kibice

  • 1989/90: Metal Kluczbork - Odra Opole, czyli nokaut "zadymiarzy"

    Sezon piłkarski 1989/1990: "Metal" Kluczbork - "Odra" Opole 1:0, czyli nokaut "zadymiarzy" na stadionie

    Kolejny sezon niespełnionych marzeń opolskiego klubu o rychłym powrocie już nie na piłkarskie salony w naszym kraju, ale choćby o grze na zapleczu Ekstraklasy... Trzecioligowa rzeczywistość powoli zaczęła stawać się normalnością w Opolu, a spotkania z takimi tuzami piłkarskimi jak Granica Kętrzyn czy Kuźnia Jawor nikogo nie dziwiły.

    W 23 kolejce trzeciej ligi śląskiej "Odra" zmierzyła się z zespołem lokalnego rywala "Metalem" Kluczbork na jego terenie. Derby Opolszczyzny nie zapowiadały się atrakcyjnie od strony sportowej, ponieważ oba zespoły nie należały do czołówki ligi. "Odra" zajmowała ósmą lokatę natomiast "Metal" był drużyną, która broniła się przed spadkiem okupując 17 pozycję w ligowej tabeli (ówczesna trzecia liga liczyła 20 zespołów). Bez względu na odmienne cele obu drużyn, spotkanie zapowiadało się na atrakcyjne widowisko sportowe, a że derby zawsze rządza się swoimi prawami, trudno było upatrywać w którejś z drużyn jednoznacznego faworyta, mimo, że w poprzedniej kolejce "Odra" pokonała gładko w Opolu innego rywala zza miedzy "Małąpanwię" Ozimek 3:0.

    Mecz jak na spotkanie derbowe przystało był zacięty a piłkarze obu zespołów grali bardzo ambitnie nie odstawiając swoich nóg w każdej sytuacji. Mimo, tego poziom sportowy tego bardzo nerwowego spotkania nie był szczególnie wysoki, a jedyną bramkę meczu zdobyli gospodarze po przepięknym strzale w 60min Marka Bogusza, który uderzeniem z około 30 metrów zdobył dla "Metalu" zwycięskiego gola. Trzeba wyraźnie stwierdzić, że gospodarze stworzyli sobie dużo więcej dogodnych sytuacji podbramkowych, zwłaszcza w pierwszej części spotkania i zasłużenie zapracowali sobie na zdobycie dwóch punktów w meczu z "Odrą". Tyle o samym spotkaniu.

    Bilet z meczu

    Ciekawsze" wydarzenia miały miejsce natomiast na trybunach stadionu oraz poza nim i tak naprawdę stały się główną "atrakcją" meczu, których twórcami byli kibice przyjezdni.

    Zanim sędzia dał sygnał do rozpoczęcia spotkania z trasy przejazdu opolskich "szalikowców" nadchodziły niepokojące wieści; mówiono, że zdewastowali pociąg, sterroryzowali pasażerów, chociaż połowę z nich milicjanci wysadzili na stacji Jełowej. Niestety tylko ta ostatnia wiadomość okazała się nieprawdziwa� Gdy opolscy fani zjawili się na dworcu w Kluczborku ze zdziwieniem rozglądali się, że nie czeka na nich żadna "obstawa" ani siły porządkowe, które miały doprowadzić ich na stadion. Droga na stadion była zatem otwarta i dzięki temu większość sklepikarzy przy ul.Krakowskiej w Kluczborku pożegnało się z szybami.

    Na stadion kibice z Opola weszli bez zakupionych wejściówek. Większość z nich przeskoczyła płot i od wewnątrz obiektu zaatakowała bileterów jednocześnie z tymi, którzy byli jeszcze przed bramami stadionu. Spiker zapowiadający spotkanie nie wiedząc o tych incydentach, serdecznie przywitał kibiców z Opola, a ci w odpowiedzi przywitali Kluczbork: "Cześć, cześć, cześć Opole wita wieś". Przyjezdni fani po wejściu na stadion zajęli miejsca na przeciwległej stronie krytej trybuny, "czyszcząc" sobie miejsca, jeśli tylko gdzieniegdzie były pozajmowane, m.in. bijąc młodego chłopca, który usiadł tam gdzie nie powinien.

     

     

    W pierwszej części spotkania nie ustawali w słownych prowokacjach tubylców, którzy mimo,że byli zgorszeni, przełykali nieprzyjemności w spokoju. Porządku na stadionie pilnowało, aż �czterech policjantów...To również było przyczynkiem do kolejnych ekscesów na stadionie. Rozzuchwaleni bezkarnością i zdenerwowani nieskutecznością własnych prowokacji miejscowych kibiców - "szalikowcy" z Opola w przerwie meczu wbiegli na boisko i zaatakowali siedzących na trybunie krytej widzów z Kluczborka. W ruch poszły kamienie, drewniane ławki i butelki. Tego było już za wiele jak dla miejscowych kibiców. W obronie swoich żon, matek i dzieci ruszyli starzy i młodzi. Na atak odpowiedzieli atakiem, a swoją wściekłość spotęgowali podwójnie. Na płycie boiska rozgorzała wielka wojna. Można było dostrzec nawet człowieka bez nogi, który wdał się w szranki z najeźdźcami. Ze swojej kuli zrobił groźną broń, którą okładał kibiców z Opola.. W czasie walki spłonęła jedna flaga opolska, a w ciągu 5 minut od frontalnego ataku "szalikowców" z Opola rozpoczęła się kontrofensywa kluczborskich kibiców wraz z pościgiem. Opolanie na widok przytłaczającej przewagi przeciwników ratowali się paniczną ucieczką za płot w stronę letniego basenu i parku. Za nimi leciały oczywiście kamienie i kawałki ławek rozwścieczonych kibiców gospodarzy.

    Na stadionie pozostali właściwie czterej milicjanci czekający na przyprowadzonych jeńców z Opola, którzy dostali się do niewoli rozsierdzonych obywateli Kluczborka. Długo jeszcze na bieżni stadionu leżeli dwaj pobici kibice z Opola, a złapanych "zadymiarzy" prowadzono wzdłuż brzegu basenu, krzycząc przy okazji "Utopmy ich". Do samosądów nie doszło, ponieważ w ostatniej chwili zjawiło się ośmiu milicjantów z oddziałów prewencji, którzy zażegnali ewentualnej tragedii.

