ŁKS - Budowlani 5:1 (1956).6 kolejka: 29.04.1956 ŁKS Łódź - Budowlani Opole 5:1 (Soporek 16, 74, Jezierski 69, 80, Pilarski 85 – Mielniczek 27)

Szura, Cichy, Kania, Skronkiewicz, Rogowski, Strociak, Mielniczek, Jarek, Klik, Popluc, Spałek

Pierwsze minuty spotkania nie wróżyły wysokiego zwycięstwa Włókniarza. Wprawdzie łodzianie od pierwszego gwizdka sędziego zdobyli przewagę i przez 15 minut bardzo często gościli pod bramką Szury, ale strzały ich były anemiczne i niecelne. Dopiero w 16 minucie po pięknej kombinacji całego napadu Soporek strzelił błyskawicznie i mimo rozpaczliwej obrony Szury piłka ugrzęzła w siatce.

Od tego momentu Budowlani jak gdyby pozbyli się tremy i coraz śmielej atakowali bramkę Włokniarza. Ilekroć jednak nadarzała się okazja do zagrożenia bramce Kłaczka, zawsze brakowało tam zdecydowanego strzelca. Dopiero w 27 min., kiedy sędzia podyktował rzut wolny przeciw Włókniarzowi, Mielniczek strzelił ostro i zdobył tak upragnione wyrównanie.

Włókniarze nie dawali jednak za wygraną. Ostro atakowali bramkę opolan. Dobrze grająca w tym czasie obrona nie była jednak w stanie zmienić obrazu gdyż każda piłka wysłana do przodu stawała się łupem łodzian i za chwile znowu zagrażała ich bramce.

Prawdziwym bohaterem spotkania w tym czasie był Szura, który obronił wiele ostrych i niebezpiecznych strzałów.

Po przerwie gra jak gdyby straciła na szybkości i znowu stała się nerwowa. Atak Budowlanych pozbawiony Jarka (spełniał rolę trzeciego pomocnika) był bardzo anemiczny. Klik ruszał się zbyt wolno i tylko Mielniczek oraz Spałek próbowali na własną rękę solowych rajdów. W 66 min. Mielniczek dostał daleką piłkę i był sam na sam z bramkarzem Włókniarza. Zdawało się, że bramka jest nieunikniona ale przerzutka nad wybiegającym Kłaczkiem przeszła kilka metrów koło słupka.

Od tego momentu obraz gry zmienia się radykalnie. Łodzianie jak gdyby łapią drugi oddech. W 69 min. Jezierski zmusza ponownie Szurę do kapitulacji. Włókniarz prowadzi 2:1. W 74 min. Soporek po pięknym zagraniu i zmyleniu obrony gości znowu strzela nie do obrony. Defensywa Budowlanych ma pełne ręce roboty. Jarek dwoi się i troi, Szura broni w wielu wprost beznadziejnych sytuacjach. Przewaga łodzian jest teraz bardzo widoczna. W 80 min. znowu urywa się Jezierski i strzałem nie do obrony zdobywa czwartą bramkę. Po pięciu minutach Pilarski zdobywa dla Włókniarza piątą bramkę ustalając wynik dnia.

W drużynie Włókniarza najlepszym zawodnikiem był szybki, dobry technicznie Soporek.

Wydaje się, że wysoka porażka Budowlanych i utrata 4 bramek w ciągu 20 minut, to wina przede wszystkim słabej w tym okresie gry bloku defensywnego, który wyraźnie stracił głowę po utracie drugiej bramki. Nie jesteśmy przekonani, czy powierzenie Jarkowi roli czwartego pomocnika było słusznym pociągnięciem. Tym bardziej, że odbiło się to ujemnie na bojowości ataku.

W drużynie Budowlanych zadowolić mogli jedynie swą postawą Mielniczek i Spałek. Sędziował ob. Kulczyk ze Stalinogrodu. Widzów około 30.000.

„Trybuna Opolska”, nr 102 z 30 IV 1956

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online