Kibic Odry z 50-letnim stażem żródło mrctv.org

Podobno Opole to miasto gdzie ulice są pełne życzliwych i uśmiechniętych ludzi. Tak przynajmniej wynika z pewnego wywiadu przeprowadzonego podczas spaceru po Wyspie Bolko. Może to i prawda, nie wiadomo, ale w ten wizerunek nijak wpisuje się atmosfera na stadionie przy Oleskiej.


Przejdźmy jednak do rzeczy – od niemal 3 lat opolski klub zaliczał stały progres w postaci dwóch awansów i obiecującego rozpoczęcia w premierowym sezonie po powrocie do I Ligi. Lecz od jesieni zeszłego roku wzrost jakby się zatrzymał a nawet są niepokojące sygnały, że następuje regres.

Nie ma co ukrywać, że gdyby się wsłuchać jedynie w głos opolskich kibiców, wyrażany na stadionie lub na forach internetowych to wyrok byłby jednoznaczny – Mariusz Rumak powinien stracić posadę.Kibic opolskiej Odry to gatunek naprawdę twardy, zawzięty i nawykły do stałych wyrzeczeń. Na tutejszych trybunach właściwie nie występuje zjawisko „pikników” czyli inaczej „Januszy”. Kibic Odry to kibic wytrawny i w pełni świadomy rozczarowań, które mogą go spotkać. Wynika to z wieloletnich doświadczeń i praktyki a w trwaniu „na posterunku” trzyma pamięć o latach świetności i wiara, że kiedyś powrócą.

Jednak są pewne granice. Nawet w takich warunkach istnieje pewien „próg wytrzymałości”. Najgorszy nawet nie jest styl gry i niska pozycja w tabeli tylko przegrywanie meczów prestiżowych, elektryzujących kibiców ze względu na rywalizację i rangę przeciwnika. Co z tego, że Odra ciułała punkty z jakimiś przeciętniakami w stylu Chojniczanki (bez urazy) skoro z kretesem przegrywano mecze u siebie z Jastrzębiem, Rakowem czy GKS Katowice. Kluby te robiły w Opolu co chciały, tak na boisku jak i na trybunach. Ostatni prestiżowy mecz jaki wygrano to z Zagłębiem Sosnowiec na jesień 2017 roku.

Szczególnie upokarzające było spotkanie z GKS Katowice. Co z tego, że w następnej kolejce drużyna się zmobilizowała i niespodziewanie wygrała z Chrobrym w Głogowie, strat wizerunkowych nie dało się już odzyskać. Dla trenera i drużyny o wiele korzystniejsza byłaby ta sama zdobycz punktowa przy zamianie wyników.

Niestety potwierdza się zasada, że zespół grający źle na wiosnę, jesienią tylko potwierdza swój poziom. Tak złego startu sezonu nie było od dawna. Jeszcze mecz z Miedzią dawał jakieś nadzieje. „Na papierze” przecież wychodziło, że jest to najtrudniejszy wyjazd w sezonie – ze spadkowiczem z Ekstraklasy i faworytem rozgrywek, który otwarcie deklaruje ponowny awans. Ten wyjazd miał się prawo nie udać. Ale niestety okazuje się, że to jedyny punkt po 3 kolejkach.

Najgorsze są sygnały, że zespół nie podejmuje walki właściwie poddając spotkania w drugich połowach. To dopiero początek sezonu więc jest jeszcze czas na reakcję. Trzeba oczywiście wierzyć, że sportowo to wszystko „odpali” ale po doświadczeniach ostatnich miesięcy trudno zmusić się do takiego myślenia.

Najbliższa próba w ten piątek meczem ze Stomilem Olsztyn. Można zakładać,że atmosfera na stadionie będzie bardzo ciężka. Zawodnicy muszą się nastawić na ciągłe „łajanie” z trybun. I może to jest właśnie sposób. Pokazał to wiosenny mecz z Bytovią Bytów. To, że wtedy w ogóle doszło do takiej sytuacji jak „mecz o utrzymanie” już samo w sobie było karygodne. Jednak zespół „nie pękł” nawet kiedy powiało prawdziwą grozą przy stanie 0-1. Kto wtedy był ten wie – na trybunach była wtedy „wścieklizna”. Kibiców było niewielu, ok 1100 ale właśnie tych w pełni świadomych i zaangażowanych.

Tak więc do piątku a potem z meczu na mecz kolejny znój i udręka. Nic innego w najbliższym czasie nas nie spotka.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online