Podopieczni Ryszarda Wrzosa po raz kolejny udowodnili, iż nie posiadają żadnego zawodnika, potrafiącego seriami zdobywać gole. Po Janach: Małkiewiczu i Kruku spodziewano się czegoś na wzór pamiętnej linii napadu Jarek-Gajda (z I poł. lat 60-tych).

Tymczasem opolski atak zawodził na całej linii. Nawet kończący zawodniczą karierę Engelbert Jarek prezentował się lepiej od „naszych bohaterów”. Patrząc pod tym kątem, opolscy kibice musieli uznać uzyskany 26 maja 1968 r. wynik za względny sukces.

22 kolejka: 26.05.1968: Odra Opole – Pogoń Szczecin 0:0

Kornek, Uranin, Brejza, Dziadek, Łucyszyn, Kot, Klose, Jarek, Małkiewicz, Kruk, Koprek

Niestety nie udało się Odrze wygrać z niedawnym pogromcą lidera tabeli I ligi (Pogoń – Ruch 1:0 – red.). Mimo to uzyskany remis z dobrze grającą Pogonią Szczecin, nie może być powodem do tzw. rozdzierania szat. Przy okazji warto jednak przypomnieć, że w rundzie rewanżowej opolanie nie wygrali żadnego spotkania na własnym boisku, ale też i nie strzelili przeciwnikom ani jednaj bramki. Niezbyt dobrze świadczy to o grze opolskiego ataku. Nie inaczej było też i wczoraj. Nadodrzański zespół przede wszystkim nie posiadał wartościowych skrzydłowych. Koprek i Klose przeciw portowcom zagrali bardzo słabo. Niewiele poziomem odbiegali od nich Kruk i Kot z drugiej linii. Bardzo pracowity i ambitnie walczący przed przerwą Małkiewicz, po pauzie wyraźnie obniżył loty. Zupełnie dobrze natomiast zaprezentował się Jarek – motor większości akcji ofensywnych, często próbujący szczęścia w strzałach z dalszych odległości. Właściwie najlepszą formacją drużyny opolskiej była wczoraj obrona, jednak i ona nie ustrzegła się nielicznych co prawda błędów, które omal nie zakończyły się tragicznie (główka Brejzy w 60 min. po rzucie wolnym egzekwowanym przez Folbrychta). Kornek w bramce mało zatrudniany, niemniej jednak w kilku niebezpiecznych sytuacjach zachował się bardzo przytomnie.

Szczecinianie mogli podobać się w Opolu. Najlepszymi ich zawodnikami byli: obdarzony dobrym refleksem bramkarz Frączczak, lotni skrzydłowi Łowkis i Krzystolik oraz agresywny Kielec.

Odra rozpoczęła niedzielny mecz z rozmachem. Już w 3 min. ostry strzał Jarka z 40 m z trudem obronił Frączczak na róg. Podobną sytuację odnotowaliśmy również w 15 min. po rzucie wolnym wykonywanym znów przez pomocnika Odry. Tuż przed przerwą po centrze Kruka i kapitalnym strzale głową Małkiewicza pod poprzeczkę tylko przytomność umysłu bramkarza uchroniła Pogoń przed utratą bramki. Portowcy rewanżowali się Odrze częstymi, bardzo groźnymi wypadami inicjowanymi zazwyczaj przez szybkich skrzydłowych.

Po pauzie niestety byliśmy świadkami już tylko bardzo miernego widowiska. W tej części pojedynku po dokładnym podaniu Jarka – Małkiewicz będąc w dobrej sytuacji, nie potrafił skierować piłki do siatki Frączczaka.

Po meczu powiedzieli: trener Odry mgr Ryszard Wrzos – „Moja drużyna miała poważne kłopoty ze sforsowaniem szczecińskiego „muru”. Nie mogę odżałować doskonałej pozycji do strzelenia bramki nie wykorzystanej przez Małkiewicza”.

Trener Pogoni Stefan Żywotko:- „Był to typowy pojedynek o punkty. Końcowy rezultat zadowala mój zespół w zupełności. Żaden z moich piłkarzy nie sprawił mi zawodu”.

„Trybuna Opolska”, nr 145 z 27 V 1968

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online