    Po ciężkim nokaucie, jaki zadali "szalikowcom" z Opola kibice "Metalu" żaden z przyjezdnych nie obejrzał już drugiej części spotkania. Większość rozproszyła się po mieście a inni wpadli w ręce milicji, a kibice z Kluczborka tak oto skwitowali całe zajście: "Jeśli władza nie daje rady, to społeczeństwo musi wziąć sprawę w swoje ręce".

    Przegrali sami piłkarze "Odry" i kibice z Opola, a sędzia spotkania, który odpoczywał w czasie przerwy, nawet nie wiedział, że na boisku i trybunach działy się dantejskie sceny, gdyż nie zdołał zauważyć, że brakowało chorągiewek narożnych, które zostały użyte do walki przez "zadymiarzy".

    Zobacz pozostałe relacje z udziałem kibiców Odry Opole

    Oglądaj piłkę nożną na żywo

    Sezon piłkarski 1989/1990: "Metal" Kluczbork - "Odra" Opole 1:0, czyli nokaut "zadymiarzy" na stadionie

    Kolejny sezon niespełnionych marzeń opolskiego klubu o rychłym powrocie już nie na piłkarskie salony w naszym kraju, ale choćby o grze na zapleczu Ekstraklasy... Trzecioligowa rzeczywistość powoli zaczęła stawać się normalnością w Opolu, a spotkania z takimi tuzami piłkarskimi jak Granica Kętrzyn czy Kuźnia Jawor nikogo nie dziwiły.

    W 23 kolejce trzeciej ligi śląskiej "Odra" zmierzyła się z zespołem lokalnego rywala "Metalem" Kluczbork na jego terenie. Derby Opolszczyzny nie zapowiadały się atrakcyjnie od strony sportowej, ponieważ oba zespoły nie należały do czołówki ligi. "Odra" zajmowała ósmą lokatę natomiast "Metal" był drużyną, która broniła się przed spadkiem okupując 17 pozycję w ligowej tabeli (ówczesna trzecia liga liczyła 20 zespołów). Bez względu na odmienne cele obu drużyn, spotkanie zapowiadało się na atrakcyjne widowisko sportowe, a że derby zawsze rządza się swoimi prawami, trudno było upatrywać w którejś z drużyn jednoznacznego faworyta, mimo, że w poprzedniej kolejce "Odra" pokonała gładko w Opolu innego rywala zza miedzy "Małąpanwię" Ozimek 3:0.

    Mecz jak na spotkanie derbowe przystało był zacięty a piłkarze obu zespołów grali bardzo ambitnie nie odstawiając swoich nóg w każdej sytuacji. Mimo, tego poziom sportowy tego bardzo nerwowego spotkania nie był szczególnie wysoki, a jedyną bramkę meczu zdobyli gospodarze po przepięknym strzale w 60min Marka Bogusza, który uderzeniem z około 30 metrów zdobył dla "Metalu" zwycięskiego gola. Trzeba wyraźnie stwierdzić, że gospodarze stworzyli sobie dużo więcej dogodnych sytuacji podbramkowych, zwłaszcza w pierwszej części spotkania i zasłużenie zapracowali sobie na zdobycie dwóch punktów w meczu z "Odrą". Tyle o samym spotkaniu.

    Bilet z meczu

    Ciekawsze" wydarzenia miały miejsce natomiast na trybunach stadionu oraz poza nim i tak naprawdę stały się główną "atrakcją" meczu, których twórcami byli kibice przyjezdni.

    Zanim sędzia dał sygnał do rozpoczęcia spotkania z trasy przejazdu opolskich "szalikowców" nadchodziły niepokojące wieści; mówiono, że zdewastowali pociąg, sterroryzowali pasażerów, chociaż połowę z nich milicjanci wysadzili na stacji Jełowej. Niestety tylko ta ostatnia wiadomość okazała się nieprawdziwa� Gdy opolscy fani zjawili się na dworcu w Kluczborku ze zdziwieniem rozglądali się, że nie czeka na nich żadna "obstawa" ani siły porządkowe, które miały doprowadzić ich na stadion. Droga na stadion była zatem otwarta i dzięki temu większość sklepikarzy przy ul.Krakowskiej w Kluczborku pożegnało się z szybami.

    Na stadion kibice z Opola weszli bez zakupionych wejściówek. Większość z nich przeskoczyła płot i od wewnątrz obiektu zaatakowała bileterów jednocześnie z tymi, którzy byli jeszcze przed bramami stadionu. Spiker zapowiadający spotkanie nie wiedząc o tych incydentach, serdecznie przywitał kibiców z Opola, a ci w odpowiedzi przywitali Kluczbork: "Cześć, cześć, cześć Opole wita wieś". Przyjezdni fani po wejściu na stadion zajęli miejsca na przeciwległej stronie krytej trybuny, "czyszcząc" sobie miejsca, jeśli tylko gdzieniegdzie były pozajmowane, m.in. bijąc młodego chłopca, który usiadł tam gdzie nie powinien.

     

     

    W pierwszej części spotkania nie ustawali w słownych prowokacjach tubylców, którzy mimo,że byli zgorszeni, przełykali nieprzyjemności w spokoju. Porządku na stadionie pilnowało, aż �czterech policjantów...To również było przyczynkiem do kolejnych ekscesów na stadionie. Rozzuchwaleni bezkarnością i zdenerwowani nieskutecznością własnych prowokacji miejscowych kibiców - "szalikowcy" z Opola w przerwie meczu wbiegli na boisko i zaatakowali siedzących na trybunie krytej widzów z Kluczborka. W ruch poszły kamienie, drewniane ławki i butelki. Tego było już za wiele jak dla miejscowych kibiców. W obronie swoich żon, matek i dzieci ruszyli starzy i młodzi. Na atak odpowiedzieli atakiem, a swoją wściekłość spotęgowali podwójnie. Na płycie boiska rozgorzała wielka wojna. Można było dostrzec nawet człowieka bez nogi, który wdał się w szranki z najeźdźcami. Ze swojej kuli zrobił groźną broń, którą okładał kibiców z Opola.. W czasie walki spłonęła jedna flaga opolska, a w ciągu 5 minut od frontalnego ataku "szalikowców" z Opola rozpoczęła się kontrofensywa kluczborskich kibiców wraz z pościgiem. Opolanie na widok przytłaczającej przewagi przeciwników ratowali się paniczną ucieczką za płot w stronę letniego basenu i parku. Za nimi leciały oczywiście kamienie i kawałki ławek rozwścieczonych kibiców gospodarzy.

