniejszych scenariuszy, zdarzyć się może, że ten wielce zasłużony dla regionu opolskiego oraz kraju klub...przestanie istnieć jak wiele innych wspaniałych klubów. Wystarczy wymienić takie nazwy jak "Stal" Mielec, "Zawisza" Bydgoszcz, "Bałtyk" Gdynia czy "Pogoń" Szczecin…Wielkie kluby, które dziś właściwie nie istnieją na piłkarskiej mapie Polski, a ich los już wkrótce może podzielić nasza "Odra"...

Sytuacja w jakiej znajduje się "Odra" to nie tylko wynik działalności ostatnich lat. Upatrywanie winy wśród kilku ostatnich zarządów klubu, władz miasta czy też samych piłkarzy w ostatnich co najmniej kilkunastu latach, owszem jest słuszne, jednak problem narastał stosunkowo wcześniej, a jego kontynuacja była następującą konsekwencją. Aby przyjrzeć się bliżej rozkładowi klubu, należy cofnąć się aż do wczesnych lat 80. Tam właśnie należy szukać ogniska zapalnego, które dziś doprowadziło "Odrę" do stanu agonalnego.

Finansowanie klubu w głównej mierze spoczywało na barkach opolskich władz partyjnych, które starały się robić wszystko, aby "Odra" była wizytówką miasta. Ba! Nawet wizytówką regionu! Pojawiały się głosy wśród mniejszych klubów regionu, że partia i tak zrobi wszystko, aby klub istniał na mocnych fundamentach, dzięki czemu Opole zawsze miało dostęp do najlepszych piłkarzy. Zapadające odgórnie decyzje na najwyższym szczeblu pozwalały działaczom, piłkarzom oraz kibicom patrzeć z optymizmem w przyszłość. "Opieka" nad zespołem "Odry" najsłuszniejszej ówcześnie władzy, trwała bardzo długo. Można powiedzieć, że na dobre rozpoczęła się w momencie przemianowania nazwy klubu na ZS "Budowlani" Opole pod koniec lat 40. Budżet klubu stale rósł, a wydatki na poszczególne sekcje sportowe wraz z osiąganymi wynikami zaczęły budzić zachwyt konkurencji. Już pierwsze piętnastolecie podsumowano z...nadwyżką finansową. Klub z Opola stawał się powoli idealnym miejscem dla sportowców, którzy mieli wszystko co dusza zapragnie. Od chwili pierwszego awansu do drugiej ligi centralnej w 1951 roku, "Odra" nie zaznała smaku gry na trzecim froncie aż do 1981 roku! Rozsądna polityka szkolenia młodzieży, współpraca z władzami miasta oraz z państwowymi zakładami przemysłowymi przynosiła efekty. Prawdziwe eldorado dosięgło "Odrę" w latach 70-tych, a właściwie za kadencji Antoniego Piechniczka. Przepych jakim otaczano piłkarzy oraz trenerów odbił się ostrą czkawką, krótko po odejściu z klubu wspomnianego trenera.

Dokąd zmierza Odra ???

