(I liga - 3. kolejka): 25.08.1968 Wisła Kraków – Odra Opole 1:0 (Polak 27)

Sędzia: Piotrowicz (Bielsko-Biała)

Widzów: 10 tys.

Wisła: Stanisław Gonet, Fryderyk Monica, Ryszard Wójcik, Władysław Kawula, Adam Musiał, Krzysztof Obarzanowski (Ireneusz Adamus 46), Tadeusz Polak, Janusz Sputo, Krzysztof Hausner, Wiesław Lendzion, Hubert Skupnik; trener – Mieczysław Gracz

Odra: Marian Kondratowicz (Konrad Kornek 66), Kazimierz Uranin, Henryk Brejza, Wiesław Łucyszyn, Joachim Krawiec, Józef Kurzeja (Engelbert Jarek), Antoni Kot, Jan Kruk, Jan Małkiewicz, Józef Zwierzyna, Manfred Koprek; trener – Antoni Brzeżańczyk

 

Niech żałują ci „wygodniccy”, którzy przestraszeni deszczem, zostali w domu. Ominął ich dobry i ciekawy mecz, co przecież w Krakowie nie jest częstym zjawiskiem. 10 tysięcy odważnych kibiców nie wierzyło własnym oczom.

- „Czy to ta sama Wisła, która na wiosnę z trudem remisowała u siebie, a przegrywała na wyjazdach? Gdzie ci chłopcy zgubili krótkie, nic nie dające podania, kołowanie z piłką, aż do jej utraty, nieudolność pod bramką? Toż to nie ten sam zespół…”

Istotnie, to nie była ta sama drużyna, chociaż przecież trzon jej nie zmienił się. Ale zarówno ci „starzy”, jak i nowo wprowadzeni: Hausner czy Obarzanowski, pokazali na wskroś nowoczesną piłkę. Szybką (mimo śliskiego boiska), w większości z pierwszego uderzenia, dokładną. A co najważniejsze…

„… że wreszcie strzelają!” – uzupełnił trener „wiślaków” M. Gracz. – „Zwłaszcza pierwsza połowa, gdzie nasi zasypali bramkę opolan gradem ostrych strzałów, była dla mnie przyjemnym zaskoczeniem. I gdyby nie Kondratowicz w bramce gości, już do pauzy prowadzilibyśmy różnicą dwóch bramek”.

Trener Odry A. Brzeżańczyk, chwaląc również Wisłę, uważał, że jego zespół rozczarował.

- „Opolanie grali za flegmatycznie, bez większej bojowości, i za nerwowo”.

Z tym brakiem bojowości, to może przesada. Goście okresami szli twardo na piłkę i to nie zawsze zgodnie z przepisami, na co również nie zawsze reagował arbiter. Oprócz doskonale spisującego się Kondratowicza, którego po kontuzji zastąpił w 66 min. Kornek, w drużynie opolskiej wyróżnili się jeszcze: Brejza i Łucyszyn w obronie oraz Kot i Małkiewicz w ataku.

W Wiśle bezbłędnie grała tym razem cała czwórka obrońców, oraz rozgrywający Polak i Sputo, popisujący się ostrymi strzałami z drugiej linii, a w ataku młody Obarzanowski i Hausner, dopóki starczyło mu sił.

Krakowianie od pierwszej chwili narzucili ostre tempo, strzelając przy tym wiele. Najgroźniejszy strzał w pierwszej fazie meczu oddał Sputo w 11 min. lecz bramkarz Odry wybił piłkę nad poprzeczkę. Przy drugiej „bombie” – tym razem Polaka w 27 min. z około 30 m był jednak bezradny i Wisła prowadziła 1:0.

Wydawało się, ze zdobycie dalszych bramek jest tylko kwestią czasu, ale opolanom dopisywało szczęście. Oto Hausner w 33 min. posłał piłkę głową tuż obok bramki, strzał Wójcika w 40 min. znów obronił na róg Kondratowicz, a groźne zamieszanie pod jego bramką w 44 min. też nie dało rezultatu.

Impet Wisły nie osłabł przez pierwsze 20 minut po pauzie. Dwukrotnie Sputo (w 50 i 66 min.) miał szansę wpisania się na listę strzelców. Kondratowicz w 55 i 60 min. broni kapitalnie ostre strzały Skupnika i Lendziona, lecz w miarę upływu czasu i stopniowego opadania z sił krakowian, coraz częściej do głosu dochodzą opolanie. Teraz z kolei Gonet ma okazję popisania się, broniąc trzy niebezpieczne strzały Kruka i Kota.

Końcówka znów należy do Wisły, ale zastępujący kontuzjowanego Kondratowicza – Kornek dwukrotnie przytomnymi wybiegami uprzedza Lendziona i Hausnera.

T. Dobosz

„Tempo” (za: historiawisly.pl)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online