    Na stadionie pozostali właściwie czterej milicjanci czekający na przyprowadzonych jeńców z Opola, którzy dostali się do niewoli rozsierdzonych obywateli Kluczborka. Długo jeszcze na bieżni stadionu leżeli dwaj pobici kibice z Opola, a złapanych "zadymiarzy" prowadzono wzdłuż brzegu basenu, krzycząc przy okazji "Utopmy ich". Do samosądów nie doszło, ponieważ w ostatniej chwili zjawiło się ośmiu milicjantów z oddziałów prewencji, którzy zażegnali ewentualnej tragedii.

    Po ciężkim nokaucie, jaki zadali "szalikowcom" z Opola kibice "Metalu" żaden z przyjezdnych nie obejrzał już drugiej części spotkania. Większość rozproszyła się po mieście a inni wpadli w ręce milicji, a kibice z Kluczborka tak oto skwitowali całe zajście: "Jeśli władza nie daje rady, to społeczeństwo musi wziąć sprawę w swoje ręce".

    Przegrali sami piłkarze "Odry" i kibice z Opola, a sędzia spotkania, który odpoczywał w czasie przerwy, nawet nie wiedział, że na boisku i trybunach działy się dantejskie sceny, gdyż nie zdołał zauważyć, że brakowało chorągiewek narożnych, które zostały użyte do walki przez "zadymiarzy".

    Zobacz pozostałe relacje z udziałem kibiców Odry Opole

    Oglądaj piłkę nożną na żywo

    Read More

  • Furia kibiców i debiut marzenie podczas meczu z Aluminium Konin [1999]

    Furia kibiców Odry Opole w meczu z Aluminium Konin

    Mimo dobrej gry na wiosnę ’99 roku, Odra cały czas była zagrożona spadkiem. Meczem prawdy, który miał zweryfikować gdzie podąży klub było spotkanie z Aluminium Konin, wiceliderem tabeli. Goście koniecznie potrzebowali punktów by dotrzymać kroku Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, ponieważ w ówczesnym sezonie do Ekstraklasy awansować mógł zaledwie jeden zespół. Sytuację Odry dodatkowo komplikował fakt, że na 6. ostatnich kolejek dwa razy pauzowała. - Sobotnie spotkanie ma dla nas kapitalne znaczenie – twierdził trener Albin Mikulski. Niestety przed meczem zespół opanowała plaga kontuzji. Zagrożonych absencją było aż 8 graczy i Mikulski był zmuszony sięgnąć do trzecioligowych rezerw, z których ściągnął Piotra Sobottę.

    Mimo dobrej gry na wiosnę ’99 roku, Odra cały czas była zagrożona spadkiem. Meczem prawdy, który miał zweryfikować gdzie podąży klub było spotkanie z Aluminium Konin, wiceliderem tabeli. Goście koniecznie potrzebowali punktów by dotrzymać kroku Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, ponieważ w ówczesnym sezonie do Ekstraklasy awansować mógł zaledwie jeden zespół. Sytuację Odry dodatkowo komplikował fakt, że na 6. ostatnich kolejek dwa razy pauzowała. - Sobotnie spotkanie ma dla nas kapitalne znaczenie – twierdził trener Albin Mikulski. Niestety przed meczem zespół opanowała plaga kontuzji. Zagrożonych absencją było aż 8 graczy i Mikulski był zmuszony sięgnąć do trzecioligowych rezerw, z których ściągnął Piotra Sobottę.

    Read More

  • Historia kibicowania w Opolu

    Historia kibicowania w Opolu

    Od 1953 roku do połowy lat 70-tych drużyna Odry Opole, z kilkoma niewielkimi przerwami, występowała w ekstraklasie. Średnia frekwencja w tym okresie na stadionie Odry wynosiła ponad 7 tysięcy widzów. Najwyższa była w sezonie 1960 - 11 tys. widzów, najniższa w sezonach, gdy Odra występowała w II lidze, około 4 tysięcy widzów. W sezonie 76/77 Odra po dwuletnim pobycie w II lidze melduje się z powrotem w ekstraklasie. Drużyna gra bardzo dobrze, po rundzie jesiennej jest nawet liderem. Na stadion Odry zaczynają przychodzić niespotykane dotąd tłumy kibiców.

    Na niektórych meczach stadion jak również okoliczne dachy i drzewa są pełne kibiców. Gazety piszą o 20 tysięcznej widowni. Na mecze Odry zjeżdża cała okolica. Frekwencja w tym sezonie jest rekordowa w historii Odry i wynosi średnio 14 tys. widzów na mecz. W tym sezonie pojawili się również szalikowcy, prowadząc na meczach Odry zorganizowany doping. Na wyjazdy raczej nie jeżdżą. Mnóstwo piknikowców Odry było natomiast na zwycięskim finale pucharu ligi w Częstochowie.

    Potem w Opolu odnotowano rekordowo liczny młyn na meczu pucharowym z FC Magdeburg. Największą kosą kibiców Odry szybko stali się kibice Śląska Wrocław oraz sprzymierzeni z nimi w tamtych latach kibice Legii Warszawa. Przyjazne stosunki kibice z Opola nawiązali z Polonią Bytom, Lechem Poznań oraz Arką Gdynia. Do historii, przeszedł mecz o Puchar Polski Odra - Legia, na który zjechało pół Polski, aby obić kibiców Legii. Do starcia obu grup nie doszło tylko z powodu wzmocnionych sił milicyjnych. Kibice Odry pokazali się również na pamiętnym finale Pucharu Polski w Częstochowie, z 1980 roku, gdzie wspomagali kibiców Lecha Poznań. Odra w ekstraklasie grała pięć sezonów.

    Frekwencja z sezonu na sezon spadała i w spadkowym sezonie 80/81 wynosiła zaledwie 3500 widzów na mecz. Potem nastąpił spadek do II ligi, potem jeszcze niżej do III-ciej. Kibice Odry wykruszyli się, średnia frekwencja na stadionie spadła do 1000, góra 2000 widzów.

     

    Jednak nawet wtedy zawsze przy drużynie trwała niewielka grupka szalikowców. W latach 90-tych Odra występuje wciąż w III lidze. Młyn liczy od 60-ciu do 250-ciu szala. Wówczas w czasie jednego z wyjazdów do Radzionkowa odnawiają zgodę z kibicami Polonii Bytom. W swoim mieście walczą z miejscowymi kibicami żużla, którzy szybko zostają wygubieni. Wyjazdy kibicom Odry zdarzają się od czasu do czasu. W 1991 roku 200 kibiców Odry zjawia się na derbach Opolszczyzny w Kluczborku na Metalu. Na meczu dochodzi do dymu z policją, potem walki przenoszą się na ulice miasta. Więcej o zajściach na meczu tutaj.


