Ze spotkania Odra Opole - Polonia Bydgoszcz (Sezon 1961, 1:1).Dzięki 9-tej w Sezonie ’61 bramce Engelberta Jarka, Odra Opole zremisowała z bydgoską Polonią. Po raz kolejny Norkowski i spółka utarli nosa piłkarsko lepszej drużynie z Opola.
 
10 tysięczna publiczność była świadkiem przeciętnego pojedynku, w którym na słowa pochwały (w obozie gospodarzy) zasłużyli jedynie Franciszek Kściuk, Bernard Blaut i Henryk Brejza. Engelbert Jarek z nie wiadomych powodów „obraził” się na swego kolegę z pomocy Henryka Brejzę i w drugiej części spotkania był zupełnie niewidoczny. Tym bardziej więc dziwi, że to on skutecznie ukąsił świątynię Konieczki.
 
Pomimo uzyskania wyniku (tylko!) remisowego   „niebiesko-czerwoni” utrzymali trzecie miejsce w tabeli (11 pkt., stosunek bramkowy 19:14 – red.).
                
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze wspomnianych zawodów (nr 137 z 12 VI 1961):
 
 
 
10 kolejka: 11.06.1961 Odra Opole – Polonia Bydgoszcz 1:1 (Jarek 74 – Komasa 85)
 
Skład: Kściuk, Szczepański, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Skopek (Kleszcz), Jarek, Stemplowski, Piechaczek, Bania
 
 
 
Wczorajszy mecz Odry z Polonią Bydgoszcz nie może nikogo optymistycznie nastrajać przed rozpoczęciem międzynarodowych spotkań „Intertoto”. Głównie dlatego, że Odra wczoraj nie grała. Tak, dosłownie nie grała.
 
Polonia wyszła na boisko z dokładnie opracowanym planem gry. ZAŁOŻENIE: wzmocniona defensywa, krótkie krycie każdy swego, ataki z wypadów skrzydłami plus Norkowski, zostało wykonane bez reszty. Jedynym minusem defensywnej gry gości były zbyt ostre wejścia w zawodników, w wyniku czego Prudło i Bania powędrowali do szpitala. Prudło doznał złamania ręki a Bania obojczyka! Ten wykrzyknik skierowany jest pod adresem sędziego, który tolerował brutalne zagrania Polonistów.
 
Polonia zrealizowała swój plan. I o to pretensje mamy i możemy mieć jedynie do naszych piłkarzy, którzy mają aspiracje do jednej z czołowych drużyn w kraju, a wobec wzmocnionej defensywy przeciwnika zachowali się nieporadnie, zupełnie jak nowicjusze.
 
Wczorajszy mecz Odry mógł wyprowadzić najzagorzalszych nawet kibiców tego zespołu z równowagi. Wszyscy grali tak słabo, że nawet gdyby się szczególnie chciało kogoś wyróżnić, nie można by tego zrobić z czystym sumieniem.
 
W ataku okresami widoczny był Jarek, ale tylko w pierwszej połowie meczu. W drugiej obraził się na Banię i do najbliższych nawet piłek ostentacyjnie nie dochodził. Zawiódł natomiast zupełnie Piechaczek, będąc najsłabszym zawodnikiem w zespole. W pomocy lepszym był Blaut, lecz i on na dodatnią ocenę chyba nie zasługuje. Prudło bez przerwy zwalniał grę oraz cofał do tyłu aby wzmocnić nie wiadomo po co obronę. Z trójki defensywnej najlepiej zagrał Brejza, najsłabiej zaś Szczepański, który pokazał szereg nie bardzo udanych interwencji, przy czym był w wyniku dokonanego błędu współautorem straconej bramki. Kściuk popisał się dwoma udanymi paradami, w momencie zaś utraty bramki chyba zawinił.
 
Takiego meczu Odry dawno już nie widzieliśmy. Zespół, który zajmuje trzecią lokatę w tabeli ligowej pozwolił narzucić sobie styl gry przeciwnika, nie znajdując recepty na wzmocnioną obronę. Piłkarze opolscy zapomnieli zupełnie o tym, że jedyną radą w takim wypadku jest rozciąganie gry na skrzydła, szybkie przerzuty oraz ustawiczny atak. Niedzielna forma, przed spotkaniami „Intertoto” nie może być dobrym prognostykiem.
 
Pierwsza połowa tego nieudanego spotkania upłynęła na grze „na wolnych obrotach”. Goście czynili to rozmyślnie, a Odra pomagała im w tym jak mogła. Wynik bezbramkowy tej części gry jest niewątpliwie sukcesem taktyki Polonii.
 
W drugiej połowie oczekiwaliśmy jakiegoś generalnego natarcia opolan. W zamian za to otrzymaliśmy grę niczym nie różniącą się od pierwszej części meczu, z tym, że z planowanymi atakami gospodarzy było jeszcze gorzej. Na domiar złego przestał grać i Jarek, co skłoniło miejscową publiczność do dopingowania Polonii.
 
W 74 minucie zdawało się, że obraz gry radykalnie się zmieni. Sygnałem do tego miała być bramka zdobyta w kapitalny sposób przez Jarka. Zagrał on na skrzydło do Stemplowskiego, którego centrę nieomylnie skierował z woleja do siatki Konieczki. Niestety i teraz atak nie nastąpił, zobaczyliśmy zaś w miejsce jego niezwykle niebezpieczne kontrataki napastników Polonii. Obawialiśmy się tego najbardziej, bowiem goście nie mieli już teraz nic do stracenia, a wiele do zyskania. Słuszność naszych obaw potwierdziła bramka zdobyta przez Komasę, który wykorzystał błąd Szczepańskiego.
 
W sumie, niedzielny pojedynek I-ligowców, na ligowym poziomie niestety nie stał , zaś za nadszarpnięte nerwy kibiców odpowiedzialność spadła na zespół opolskiej Odry.
 
 
Tabela ligowa po 10. kolejce Sezonu 1961.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online