1/16 PP 1962/1963 (Stal - Odra 1:0).Jedenastka Stali Kraśnik w drodze do 1/16 Pucharu Polski zwyciężyła Włókniarza Łódź (dom: 2:0 – red.) oraz Śląsk Wrocław (dom: 3:1 – red.). W pojedynku z opolską Odrą gospodarze – ku uciesze 5 tysięcznej widowni - pokazali się z jak najlepszej strony. Nie było widać różnicy między III-ligowcem, a czołową drużyną ekstraklasy. Po bramce Pawłowskiego (w 29 min.), Kraśniczanie minimalnie, acz sprawiedliwie pokonali reprezentanta województwa opolskiego*.

Reprezentanci Podkarpacia byli zresztą rewelacją rozgrywek Pucharu Polski 1962/1963, dochodząc ostatecznie do 1/8 finału. Tam, po dramatycznym spotkaniu ulegli bytomskiej Polonii (wyjazd: 4:3 – red.).

Poniżej prezentujemy sprawozdanie z pucharowej potyczki pomiędzy Stalą Kraśnik, a OKS-em („Trybuna Opolska”, nr 293 z 10 XII 1962):

Występ I-ligowej Odry wywołał w Kraśniku olbrzymie zainteresowanie. Stadion Stali był wypełniony do ostatniego miejsca wycieczkowiczami z całej niemal Lubelszczyzny. Poziom meczu nie był jednak wysoki, na co w dużej mierze wpłynęła oblodzona płyta boiska. W tym stanie rzeczy akcje obu drużyn często się rwały, gdyż zawodnicy mieli duże trudności w poruszaniu się i opanowaniu piłki na śliskim terenie.

Niemniej mecz był szybki i dostarczył publiczności wiele emocji. Odra rozczarowała z dwu względów: po pierwsze skład w jakim opolanie zaprezentowali się publiczności daleko odbiegał od normalnego zestawienia ligowego. Brak zawieszonego przez PZPN Szczepańskiego oraz Kornka, Jarka, Gajdy i Brejzy zmusił kierownictwo Odry do skorzystania z młodych zawodników, którzy na ciężkim terenie raczej nie zachwycili.

Po drugie: swą grą opolanie nie przypominali ani na jotę tak dobrze grającej w ostatnich meczach ligowej drużyny. Wielokrotnie odnosiło się wrażenie, że gościom absolutnie nie zależy na końcowym wyniku.

W zespole Odry można wyróżnić jedynie Banię, Kusia oraz niezmordowanego Juszczaka. Dość poprawnie grali również obrońcy, natomiast najsłabszą linią była pomoc, która nie wywiązała się ani z zadań defensywnych ani ofensywnych. Dwójka pomocników ograniczała swą rolę jedynie do bezproduktywnego rozgrywania piłek w środku pola. Słabo również w tym meczu zagrał Kściuk, który bronił bardzo niepewnie a puszczona bramka wybitnie obciąża jego konto.

Stal natomiast jak na III-ligowy zespół zagrała bardzo dobrze. Wszyscy zawodnicy gospodarzy włożyli w grę kolosalną ambicję i trzeba obiektywnie przyznać, że zwycięstwo ich jest całkowicie zasłużone. Pierwszoplanową rolę w zespole Stali odgrywał bardzo dobry napastnik Morydz, który był najlepszym zawodnikiem za boisku. Obok niego wyróżnić należy bramkarza Łaszkiewicza, Bydlińskiego i Eknera, który ma zadatki na pomocnika dużego formatu.

Pierwsze minuty przynoszą kolosalną przewagę gospodarzy, którzy mają w tym okresie kilka doskonałych sytuacji podbramkowych. Niestety Stal nie wytrzymuje nerwowego napięcia, przestrzeliwując w najdogodniejszych momentach. W czwartej minucie Strociak wybija piłkę z linii bramkowej po strzale Madziarczyka. W 9 minucie strzał Rząska Kściuk bardzo niepewnie piąstkuje w pole. W dwie minuty później Pawłowski pudłuje fatalnie z 4 metrów, nie wykorzystując 100-procentowej zdawałoby się sytuacji. Wreszcie ten sam zawodnik w 29 minucie zdobywa jedyną bramkę spotkania. Otrzymuje on prostopadłe podanie od Eknera i po solowym biegu strzela w lewy róg, a niepewna interwencja Ksciuka powoduje utratę bramki.

Należy wspomnieć, że w momencie przyjęcia piłki strzelec w jej opanowaniu pomógł sobie ręką co uszło uwadze sędziego, Od tego momentu notujemy wyrównanie gry a Odra osiąga nawet przewagę w polu.

Akcje zaczepne prowadzone są jednak w zbyt wolnym tempie i obrona miejscowych ma przez to ułatwione zadanie. Próby zaskoczenia bramkarza strzałami z dalszych odległości kończą się niepowodzeniem, ze względu na brak celności napastników Odry.

Druga połowa spotkania przebiega w zasadzie bez ciekawszych wydarzeń. Odra ma przewagę w polu, która w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej wyraźna, jednak strzały na bramkę należą do rzadkości. Miejscowi natomiast ograniczają się do kontrataków, które są dużo niebezpieczniejsze niż ich przeciwników. W tym okresie gry notujemy bardzo groźny strzał Rząska, który trafia z bliskiej odległości w słupek.

W ostatnim kwadransie spotkania Stal dość umiejętnie zwalnia grę i dąży do utrzymania wyniku, co się jej w pełni udaje. Tym bardziej, że opolanie nadal grają mało skutecznie i mimo olbrzymiej przewagi w polu nie potrafią zmusić do kapitulacji bramkarza Łaszkiewicza.

 

*Opolanie we wspomnianym meczu zagrali w składzie: Kściuk, Strociak, Prudło, Wrzos, Więcek, Blaut II, Kuś, Uranin, Bonia, Juszczak, Bania.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online