     
    Po stronie kibiców Odry jest mnóstwo zatrzymanych, sypia się kolegia, kilka osób trafia do więzienia. Od tego czasu młyn zmniejsza się do 20-40 osób. Zaczyna się zastój. W pierwszej połowie lat 90-tych tylko raz młyn jest w miarę przyzwoity i liczy 140 osób na derbowym meczu ze Startem Namysłów (sezon 93/94). Chuligańsko kibice Odry spierają się w tym czasie z kibicami GKS Jastrzębie o drugie miejsce w grupie Śląskiej III ligi. Pierwsze miejsce w tym czasie mają kibice z Jastrzębia. Kibice Odry w tym czasie zgody mają z Polonią Bytom i Lechem Poznań. 

    Sezon 94/95 to młyn niewielki, po 60 osób liczy na meczu zgody z Polonią Bytom i na kosie z BKS-em Bielsko-Biala. Gdy brak przyjezdnych młyn nie zbiera się. Frekwencja fatalna, ale wyjazdy, jak na III ligę, niezłe. Kibice Odry zaliczają wszystkie wyjazdy w co najmniej 15-to osobowych grupach. W sezonie tym kibice Odry zawierają zgodę z Zagłębiem Lubin oraz żużlowymi kibicami Polonii Bydgoszcz. Kończy się natomiast ich zgoda z Lechem Poznań. Do głosu dochodzą młodzi, którzy tworzą grupę �Crazy Boys". Mają swoją knajpę w której się zbierają. Kibice Odry są obecni na meczach Reprezentacji w Zabrzu; 80-ciu z Francją i 30-tu ze Słowacją.

    Kibice Odry w Radzionkowie 1994

    Sezon 95/96 to stabilna forma kibiców Odry. Młyn maksymalnie liczy sto osób. Ponadto gdy są jacyś goście 40-tu chuliganów czatuje na nich przy klatce dla przyjezdnych. Wyjazdy wszędzie, ale w niewielkich ilościach. Ponadto kibice Odry w 40-ci osób wspierają Zagłębie Lubin na Śląsku Wrocław, jest ich 23 na meczu GKS Tychy - Zagłębie Lubin. Są też częstymi gośćmi u swoich przyjaciół w Bytomiu.

    Sezon 96/97 to znaczne ożywienie życia kibicowskiego w Opolu. Drużyna zmierza do II ligi. Młyn na kilku meczach liczy ponad 100 osób. Jest w nim sporo skinów. Rekordowy 200-tu osobowy młyn jest na meczu z GKS-em Jastrzębie. Sporo kibiców przychodzi na derby z Unią Krapkowice, zaś 100 osobowa grupa kibiców Odry czeka przed stadionem na przyjezdnych, których miał wspomóc Chemik Kędzierzyn. Wyjazdy dosyć liczne, choć na kilku z nich poza piłkarzami nie pojawia się nikt z Opola. Ponadto kibice Odry są wielokrotnie w Bytomiu: w 50-ciu na meczu Polonia - Aluminium, w 20-tu na meczu Polonia - Lechia.

    Sezon 97/98 to po dziewięciu latach znów II liga w Opolu. Na inaugurację przychodzi 3000 widzów. Choć drżyna gra bardzo słabo na stadionie nigdy nie ma mniej niż tysiąc widzów. Młyn zazwyczaj liczy od 100 do 200 szala. Rekordowy 450-cio osobowy młyn jest na meczu ze Śląskiem Wrocław. Na meczu tym dochodzi do próby ataku szalikowców Odry na sektor przyjezdnych. Interweniuje policja i wyrzuca napastników ze stadionu. Na ulicach miasta dochodzi do walk, zostają zniszczone cztery radiowozy. Spory. 200-tu osobowy młyn, jest również na meczu zgody z Polonią Bytom. Wówczas dochodzi do dymów, gdy uradowanych ze zwycięstwa kibiców Polonii, którzy wbiegają na boisko pacyfikuje policja. Wyjazdy kibice Odra odpuszczają tylko dwa. Na kilku meldują się niezłą i liczną grupą. Na wyjeździe do Poznania na Wartę, starsi kibice Odry idą pić z Lechem (stara zgoda), wkrótce wracają obici i pozbawieni barw. Ponadto kibice Odry są w 10-ciu na meczu Miedź - Polonia oraz Polonia - Zawisza.

    Odra - Śląsk '97/98

    Sezon 98/99 to spadek do III ligi, drużyna przeżywa kryzys. Frekwencja spada, młyn niknie. W rundzie wiosennej Odra wraca do II ligi, za sprawą przeniesienia drużyny Startu Namysłów do Opola. Odtąd klub nazywa się Odra/Varta Opole. W Namysłowie natomiast występują rezerwy Odry. Kibice przyjmują klub jak swój i na pierwszym meczu nowego tworu melduje się na stadionie Odry 4 tysięcy widzów. Tworzą niezły młyn. Na przykład na meczu z Karkonoszami Jelenia Góra, liczy on ponad sto szala. Kibice Odry zaliczają większość wiosennych wyjazdów. Dwukrotnie mają w czasie nich nieprzyjemności. Zostają zlani przez policję na ich wyjeździe do Sosnowca, choć dymiło tylko Zagłębie, oraz zmasakrowani przez ŁKS na Starcie Łódź (Puchar).

    Sezon 99/00 to doinwestowanie drużyny i zapowiedź walki o ekstraklasę. Na pierwsze mecze Odrę przychodzi po 4-6 tysięcy widzów. Drużyna gra jednak źle i frekwencja spada. Młyn niemal na każdym meczu liczy powyżej 100 osób. Tradycyjnie rekordowy jest na meczu ze Śląskiem Wrocław, grubo ponad 300-tu. Na tym meczu Odrę wspomagają kibice Polonii Bytom i Zagłębia Lubin. Kibice Odry próbują zaatakować wrocławian, ale rozgania ich policja. Również 300-tu opolan jest młynie na meczu z GKS-em Katowice i tradycyjnie dochodzi do ganianek z policją. Z kolei do dymu z ochroną dochodzi na meczu przyjaźni Odra - Polonia, gdzie nie wiedzieć dlaczego organizatorzy postanowili rozdzielić obie ekipy.