Sytuacja w kraju również miała niebagatelny wpływ na kondycję klubu, któremu społeczeństwo powiedziało...NIE! Dotyczyło to również wielu innych klubów piłkarskich, które finansowane były głównie ze środków partyjnych. Olbrzymie pensje zawodników, etaty w państwowych firmach oraz coraz większa pazerność na kasę, spowodowały, że "Odra" z dnia na dzień straciła płynność finansową. Sport przestał być nagle języczkiem uwagi dla działaczy partyjnych, którzy mieli na głowie coraz silniej "krzyczącą" opozycję, co doprowadziło do wprowadzenia 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego. Społeczeństwo, szczególnie to nie związane z piłką nożną stanowczo wyraziło swoją negatywną opinię na temat bajońskich sum otrzymywanych przez piłkarzy, luksusów oraz wygód o jakich zwykły obywatel mógł sobie tylko pomarzyć. Wszystko to zaczęło zwykłych szarych ludzi boleć i to całkiem słusznie. Pracownicy zakładów, w których zatrudnieni byli piłkarze stanowczo zaczęli wyrażać swoje niezadowolenie. Zdarzały się sytuacje, że niektórzy piłkarze zatrudniani byli w hucie na stanowisku "hartownika" i otrzymywali dodatkowe wynagrodzenie w ramach szkodliwych warunków pracy…nie pojawiając się ani razu na swoim "stanowisku pracy". Dodatkowo korzystali z wszelkich przywilejów pracowniczych jak bony, wczasy etc.etc. Oto jedna z wypowiedzi pracownika zakładu, w którym zatrudnieni byli piłkarze "Odry": Panie, a jak oni sobie żyją. Żona słyszała u fryzjera, jak małżonka jednego z piłkarzy "Odry" chwaliła się, że budują sobie willę, która dotychczas kosztuje ich milion złotych! Uważają się za lepszych od nas, bo mają więcej pieniędzy... Słyszałem, że niektóre kluby to nawet płacą za pobyt swoich sportowców w izbach wytrzeźwień.

Można również zastanowić się nad kwestią niegospodarności opolskich działaczy. W prasie spekulowano w sprawie najgłośniejszego transferu Józefa Młynarczyka do "Widzewa" Łódź. Padały różne sumy od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych. Co stało się z pieniędzmi nie wiadomo...

W pierwszej połowie września 1980 roku na "Odrę" padł blady strach. Otóż powoli rozpoczynał się proces wypowiadania umów o pracę sportowcom-członkom przez tzw. zakłady patronackie. Brak dopływu gotówki oraz świadczeń wobec piłkarzy ze strony przedsiębiorstw zaowocował pierwszym w historii klubu...strajkiem piłkarzy, którzy żądali rozmowy z prezesem o dalszej ich przyszłości! 21 listopada 1980 roku piłkarze "Odry" walczący o utrzymanie w pierwszej lidze, w ramach protestu nie wyszli na trening. Tak rozpoczął się powolny proces upadku klubu, zarówno ten finansowy jak i sportowy. "Odra" po raz pierwszy zetknęła się z tak poważnym problemem jak brak płynności finansowej. Kłopoty ze znalezieniem mecenasów klubu od tej chwili na stałe wpisały się w opolski krajobraz. Klub zalegał z poborami piłkarzy od kilku miesięcy, co wprowadzało nerwową atmosferę. Zarząd klubu poczynił radykalne kroki cięć budżetowych m.in. zwalniając kilku trenerów (asystenta Henryka Brejzę) tłumacząc się trudną sytuacją finansową. Nie bez wpływu na całą sytuację miały również powołania do odbycia służby wojskowej we Wrocławiu kilku piłkarzy "Odry" m.in. Wójcickiego czy Króla, którzy osłabili zespół.

Strajk piłkarzy Odry (21.11.1980 r.)

Obraz klubu, który jeszcze kilka lat wcześniej walczył o tytuł mistrza kraju nie rysował się w kolorowych barwach. Kibice opolscy stanęli na wysokości zadania i starali się pomóc "Odrze" jak tylko potrafili. Wystosowywano mnóstwo apeli, które ukazywały się w "Trybunie Opolskiej" z pomysłami na ratowanie klubu. Jednym z pomysłów było utworzenie specjalnego konta bankowego, na które kibice dobrowolnie wpłacać mieli pieniądze na utrzymanie klubu. Fundusze miały być rozdzielane na podstawie dobrej gry oraz uzyskania odpowiedniego miejsca w tabeli ligowej. Więcej o pomysłach kibiców "Odry" przeczytasz tutaj.

