Alfred Bolcek i Antoni Miler odeszli z niebiesko-czerwonej rodziny

Dziś wspominamy tych, którzy odeszli od nas w 2016 roku. Postacie, które znane były nie tylko z piłkarskich boisk ale również z trybun opolskiego stadionu. Kolejny rok przyniósł nam bowiem niepowetowane straty w naszej "niebiesko-czerwonej" rodzinie. 4 marca 2016 r. w wieku 61 lat odszedł Alfred Bolcek. Podpora opolskiej Odry w latach 1970-1973 oraz 1976-1989. „Ferrari” jak mawiali na Bolcka koledzy z drużyny, zapadł w pamięci kibiców fenomenalnym meczem w Warszawie (ustrzelił w nim hat-tricka - red.). We wspomnianym hicie 15. kolejki Sezonu 1978/1979 "niebiesko-czerwoni" pod trenerską wodzą Antoniego Piechniczka pokonali wielką Legię w stosunku 3:5 (29.10.1978 - red.)

Niespełna dwa tygodnie później – 19 marca środowisko piłkarskie obiegła szokująca wieść o śmierci innego wieloletniego piłkarza Odry – Tomasza Drąga. Popularny „Patyk” zasłabł na boisku podczas meczu Śląsk Łubniany – KS Krasiejów. Była wówczas 62 min. spotkania. Po ponadgodzinnej reanimacji nie udało się uratować piłkarza, który miał zaledwie 41 lat…

- Tomka wspominam naprawdę bardzo pozytywnie – mówi Józef Żymańczyk. Był super kolegą w szatni i nie tylko, jak zresztą każdy strażak. Był prawdziwym fighterem na boisku.  Bez względu  na wynik zostawiał całe serce drużynie walcząc do samego końca . Piłkarsko duży talent. Ogromna strata, że odszedł od nas tak szybko…

Tomasz Drąg - Odra Opole
- Tomek Drąg był prawdziwym fighterem na boisku - Józef Żymańczyk

30 maja 2016 r. dotarła do naszej redakcji kolejna smutna wiadomość. Tym razem o śmierci wieloletniego kibica opolskiej Odry – Antka Milera, który zmarł w wieku zaledwie 56 lat. "Pasibrzuch" jak pieszczotliwie zwracali się do Antka koledzy z sektora A, był jednym z najwierniejszych i najbardziej oddanych kibiców naszego klubu. Wierny "niebiesko-czerwonym" barwom był zawsze tam, gdzie nasza Odra grała… Swoim pozytywnym podejściem do życia oraz wiecznym uśmiechem zjednywał sympatię wszystkich, których spotkał na swojej drodze. Czekał z upragnieniem na awans niebiesko-czerwonych do II ligi i szykował się tradycyjnie do wyjazdu na spotkanie barażowe z Vinetą Wolin, którego nie zdążył obejrzeć... Odszedł stanowczo za wcześnie...

- Antek był osobą, na którą można zawsze było liczyć. Nie było sytuacji, w której odmówiłby pomocy. Przypominam sobie nawet taką sytuację, kiedy na moim weselu miałem problem z kierowcą, który miał odwozić gości weselnych . Nagle nastąpiła jakaś awaria samochodu... Antek bez wahania wsparł mnie w środku nocy, zajmując jego miejsce czym pomógł mi ogromnie. To był niezwykle pozytywny człowiek, zapalony kibic, wierny do samego końca. Jako członek Jednej Odry jeździł z nami na większość wyjazdowych spotkań Odry. Nigdy nie było żadnego dystansu między nim a młodszymi kibicami. Był po prostu jednym z nas. – wspomina kolega z trybun Łukasz „Wili” Wielichowski.

Alfred Bolcek i Antoni Miler odeszli z niebiesko-czerwonej rodziny
Antoni Miler oraz Alfred Bolcek odeszli w tym roku z niebiesko-czerwonej rodziny na zawsze...

Nie zapominamy również o wszystkich tych sportowcach, działaczach oraz kibicach, którzy od dłuższego czasu nie są już wśród nas. Spoczywajcie w spokoju. Wielka Odra nigdy o Was nie zapomni.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online