    Wyjazdów kibice Odry zaliczają 17-cie na 23 możliwych, tak więc jak na sezon prawdy (wyjazdy co tydzień) wynik nie najgorszy. W czasie powrotu z Nowego Dworu Mazowieckiego, autokar Odry zostaje zaatakowanych przez bojówkę Legii - "Teddy Boys". Kibice Odry zostają obici, ich flagi skrojone. Z kolei na wyjeździe do Opoczna, zostali za promocję w przydrożnym zajeździe, spacyfikowani przez policję. Musieli leżeć z rękoma na głowie przez pół godziny na komendzie. Ponadto w 70-ciu są na meczu Odra II Opole- GKS Jastrzębie oraz w 40-tu wspomagają Polonię Bytom we Wrocławiu na Śląsku.

    Sezon 00/01 - to bardzo dobra gra drużyny w rundzie jesiennej, frekwencja znakomita. Porządku na trybunach pilnują kibice. Na każdym meczu jest spory młyn, który liczy średnio 200 osób. Prezentuję się bardzo dobrze. Płoną race, doping prowadzony jest cały czas. Największy jest na pucharowym spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec oraz z Ruchem Chorzów po 300 szala. Na meczu z Zagłębiem Odrę wspiera 25-ciu kibiców Piasta - ich nowa zgoda, 30-tu z Polonii oraz 15-tu z Zagłębia Lubin. Tuż przed końcem meczu kibice Odry wbiegają na boisko, sędzia kończy mecz, policja strzela z gumowych kuł. Na meczu z Ruchem kibice Odry mają 30 rac oraz 11 flag na kijach. Są wspierani przez 30-tu kibiców Polonii i 15-tu Piasta. Po meczu następuje atak na kibiców Ruchu. Porządek na stadionie zaprowadza policja, ale na uliczkach wokół stadionu dochodzi do ostrych walk.

    Odra - Zagłębie Sosnowiec '00/01

    Kibice używają kamieni, policja gumowych kuł i armatki wodnej. Na wiosnę drużyna gra bardzo słabo i szybko traci przewagę nad rywalami. Gdy okazuje się, iż traci szansę na awans, kibice organizują demonstracje przed budynkiem klubu. Piłkarzy obwiniają o sprzedawanie meczy. Na meczach nie dopingują drużyny, po jednym z nich na boisku ląduję deszcze drobnych monet. Na wyjazdy kibice Odry jeżdżą dosyć dobrze, choć aż trzy odpuszczają. Mają kłopoty z policją, która każdorazowo drobiazgowo kontroluje autokar, często nie dopuszczając go do wyjazdu. Najkonkretniej pokazują się Zabrzu na meczu pucharowym z Górnikiem, gdzie ich ekipa otrzymuje wsparcie od stu Polonistów i 50-ciu fanów Piasta.

    W drodze na mecz, na meczu oraz po nim kibice są wciąż prowokowani i obijani przez miejscową policję. Sami w 60-ciu wspierają Zagłębie Lubin w Zabrzu oraz w 18-tu Polonię w Łodzi na ŁKS-ie. W sezonie mają, u siebie, dwa umawiane dymy. Walczą po 8-miu z ŁKS-em i walkę tą przegrywają. Z kolei wygrywają z chuliganami Chrobrego. W tym sparingu walczy z każdej strony po 11-tu hools.

    Odra -Ruch Chorzów '00/01

    Sezon 01/02 nie należał do najbardziej udanych, ale było w nim kilka wydarzeń wymagających odnotowania. Jesienią wyjazdy zaliczone (oprócz Szczakowianki) - w kilku lub kilkunastoosobowych grupkach (wyjątkiem ŁKS - 33 i derby w Kietrzu - 250). Przed meczem Pucharu Ligi w Krakowie 14-toosobowy skład Odry zostaje zaatakowany i obity przez Hutnik w kilka razy bardziej większej liczbie. U siebie również brak mobilizacji, jeśli ktoś przyjeżdża, to skromną ekipą. Na meczu z Jagiellonią atak na grupkę gości, próba jednak powstrzymana przez ochronę, za co jej się obrywa.

    Wiosna zaczęła się obiecująco - przyjazd ŁKS-u, dobre oflagowanie naszego sektora. Na meczu z Kietrzem próba zerwania im flagi, ale przyjezdni szybko ściągają swoje płótno. Pochwalić się można tylko liczbą (wraz ze zgodami) 250 osób w Radzionkowie, a tak to same zera oprócz ponad 30 osób w Bełchatowie i Krakowie na Hutniku (gdzie nie doszło do rewanżowej awantury). U siebie na dwóch meczach przez płot przepychanki z fanami gości oraz awantury z ochroną (Lech i Myszków).

    Spadamy z II ligi, na ostatnim meczu u siebie dobry młyn (obok naszego sektora wprowadzamy 40 kiboli Zagłębia, którzy wg policji mieli nie wejść na ten mecz), transparenty przeciw działaczom. Pod koniec meczu psy otaczają nasz sektor "umożliwiając wyjście" Zagłębiakom.Poza naszymi meczami, w liczbach od kilku do kilkunastu wspieramy nasze zgody (łącznie kilkanaście spotkań, najwięcej w Gliwicach na Miedzi - 30). Podczas jednej z takich eskapad 14 młodych fanatyków OKS-u obrywa w pociągu od Jastrzębia.

    Poza tym jesteśmy obecni na reprezentacji: 4 osoby na Białorusi i 20 na meczu Polska - Ukraina. Bilans zysków i strat kończy zdobycie małej fany siatkarskiego Mostostalu z opolskiej hali, gdzie rozgrywano mecze Ligi Mistrzów oraz większego płótna fan klubu Śląska po powrocie z meczu Zagłębia w Olsztynie.

    Jesień sezonu 02/03 była całkiem ciekawa, na pewno można mówić o jakiejś zwyżce formy. Na płocie pojawiają się nowe flagi, na meczach z udziałem fanów gości (Myszków, Zagłębie S., Piast) prezentujemy niezły młyn okraszony serpentynami, petardami czy racami. Przede wszystkim zaliczamy wszystkie ligowe wyjazdy (w lepszych grupach Bytom i Legnica, odpowiednio 70 i 50), na meczu w Zielonej Górze wygrywamy solówki (po 10) z kibolami żużlowego Falubazu. Dobrze prezentujemy się na meczach derbowych (Gracze 250, Kietrz 150). Przed meczem z Sosnowcem przy dużym zaangażowaniu Polonii następuje sforsowanie bramy, wjazd za friko i obicie ochroniarzy.

