Mecz tak na prawdę zaczął się w 15 minucie. Wówczas to Łukasz Mieszczak otrzymał podanie z głębi pola i wszedł w nasze pole karne. Próbującego złożyć się do strzału napastnika miejscowych "asekurowali" Marcel Surowiak i Krystian Kowalczyk. Mieszczak przewrócił się, a prowadzący zawody Marcin Miśta wskazał na punkt egzekucji rzutów karnych. - Nie było żadnego przewinienia - powie po meczu "Surowy". Pewnym wykonawcą jedenastki okazał się Radosław Kaczmarczyk.Niebiesko-czerwoni błyskawicznie ruszyli do odrabiania strat. W 19 minucie bezpańską piłkę przejął Marcin Czerwiński, uderzył z 14 metra, ale jego próbę świetnie obronił Bartosz Gocyk. Chwilę później OKS wykonywał rzut rożny i tym razem Czerwiński był już bezbłędny. Wybita futbolówka spadła mu wprost pod nogi, a ten nie zmarnował okazji i uderzeniem z lewej nogi w długi róg doprowadził do wyrównania.
To były najlepsze momenty Odry w całym pojedynku. W 39 minucie Dawid Łoziński wyłuskał futbolówkę spod nóg obrońców i podał na środek do Adama Setli, który będąc sam na sam z Gocykiem musiał uznać wyższość golkipera gospodarzy. Swoje dobre interwencje bramkarz Polonii okupił kontuzją kręgosłupa i karetką został zabrany ze stadionu. Jeszcze przed przerwą "Setlik" znów spróbował zaskoczyć - tym razem stojącego już miedzy słupkami Łukasza Misia. Nierozgrzany zmiennik miejscowych tylko obserwował, jak w 44 minucie piłka leci mu za plecy, odbija się od poprzeczki i wychodzi na aut.
Po zmianie stron oglądaliśmy typowe przeciąganie liny. Warunków atmosferycznych w postaci przenikliwego zimna i siorpiącego na okrągło deszczu nie zaakceptowaliby z pewnością uczestnicy żadnej z dyscyplin zespołowych. Posłuszeństwa odmówił nawet sprzęt do internetowej relacji na żywo. Mimo to mecz mógł się podobać, a obie ekipy należy nagrodzić brawami za ambicję i determinację. W tych 45 minutach lepsze okazje miała Polonia, a ta z 65 minuty mogła dać jej prowadzenie. Wówczas to będący na dobrej pozycji, wprowadzony po przerwie Aleksander Mużyłowski minimalnie spudłował.
Przełomowa dla losów mokrego widowiska okazała się 84 minuta. Nasz zespół wykonywał wtedy rzut wolny z lewego narożnika pola karnego. Dośrodkowanie Madrina Piegzika przejęli chłopcy z Łazisk i wyprowadzili błyskawiczną kontrę. Wspomniany już Mużyłowski, który bardzo ożywił poczynania żólto-czarnych wypatrzył będącego w pełnym biegu Kamila Wawrzyczka. Młodzieżowiec polonistów, który zaledwie od 10 minut przebywał na boisku nie zwlekał z decyzją, oddał przepiękny strzał z lewej nogi, a piłka wylądowała w samym okienku bramki interweniującego odważnie Marcina Fecia.
Źrodło: www.oksodra.pl
To były najlepsze momenty Odry w całym pojedynku. W 39 minucie Dawid Łoziński wyłuskał futbolówkę spod nóg obrońców i podał na środek do Adama Setli, który będąc sam na sam z Gocykiem musiał uznać wyższość golkipera gospodarzy. Swoje dobre interwencje bramkarz Polonii okupił kontuzją kręgosłupa i karetką został zabrany ze stadionu. Jeszcze przed przerwą "Setlik" znów spróbował zaskoczyć - tym razem stojącego już miedzy słupkami Łukasza Misia. Nierozgrzany zmiennik miejscowych tylko obserwował, jak w 44 minucie piłka leci mu za plecy, odbija się od poprzeczki i wychodzi na aut.
Po zmianie stron oglądaliśmy typowe przeciąganie liny. Warunków atmosferycznych w postaci przenikliwego zimna i siorpiącego na okrągło deszczu nie zaakceptowaliby z pewnością uczestnicy żadnej z dyscyplin zespołowych. Posłuszeństwa odmówił nawet sprzęt do internetowej relacji na żywo. Mimo to mecz mógł się podobać, a obie ekipy należy nagrodzić brawami za ambicję i determinację. W tych 45 minutach lepsze okazje miała Polonia, a ta z 65 minuty mogła dać jej prowadzenie. Wówczas to będący na dobrej pozycji, wprowadzony po przerwie Aleksander Mużyłowski minimalnie spudłował.
Przełomowa dla losów mokrego widowiska okazała się 84 minuta. Nasz zespół wykonywał wtedy rzut wolny z lewego narożnika pola karnego. Dośrodkowanie Madrina Piegzika przejęli chłopcy z Łazisk i wyprowadzili błyskawiczną kontrę. Wspomniany już Mużyłowski, który bardzo ożywił poczynania żólto-czarnych wypatrzył będącego w pełnym biegu Kamila Wawrzyczka. Młodzieżowiec polonistów, który zaledwie od 10 minut przebywał na boisku nie zwlekał z decyzją, oddał przepiękny strzał z lewej nogi, a piłka wylądowała w samym okienku bramki interweniującego odważnie Marcina Fecia.
Źrodło: www.oksodra.pl

