Errata do Sezonu 1961.
Szósta pozycja Odry Opole wywalczona w Sezonie 1961 można było uznać za spory sukces. Drużyna grająca na dwóch frontach (liga i Puchar Intertoto), targana niewiarygodną wprost plagą kontuzji zdobyła 28 punktów, strzelając pokaźną ilość 51 bramek (Norbert Gajda – 17, Engelbert Jarek – 16, Zbigniew Bania – 6, Eugeniusz Piechaczek – 5, Ryszard Kleszcz – 3, Stanisław Juszczak – 2, Franciszek Stemplowski – 1, Stanisław Szymczyk z Cracovii – red.).
 
Końcowa lokata w lidze mogłaby być jeszcze wyższa gdyby nie wpadki z Zawiszą Bydgoszcz (wyjazd: 1:0 – red.), Polonią Bydgoszcz (dom: 1:1, wyjazd: 4:3 – red.), czy Stalą Sosnowiec (dom: 2:2 – red.).
 
Na temat postawy nadodrzańskiej jedenastki w mijającym roku interesująco wypowiedział się w „Trybunie Opolskiej” Jerzy Matula (nr 278 z 23 XI 1961).
 
Zapraszamy do poniższej lektury:
 
 
Jak co roku i tym razem dokonaliśmy próby podsumowania sezonu piłkarskiego ligowców opolskiej Odry. Bieżący sezon różnił się zasadniczo od batalii roku 1960, kiedy to opolanie występując w roli beniaminka, walczyli na finiszu o zaszczytny tytuł wicemistrza Polski. Pamiętamy, że ambitne wówczas zamierzenia Odry przekreśliła porażka w ostatnim spotkaniu z warszawską Gwardią, dając opolanom czwarte miejsce w ligowej tabeli.
 
Rok bieżący nie przyniósł Odrze sukcesów na miarę roku 1960 i pozornie wydaje się, że szóste miejsce w tegorocznej tabeli jest wykładnikiem obniżenia poziomu naszych piłkarzy. Czy tak jest w rzeczywistości?
 
Miniony sezon śmiało można nazwać sezonem kontuzji i chorób. Na przestrzeni 8-miesięcznych zmagań Odra nie wystąpiła ani razu w dwóch kolejnych spotkaniach w pełnym swoim składzie. To jest niewątpliwie jeden z powodów słabszej lokaty końcowej.
 
Aby nie być gołosłownym, musimy przypomnieć, że poza jedynym Juszczakiem, wszyscy pozostali zawodnicy łącznie nawet z rezerwowymi, pauzowali krócej lub dłużej z powodu kontuzji, względnie choroby. Najdotkliwiej drużyna odczuła ubytek na okres kilku spotkań takich zawodników, jak Gajda, Jarek, Blaut I, Stemplowski, Szczepański, Brejza i Wrzos.
 
Jako drugi powód, mimo wielkiej atrakcyjności udziału opolan w rozgrywkach „Intertoto”, uważamy te właśnie rozgrywki. Odra w tym czasie musiała rozgrywać po dwa, a nawet po trzy spotkania w tygodniu, co przy połączeniu z dalekimi i uciążliwymi wyjazdami, nie mogło nie wpłynąć na aktualną formę poszczególnych zawodników. Praktycznie, piłkarze opolskiej Odry nie mieli przerwy międzyrundowej i przystąpili do drugiej połowy spotkań mistrzowskich nie tylko nie przygotowani, ale również w poważnym stopniu przemęczeni.
 
W tej sytuacji ocena minionego sezonu, z jaką się bardzo często spotykamy wśród miłośników Odry, mówiąca o słabszej formie drużyny niż w roku 1960, wydaje się nie bardzo słuszna. Dokonując bowiem oceny trzeba bezwarunkowo wziąć pod uwagę wszystkie aspekty przemawiające za i przeciw. Na tej podstawie właśnie pozwolić sobie możemy na wyrażenie opinii, że opolanie spełnili swoje zadanie. I to nadspodziewanie nawet dobrze. Któż może zarzucić cokolwiek piłkarzom, którzy mimo kontuzji i chorób, jakie ich prześladowały, uzyskali szóste miejsce w tabeli, grając nawet przez pewien okres drugiej połowy z szansami na trzecią lokatę.
 
W tym miejscu dla porównania podajemy, że na zakończenie I rundy rozgrywek Odra uplasowała się na 6 miejscu, z 14 punktami, przy stosunku bramkowym 20:15. W drugiej rundzie, grając przez większą część spotkań na końcówce bez swoich najlepszych, Odra uzyskała również 14 punktów oraz lepszy nawet niż w I rundzie – stosunek bramkowy 31:20.
 