    Odra - Zagłębie Sosnowiec '02

    Ładnie (18) meldujemy się na reprezentacji w San Marino, odwiedzamy Gracze podczas meczu z Myszkowem (goście nie przystają na propozycję awantury)...A wszystko to w nie najlepszej atmosferze wokół klubu. Działacze przenoszą sekcję piłki nożnej ze spółki akcyjnej do stowarzyszenia Unia, człon "Unia" zostaje dołączony do nazwy, podczas meczów skandowane są hasła przeciw działaczom, na meczu z Grunwaldem pojawiają się transparenty. W końcu mniej lub bardziej formalne naciski powodują, że sytuacja w klubie się normalizuje, nowe władze (pomoc miasta) deklarują powrót do korzeni. Na zakończenie rundy organizujemy w ramach podziękowań spotkanie z piłkarzami.

    Wiosnę roku 2003 należy zaliczyć do fatalnych. Na początek porażka w solówkach. W Myszkowie mieliśmy się bić z Myszkowem, a okazało się, że przegraliśmy w większości z Ruchem. Co by nie mówić o frajerstwie myszkowian, to jednak przegrana. Następnie wystawiamy skromny młynek na meczu reprezentacji młodzieżowej w Opolu, na meczu pierwszej drużyny narodowej w Chorzowie ustąpić trzeba liczebnie liczniejszej ekipie Widzewa i Ruchu. Sukcesem za to zakończyła się próba Miedzi wjechania nam pod kasy - rzucają w nas z autokaru sprzętem, mimo to dostają po buziach.

    Żenujące są za to nasze wyjazdy na Śląsk. Carbo Gliwice 30, Górnik Katowice 15, Grunwald Ruda Śląska 10, Rozwój Katowice 0 (1 nie dojechał) - to liczby, których przed sezonem nikt się nie spodziewał. Stara gwardia wyraźnie odpuszcza, mobilizacja jest tylko na meczu w Sosnowcu (110 ze zgodami). Na meczach u siebie młyna albo nie ma, albo jest śmiechu warty. Na zakończenie sezonu jedziemy w 6 dych na mecz zgody Piast-Odra i symbolicznie (3) zaliczamy spotkanie w Świebodzinie. Tragedia...

    Odra - Włókniarz Kietrz '02

    Odrodzenie! Jesień '03 to dla postronnych osób wielka niespodzianka. Dla wtajemniczonych efekt ciężkiej pracy skromnej grupki zapaleńców. Z meczu na mecz coraz ciekawszy młyn i prezentacje ultras, jakich na Oleskiej dotychczas nigdy nie było!...

    Podsumowanie: Kibice Odry to grupa z blisko 30-letnia tradycją. W swojej historii mieli wzloty i upadki. Ostatnio kibice Odry są na fali, zasługują na I ligę, ale wcześniej było znacznie słabiej. Dobrze prezentują się u siebie, od pewnego czasu mają stały, 200-tu osobowy młyn, który nieźle się prezentuje, tym bardziej iż większość meczów jest rozgrywanych przy świetle elektrycznym. Mają dobre i silne zgody, ale niewielkie wpływy w okolicy. Słabe i nieliczne fan kluby. Frekwencja i chuliganka na poziomie czołówki II-ligi, wyjazdy to I liga.

     

    Źródło: "Zin zinów" - wrzesień 2001/NC

    Historia kibicowania w Opolu

    Od 1953 roku do połowy lat 70-tych drużyna Odry Opole, z kilkoma niewielkimi przerwami, występowała w ekstraklasie. Średnia frekwencja w tym okresie na stadionie Odry wynosiła ponad 7 tysięcy widzów. Najwyższa była w sezonie 1960 - 11 tys. widzów, najniższa w sezonach, gdy Odra występowała w II lidze, około 4 tysięcy widzów. W sezonie 76/77 Odra po dwuletnim pobycie w II lidze melduje się z powrotem w ekstraklasie. Drużyna gra bardzo dobrze, po rundzie jesiennej jest nawet liderem. Na stadion Odry zaczynają przychodzić niespotykane dotąd tłumy kibiców.

    Na niektórych meczach stadion jak również okoliczne dachy i drzewa są pełne kibiców. Gazety piszą o 20 tysięcznej widowni. Na mecze Odry zjeżdża cała okolica. Frekwencja w tym sezonie jest rekordowa w historii Odry i wynosi średnio 14 tys. widzów na mecz. W tym sezonie pojawili się również szalikowcy, prowadząc na meczach Odry zorganizowany doping. Na wyjazdy raczej nie jeżdżą. Mnóstwo piknikowców Odry było natomiast na zwycięskim finale pucharu ligi w Częstochowie.

    Potem w Opolu odnotowano rekordowo liczny młyn na meczu pucharowym z FC Magdeburg. Największą kosą kibiców Odry szybko stali się kibice Śląska Wrocław oraz sprzymierzeni z nimi w tamtych latach kibice Legii Warszawa. Przyjazne stosunki kibice z Opola nawiązali z Polonią Bytom, Lechem Poznań oraz Arką Gdynia. Do historii, przeszedł mecz o Puchar Polski Odra - Legia, na który zjechało pół Polski, aby obić kibiców Legii. Do starcia obu grup nie doszło tylko z powodu wzmocnionych sił milicyjnych. Kibice Odry pokazali się również na pamiętnym finale Pucharu Polski w Częstochowie, z 1980 roku, gdzie wspomagali kibiców Lecha Poznań. Odra w ekstraklasie grała pięć sezonów.

    Frekwencja z sezonu na sezon spadała i w spadkowym sezonie 80/81 wynosiła zaledwie 3500 widzów na mecz. Potem nastąpił spadek do II ligi, potem jeszcze niżej do III-ciej. Kibice Odry wykruszyli się, średnia frekwencja na stadionie spadła do 1000, góra 2000 widzów.

     

    Jednak nawet wtedy zawsze przy drużynie trwała niewielka grupka szalikowców. W latach 90-tych Odra występuje wciąż w III lidze. Młyn liczy od 60-ciu do 250-ciu szala. Wówczas w czasie jednego z wyjazdów do Radzionkowa odnawiają zgodę z kibicami Polonii Bytom. W swoim mieście walczą z miejscowymi kibicami żużla, którzy szybko zostają wygubieni. Wyjazdy kibicom Odry zdarzają się od czasu do czasu. W 1991 roku 200 kibiców Odry zjawia się na derbach Opolszczyzny w Kluczborku na Metalu. Na meczu dochodzi do dymu z policją, potem walki przenoszą się na ulice miasta. Więcej o zajściach na meczu tutaj.


