Odra zwycięża 5:0 Skrę Częstochowa! Takiego wyniku pojedynku z aspirującym do awansu zespołem Skry Częstochowa nie spodziewał się nikt. Ba, przez ostatni tydzień słowo "przełamanie" wzbudzało raczej uśmiech i politowanie na twarzach opolskich kibiców. Tymczasem niebiesko-czerwoni sprowadzili na ziemię ekipę spod Jasnej Góry, znacząco poprawili statystykę strzelecką oraz dali nadzieję swoim wyznawcom na powrót do walki o najwyższe cele. Warto podkreślić, że w typowaniu rezultatu piątkowego meczu, jaki odbywa się cyklicznie na fanpage-u Odry na Facebook-u nikt poprawnie nie trafił wyniku! Ale po kolei...

Zaczęło się obiecująco, bo już pierwsze piłki grane do dynamicznie wchodzącego w pole karne Sebastiana Deji były celne, ale próby uderzeniowe naszego pomocnika dwukrotnie blokowali częstochowscy defensorzy. Na początku to jednak goście stworzyli sobie okazje do zdobycia gola. W ciągu pierwszego kwadransa bezkarnie w naszym polu karnym buszował Karol Tomczyk, ale jego strzał poszedł wzdłuż linii bramkowej. Chwilę później doskonałe podanie od Marcina Kowalskiego otrzymał Łukasz Pietrasiński lecz jego strzał głową wyłapał nie bez trudu Marcin Feć. Ten sam Pietrasiński o mało nie strzelił bramki samobójczej. Było to po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Tomasza Wawrzyniaka w 17 minucie, ale stojący między słupkami Adrian Woszczyna był na miejscu. W 25 minucie przyjezdni mieli objąć prowadzenie. Sam przed Feciem znalazł się Damian Krawczyk ale fatalnie spudłował nad poprzeczką.

 Stare porzekadło piłkarskie znalazło swoje potwierdzenie, To o tym, że jak nie dasz, to dostaniesz...  4 minuty później bezpańską piłkę w środku pola przechwycił Wawrzyniak, podciągnął do wysokości pola karnego i podał do dobrze ustawionemu na prawej stronie Marcina Czerwińskiego. Nasz młodzieżowiec ograł obrońców, położył bramkarza i otworzył - jak się później okazało - worek z golami, przy okazji odczarowując Oleską od strzeleckiej niemocy. Zanim podopieczni Jana Wosia się pozbierali przegrywali już 2:0. W 33 minucie grający dobre zawody Deja dośrodkował na długi słupek do Adama Setli. Wydawało się, że z tej akcji już nic nie będzie ale nasz napastnik w tylko sobie znany sposób znalazł lukę pomiędzy słupkiem i Woszczyną i piłka wylądowała w siatce po raz drugi.  120 sekund po tym szczęście znów było po naszej stronie. Tym razem główka Bartosza Glińskiego minimalnie minęła prawy słupek bramki  OKS-u. Z kolei w 43 minucie skiksował wprowadzony za Michała Filipowicza Madrin Piegzik ale cała opatrzność pomagała dziś Odrze. Marcin Chmiest prezentu nie wykorzystał i zamiast zdobyć bramkę kontaktową fatalnie spudłował.

 Po zmianie stron oglądaliśmy Odrę, jakiej na boiskach III-ligi nie sposób było zapamiętać. Chłopcy Andrzeja Polaka w 20 minut wypunktowali rywala aplikując mu kolejne 3 bramki. W 49 minucie oglądaliśmy najpiękniejszą akcję całego spotkania. Uderzeniami niczym w grze w bilard futbolówka wędrowała od Czerwińskiego poprzez Piegzika wprost na głowę Setli. Mocny strzał z 5 metrów Adama i losy pojedynku zostały praktycznie rozstrzygnięte. Opolanom było jednak mało. Znów w roli asystenta wystąpił szalejący na lewej flance Piegzik. Tym razem całą akcję z 60 minuty zamknął wycieczkujący w polu karnym rywala Tomasz Copik. Znów główka, znów gol i znów chusteczki do przecierania oczu ze zdumienia na trybunach. Kiedy w 69 minucie Wawrzyniak podręcznikowo obsłużył wychodzącego na czystą pozycję Deję, który swój najlepszy od miesięcy występ udokumentował po profesorsku wykończoną sytuacją sam na sam, można było praktycznie skończyć całe spotkanie.

 Piłkarze Skry do końca pojedynku jedynie asystowali na placu gry nie stwarzając bezpośredniego zagrożenia w naszych szeregach. Woś zmieniał kolejnych zawodników i liczył już chyba tylko na jakieś honorowe trafienie. Na deser dostaliśmy jeszcze kapitalną akcję Piegzika z Wawrzyniakiem, w której ten ostatni po raz kolejny dał Woszczynie okazję do wykazania się. Niepotrzebnie doliczone 3 minuty opóźniały tylko eksplozję radości w naszej ekipie. Radości z jak najbardziej zasłużonego zwycięstwa, które mamy nadzieję otworzy nowy rozdział w występach Odry w lidze, której już tak na prawdę wszyscy mamy serdecznie dość.

Źrodło: www.oksodra.pl

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online