Z pewnością "Odrze" nie pomogła inicjatywa piłkarzy i trenerów z września 1980 roku, kiedy to założono w klubie NSZZ "Solidarność". "Odra" była pierwszym polskim klubem sportowym, w której powstały zręby niezależnego związku. To również mógł być jeden z czynników kierujący klub w otchłań. Warto dodać, że w trudnej sytuacji to właśnie członkowie opolskiej "Solidarności" wyciągnęli pomocną rękę do klubu, która została odrzucona, ponieważ zarząd klubu chciał prowadzić rozmowy tylko i wyłącznie z osobami najwyżej postawionymi, a nie zwykłymi pracownikami.

Początek problemów finansowych klubu (19.02.1981 r.)

"Odra" spadła do drugiej ligi w sezonie 1980/81, a zespół opuściło kilku kluczowych graczy, którzy nie chcieli występować na boiskach drugiej ligi. Był to kluczowy moment w historii naszego klubu, którego sława nie jest w stanie się odrodzić po dzień dzisiejszy. Problemy finansowe nawarstwiały się z roku na rok, a drugo i trzecioligowa rzeczywistość z pewnością nie pomagały. Na początku lat 90. w klubie brakowało dosłownie wszystkiego. Młodzi piłkarze nie mogli liczyć na buty piłkarskie czy inne podstawowe atrybuty piłkarskie. Dochodziło nawet do sytuacji, w których piłkarze po treningach nie mogli wykąpać się w bieżącej wodzie, a przeprowadzenie rozmowy telefonicznej graniczyło z cudem.

Nawet powrót "Odry" po 9 latach na zaplecze ekstraklasy w 1996 roku nie zmienił tego stanu rzeczy. Sytuację nieco poprawiła fuzja dwa lata później z "Vartą" Namysłów i pierwszym poważnym sponsorem klubu od lat. Jednak i ten pomysł nie pozwolił wyjść klubowi na prostą. Pewną poprawę można było zauważyć dopiero po zaangażowaniu się w finansowanie klubu opolskiego biznesmena Ryszarda Niedzieli, który zainwestował w "Odrę" kilka milionów złotych. Jak zakończyła się działalność Pana Niedzieli wszyscy wiemy…Nadzieje na powrót do normalności zostały rozwiane wraz z końcem sezonu 2000/2001, kiedy to "Odrze" nie udało się awansować do ekstraklasy. Ogromne straty finansowe głównego sponsora nie pozwoliły na dalsze jego funkcjonowanie w piłce nożnej. Piłkarze, głównie tzw. "najemnicy" zarabiający krocie w Opolu, odeszli z klubu, a ten ponownie popadł w tarapaty finansowe. Wszelkie próby ratowania klubu, zawiązywania stowarzyszeń, fuzji z "Unią" Opole na niewiele się zdały. Nawet pojawienie się światełka w tunelu, jakim niewątpliwie była holenderska firma "Otto" na dłuższa metę okazało się chwilowym błyskiem...

Ratujmy Odrę !!! - grudzień 2001 r. - demonstracja sympatyków Odry przed ratuszem miasta w celu uratowania istnienia klubu

Błędy przeszłości popełniane przez zarządy klubu oraz samych piłkarzy, którzy nie pozostają bez winy dziś doprowadziły do stanu krytycznego w jakim znajduje się "Odra". Osobiście nie wyobrażamy sobie Opola bez "Odry", która jest symbolem naszego miasta. Nie przez przypadek nasz klub figuruje na 19. miejscu w tabeli wszechczasów polskiej ekstraklasy, występując w niej w ciągu 22 sezonów! To właśnie dzięki "Odrze" społeczeństwo naszego kraju miało możliwość poznania miasta z bliska. Sukcesy powodowały zainteresowanie miastem z czego dobrze zdawała sobie sprawę władza.

Istnienie klubu oraz jego występy na arenach krajowych oraz międzynarodowych podnosiły prestiż całego regionu. Byłoby wielkim nietaktem pozwolić "Odrze" umrzeć bez wyciągnięcia ręki ze strony władz miasta, które pozostały ostatnią deską ratunku dla naszego ukochanego klubu. Warto pamiętać, że "Odra" to nie tylko klub mieszkańców Opola, ale "Odra" to klub całej Opolszczyzny!

 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online