     
    Po stronie kibiców Odry jest mnóstwo zatrzymanych, sypia się kolegia, kilka osób trafia do więzienia. Od tego czasu młyn zmniejsza się do 20-40 osób. Zaczyna się zastój. W pierwszej połowie lat 90-tych tylko raz młyn jest w miarę przyzwoity i liczy 140 osób na derbowym meczu ze Startem Namysłów (sezon 93/94). Chuligańsko kibice Odry spierają się w tym czasie z kibicami GKS Jastrzębie o drugie miejsce w grupie Śląskiej III ligi. Pierwsze miejsce w tym czasie mają kibice z Jastrzębia. Kibice Odry w tym czasie zgody mają z Polonią Bytom i Lechem Poznań. 

    Sezon 94/95 to młyn niewielki, po 60 osób liczy na meczu zgody z Polonią Bytom i na kosie z BKS-em Bielsko-Biala. Gdy brak przyjezdnych młyn nie zbiera się. Frekwencja fatalna, ale wyjazdy, jak na III ligę, niezłe. Kibice Odry zaliczają wszystkie wyjazdy w co najmniej 15-to osobowych grupach. W sezonie tym kibice Odry zawierają zgodę z Zagłębiem Lubin oraz żużlowymi kibicami Polonii Bydgoszcz. Kończy się natomiast ich zgoda z Lechem Poznań. Do głosu dochodzą młodzi, którzy tworzą grupę �Crazy Boys". Mają swoją knajpę w której się zbierają. Kibice Odry są obecni na meczach Reprezentacji w Zabrzu; 80-ciu z Francją i 30-tu ze Słowacją.

    Kibice Odry w Radzionkowie 1994

    Sezon 95/96 to stabilna forma kibiców Odry. Młyn maksymalnie liczy sto osób. Ponadto gdy są jacyś goście 40-tu chuliganów czatuje na nich przy klatce dla przyjezdnych. Wyjazdy wszędzie, ale w niewielkich ilościach. Ponadto kibice Odry w 40-ci osób wspierają Zagłębie Lubin na Śląsku Wrocław, jest ich 23 na meczu GKS Tychy - Zagłębie Lubin. Są też częstymi gośćmi u swoich przyjaciół w Bytomiu.

    Sezon 96/97 to znaczne ożywienie życia kibicowskiego w Opolu. Drużyna zmierza do II ligi. Młyn na kilku meczach liczy ponad 100 osób. Jest w nim sporo skinów. Rekordowy 200-tu osobowy młyn jest na meczu z GKS-em Jastrzębie. Sporo kibiców przychodzi na derby z Unią Krapkowice, zaś 100 osobowa grupa kibiców Odry czeka przed stadionem na przyjezdnych, których miał wspomóc Chemik Kędzierzyn. Wyjazdy dosyć liczne, choć na kilku z nich poza piłkarzami nie pojawia się nikt z Opola. Ponadto kibice Odry są wielokrotnie w Bytomiu: w 50-ciu na meczu Polonia - Aluminium, w 20-tu na meczu Polonia - Lechia.

    Sezon 97/98 to po dziewięciu latach znów II liga w Opolu. Na inaugurację przychodzi 3000 widzów. Choć drżyna gra bardzo słabo na stadionie nigdy nie ma mniej niż tysiąc widzów. Młyn zazwyczaj liczy od 100 do 200 szala. Rekordowy 450-cio osobowy młyn jest na meczu ze Śląskiem Wrocław. Na meczu tym dochodzi do próby ataku szalikowców Odry na sektor przyjezdnych. Interweniuje policja i wyrzuca napastników ze stadionu. Na ulicach miasta dochodzi do walk, zostają zniszczone cztery radiowozy. Spory. 200-tu osobowy młyn, jest również na meczu zgody z Polonią Bytom. Wówczas dochodzi do dymów, gdy uradowanych ze zwycięstwa kibiców Polonii, którzy wbiegają na boisko pacyfikuje policja. Wyjazdy kibice Odra odpuszczają tylko dwa. Na kilku meldują się niezłą i liczną grupą. Na wyjeździe do Poznania na Wartę, starsi kibice Odry idą pić z Lechem (stara zgoda), wkrótce wracają obici i pozbawieni barw. Ponadto kibice Odry są w 10-ciu na meczu Miedź - Polonia oraz Polonia - Zawisza.

    Odra - Śląsk '97/98

    Sezon 98/99 to spadek do III ligi, drużyna przeżywa kryzys. Frekwencja spada, młyn niknie. W rundzie wiosennej Odra wraca do II ligi, za sprawą przeniesienia drużyny Startu Namysłów do Opola. Odtąd klub nazywa się Odra/Varta Opole. W Namysłowie natomiast występują rezerwy Odry. Kibice przyjmują klub jak swój i na pierwszym meczu nowego tworu melduje się na stadionie Odry 4 tysięcy widzów. Tworzą niezły młyn. Na przykład na meczu z Karkonoszami Jelenia Góra, liczy on ponad sto szala. Kibice Odry zaliczają większość wiosennych wyjazdów. Dwukrotnie mają w czasie nich nieprzyjemności. Zostają zlani przez policję na ich wyjeździe do Sosnowca, choć dymiło tylko Zagłębie, oraz zmasakrowani przez ŁKS na Starcie Łódź (Puchar).

    Sezon 99/00 to doinwestowanie drużyny i zapowiedź walki o ekstraklasę. Na pierwsze mecze Odrę przychodzi po 4-6 tysięcy widzów. Drużyna gra jednak źle i frekwencja spada. Młyn niemal na każdym meczu liczy powyżej 100 osób. Tradycyjnie rekordowy jest na meczu ze Śląskiem Wrocław, grubo ponad 300-tu. Na tym meczu Odrę wspomagają kibice Polonii Bytom i Zagłębia Lubin. Kibice Odry próbują zaatakować wrocławian, ale rozgania ich policja. Również 300-tu opolan jest młynie na meczu z GKS-em Katowice i tradycyjnie dochodzi do ganianek z policją. Z kolei do dymu z ochroną dochodzi na meczu przyjaźni Odra - Polonia, gdzie nie wiedzieć dlaczego organizatorzy postanowili rozdzielić obie ekipy.

    Wyjazdów kibice Odry zaliczają 17-cie na 23 możliwych, tak więc jak na sezon prawdy (wyjazdy co tydzień) wynik nie najgorszy. W czasie powrotu z Nowego Dworu Mazowieckiego, autokar Odry zostaje zaatakowanych przez bojówkę Legii - "Teddy Boys". Kibice Odry zostają obici, ich flagi skrojone. Z kolei na wyjeździe do Opoczna, zostali za promocję w przydrożnym zajeździe, spacyfikowani przez policję. Musieli leżeć z rękoma na głowie przez pół godziny na komendzie. Ponadto w 70-ciu są na meczu Odra II Opole- GKS Jastrzębie oraz w 40-tu wspomagają Polonię Bytom we Wrocławiu na Śląsku.