Osłabienie składu jest niewątpliwie powodem do „łaskawszej” oceny zespołu. Niemniej jednak stwierdzić trzeba, że Odra obok bardzo dobrych wystąpień, jak np. spotkania z Ruchem, mecze z Górnikiem, Lechią i ŁKS w Opolu, miała również szereg nieudanych pojedynków. Do nich trzeba przede wszystkim zaliczyć oba mecze z Polonią Bydgoszcz, do której Odra zresztą nie miała szczęścia również i w sezonie 1960, porażkę w Bydgoszczy z Zawiszą, słabe spotkania z Cracovią, zarówno w Opolu jak i na wyjeździe, czy nawet kiepski mecz ze Stalą Sosnowiec.
 
Dokonując oceny zespołu, nie można nie zająć się poszczególnymi jego formacjami. I tak, w bramce widzieliśmy w minionym sezonie Kściuka i Kornka. Obaj w zasadzie nie zawiedli, ale obaj mieli i słabsze występy.
 
W obronie, obok stałej trójki: Szczepański – Brejza – Wrzos, występowali również: Prudło i Strociak. Najlepszą formę wykazywał tu Szczepański, szczególnie po ustabilizowaniu się na pozycji prawego „beka”. Brejza i Wrzos długo pauzowali, toteż słabsze ich występy w ostatnich spotkaniach mają swoje wytłumaczenie.
 
W pomocy para Blaut I i Prudło niewiele grała w ub. sezonie razem. Zastępowali ich na zmianę i z różnym powodzeniem: Blaut II, Trywiański a nawet Szczepański. Ten ostatni był na tej pozycji równie dobry jak w obronie.
 
Ta duża płynność zestawień obrony i pomocy odbiła się w jakiś szczególny sposób na grze ataku. Tym bardziej, że w formacjach obronnych istniała możliwość żonglowania zawodnikami, której nie widzieliśmy w ataku. W tej formacji wybór był bardzo niewielki. Odra niestety nie dysponuje zapleczem napastników. Pod nieobecność Jarka, który w zasadzie „wysiadł” od pamiętnego meczu z Polonią Bytom, dokonywano w tej linii różnych kombinacji. Doszło nawet do tego, że linie napadu zasilić musiał pomocnik Trywiański (tournée po NRD).
 
Stała piątka ataku: Stemplowski, Jarek, Gajda, Juszczak, Bania, uzupełniana mogła być jedynie młodymi, nie w pełni doświadczonymi Skopkiem i Kleszczem.
 
Te trudności kadrowe miały niewątpliwy wpływ na końcową lokatę Odry w ligowej tabeli. Nie znaczy to jednak, że poszczególni zawodnicy wykazują słabe przygotowanie tak techniczne jak i kondycyjne. Dowodem tego może być chociażby fakt powoływania czterech opolan: Szczepańskiego, Gajdy, Blauta I i Jarka do reprezentacji narodowej. Czterech zawodników z jednego klubu – mówi samo za siebie.
 
To wszystko, co napisaliśmy o trudnościach kadrowych w opolskiej Odrze, miało jeszcze jedno pokrycie w pamiętnym wyjeździe na koniec sezonu do Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Trzy porażki mówią o nieudanej eskapadzie.
 
Podobną ocenę sezonu przeprowadzi niewątpliwie i sam zarząd klubu. Wnioski będą najprawdopodobniej takie same: przerwę międzysezonową należy wykorzystać przede wszystkim na leczenie zawodników, a kwalifikujących się do leczenia jest co najmniej ośmiu. Nie do pomyślenia jest bowiem podobna sytuacja w roku przyszłym, aby na boisko wchodzili zawodnicy z nie wyleczonymi kontuzjami.
 
Pomyśleć należy również o uzupełnieniu kadry napastników no i naturalnie o intensywnym wychowaniu młodego narybku, którego w bież. sezonie w Odrze nie widzieliśmy.
 
Sezon roku przyszłego będzie z uwagi na przejście na system jesień – wiosna, szczególnie uciążliwy i wyczerpujący. Piłkarze grać będą w dwóch grupach 7-drużynowych. Stwarza to poważne niebezpieczeństwo w wypadku utraty kolejnych kilku punktów, które przy mniejszej ilości gier będą trudne do odrobienia. Stąd też konieczność specjalnie troskliwego przygotowania piłkarzy do przyszłorocznych rozgrywek. Wierzymy, że pomocne będą tu doświadczenia minionego, jakże trudnego sezonu.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online