Trener E. Brzozowski opuszcza Opole (1962).Przejmując przed skróconymi rozgrywkami ’62 zespół opolskiej Odry, Edward Jan Brzozowski (ur. 11 października 1920 r. – zm. 25 czerwca 1983 r.) nie mógł się zapewne spodziewać, iż jego pobyt w Opolu będzie nadzwyczaj krótki (styczeń – czerwiec 1962 r.).

Styl gry prezentowany przez podopiecznych E. Brzozowskiego nie odpowiadał nie tylko kibicom, ale - co jest szczególnie zastanawiające – również piłkarzom. Jeden z zawodników nt. metod treningowych wypowiadał się bardzo krytycznie na łamach prasy („Trybuna Opolska”, nr 122 z 24 V 1962):

Może wyda się trochę dziwne, ale uważam, że w tym roku już od początku sezonu byliśmy w kiepskiej formie. Owszem, rozegraliśmy dwa świetne spotkania – z Legią Warszawa i Lechią – ale były to tylko wyskoki dobrej formy, jakie zdarzają się każdej drużynie.

Zresztą przeanalizujmy kilka wyników: Pierwszy mecz pucharowy (początek sezonu) wygraliśmy z Błękitnymi (III liga) 5:2, a ze Stalą Mielec i Arkonią (mistrzowskie spotkania) tylko po 1:0. To chyba o czymś mówi. Radzę przeczytać jeszcze raz recenzje, które nie były entuzjastyczne.

Gramy z całą pewnością gorzej niż w roku ubiegłym. Nie chcę być źle zrozumiany, ale treningi trenera Brzozowskiego specjalnie mi nie odpowiadają. Za mało w nich chyba elementów czysto piłkarskich, chociaż cały czas trenujemy z piłkami. Nie jestem fachowcem ale uważam, że jeśli w ćwiczeniach nie uwzględnia się zupełnie np. treningu strzeleckiego, uznać to trzeba za niewątpliwy mankament.

Drużyna jest zgrana i tworzy dobraną paczkę. Przyznam się jednak, że sposób w jaki niekiedy zestawia się drużynę jest dość zawikłany.

Filozofia byłego szkoleniowca Pogoni Szczecin na gruncie opolskim nie sprawdziła się. Nawet przychylnie doń nastawiona „Trybuna Opolska”, słowami Mariusza Gągoli pisała:

Do treningów p. Brzozowskiego i my mamy zastrzeżenia. Nie chcemy tutaj dyskutować o szczegółach, ale głos piłkarza ma swoją wymowę. P. Brzozowski (o czym i my pisaliśmy) trenuje podobno nowocześnie. Być może. Skoro jednak nie widać żadnych pozytywnych skutków tego treningu, to znaczy, że nie zdał on próby życia i musi ulec korekcie.

Czyżby więc mieliśmy do czynienia z jedną wielką pomyłką trenerską? Popatrzmy na wyniki osiągane za kadencji naszego bohatera:

 
  1. kolejka: Odra – Stal Mielec 1:0
  2. kolejka: Arkonia Szczecin – Odra 0:1
  3. kolejka: Odra – Lechia Gdańsk 6:0
  4. kolejka: Polonia Bytom – Odra 2:0
  5. kolejka: Odra – Lech Poznań 1:0
  6. kolejka: Wisła Kraków – Odra 0:0
  7. kolejka: Stal Mielec – Odra 4:1
  8. kolejka: Odra – Arkonia Szczecin 2:0
  9. kolejka: Lechia Gdańsk – Odra 1:0
  10. kolejka: Odra – Polonia Bytom 1:3
  11. kolejka: Lech Poznań – Odra 0:3
  12. kolejka: Odra – Wisła Kraków 1:1
 

12 spotkań: 6 zwycięstw, 2 remisy, 4 porażki, stosunek bramek 17:11. Z wyjątkiem wysokiego zwycięstwa nad Lechią i przykrej porażce ze Stalą… bez większych wzlotów i upadków. Chociaż jak na piłkarskiego kopciuszka (jakim wówczas byli opolanie), wyniki w sumie broniły trenera.

Można zaryzykować tezę, iż rezygnacja z usług E. Brzozowskiego (w przededniu meczu o brąz MP z Zagłębiem Sosnowiec – red.), nie była zbyt przemyślanym ruchem ze strony Zarządu klubu. Potwierdzeniem wspomnianej tezy mogą być początkowe dokonania następcy, Artura Woźniaka. Pierwsza część rozgrywek 1962/63 była mocno niezadowalająca. Dopiero „wiosną” – po solidnie przepracowanej zimie – „niebiesko-czerwoni” pokazali futbolową klasę.

Edward Brzozowski żegna się z Opolem (1962).

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online