    Sezon 00/01 - to bardzo dobra gra drużyny w rundzie jesiennej, frekwencja znakomita. Porządku na trybunach pilnują kibice. Na każdym meczu jest spory młyn, który liczy średnio 200 osób. Prezentuję się bardzo dobrze. Płoną race, doping prowadzony jest cały czas. Największy jest na pucharowym spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec oraz z Ruchem Chorzów po 300 szala. Na meczu z Zagłębiem Odrę wspiera 25-ciu kibiców Piasta - ich nowa zgoda, 30-tu z Polonii oraz 15-tu z Zagłębia Lubin. Tuż przed końcem meczu kibice Odry wbiegają na boisko, sędzia kończy mecz, policja strzela z gumowych kuł. Na meczu z Ruchem kibice Odry mają 30 rac oraz 11 flag na kijach. Są wspierani przez 30-tu kibiców Polonii i 15-tu Piasta. Po meczu następuje atak na kibiców Ruchu. Porządek na stadionie zaprowadza policja, ale na uliczkach wokół stadionu dochodzi do ostrych walk.

    Odra - Zagłębie Sosnowiec '00/01

    Kibice używają kamieni, policja gumowych kuł i armatki wodnej. Na wiosnę drużyna gra bardzo słabo i szybko traci przewagę nad rywalami. Gdy okazuje się, iż traci szansę na awans, kibice organizują demonstracje przed budynkiem klubu. Piłkarzy obwiniają o sprzedawanie meczy. Na meczach nie dopingują drużyny, po jednym z nich na boisku ląduję deszcze drobnych monet. Na wyjazdy kibice Odry jeżdżą dosyć dobrze, choć aż trzy odpuszczają. Mają kłopoty z policją, która każdorazowo drobiazgowo kontroluje autokar, często nie dopuszczając go do wyjazdu. Najkonkretniej pokazują się Zabrzu na meczu pucharowym z Górnikiem, gdzie ich ekipa otrzymuje wsparcie od stu Polonistów i 50-ciu fanów Piasta.

    W drodze na mecz, na meczu oraz po nim kibice są wciąż prowokowani i obijani przez miejscową policję. Sami w 60-ciu wspierają Zagłębie Lubin w Zabrzu oraz w 18-tu Polonię w Łodzi na ŁKS-ie. W sezonie mają, u siebie, dwa umawiane dymy. Walczą po 8-miu z ŁKS-em i walkę tą przegrywają. Z kolei wygrywają z chuliganami Chrobrego. W tym sparingu walczy z każdej strony po 11-tu hools.

    Odra -Ruch Chorzów '00/01

    Sezon 01/02 nie należał do najbardziej udanych, ale było w nim kilka wydarzeń wymagających odnotowania. Jesienią wyjazdy zaliczone (oprócz Szczakowianki) - w kilku lub kilkunastoosobowych grupkach (wyjątkiem ŁKS - 33 i derby w Kietrzu - 250). Przed meczem Pucharu Ligi w Krakowie 14-toosobowy skład Odry zostaje zaatakowany i obity przez Hutnik w kilka razy bardziej większej liczbie. U siebie również brak mobilizacji, jeśli ktoś przyjeżdża, to skromną ekipą. Na meczu z Jagiellonią atak na grupkę gości, próba jednak powstrzymana przez ochronę, za co jej się obrywa.

    Wiosna zaczęła się obiecująco - przyjazd ŁKS-u, dobre oflagowanie naszego sektora. Na meczu z Kietrzem próba zerwania im flagi, ale przyjezdni szybko ściągają swoje płótno. Pochwalić się można tylko liczbą (wraz ze zgodami) 250 osób w Radzionkowie, a tak to same zera oprócz ponad 30 osób w Bełchatowie i Krakowie na Hutniku (gdzie nie doszło do rewanżowej awantury). U siebie na dwóch meczach przez płot przepychanki z fanami gości oraz awantury z ochroną (Lech i Myszków).

    Spadamy z II ligi, na ostatnim meczu u siebie dobry młyn (obok naszego sektora wprowadzamy 40 kiboli Zagłębia, którzy wg policji mieli nie wejść na ten mecz), transparenty przeciw działaczom. Pod koniec meczu psy otaczają nasz sektor "umożliwiając wyjście" Zagłębiakom.Poza naszymi meczami, w liczbach od kilku do kilkunastu wspieramy nasze zgody (łącznie kilkanaście spotkań, najwięcej w Gliwicach na Miedzi - 30). Podczas jednej z takich eskapad 14 młodych fanatyków OKS-u obrywa w pociągu od Jastrzębia.

    Poza tym jesteśmy obecni na reprezentacji: 4 osoby na Białorusi i 20 na meczu Polska - Ukraina. Bilans zysków i strat kończy zdobycie małej fany siatkarskiego Mostostalu z opolskiej hali, gdzie rozgrywano mecze Ligi Mistrzów oraz większego płótna fan klubu Śląska po powrocie z meczu Zagłębia w Olsztynie.

    Jesień sezonu 02/03 była całkiem ciekawa, na pewno można mówić o jakiejś zwyżce formy. Na płocie pojawiają się nowe flagi, na meczach z udziałem fanów gości (Myszków, Zagłębie S., Piast) prezentujemy niezły młyn okraszony serpentynami, petardami czy racami. Przede wszystkim zaliczamy wszystkie ligowe wyjazdy (w lepszych grupach Bytom i Legnica, odpowiednio 70 i 50), na meczu w Zielonej Górze wygrywamy solówki (po 10) z kibolami żużlowego Falubazu. Dobrze prezentujemy się na meczach derbowych (Gracze 250, Kietrz 150). Przed meczem z Sosnowcem przy dużym zaangażowaniu Polonii następuje sforsowanie bramy, wjazd za friko i obicie ochroniarzy.

    Odra - Zagłębie Sosnowiec '02

    Ładnie (18) meldujemy się na reprezentacji w San Marino, odwiedzamy Gracze podczas meczu z Myszkowem (goście nie przystają na propozycję awantury)...A wszystko to w nie najlepszej atmosferze wokół klubu. Działacze przenoszą sekcję piłki nożnej ze spółki akcyjnej do stowarzyszenia Unia, człon "Unia" zostaje dołączony do nazwy, podczas meczów skandowane są hasła przeciw działaczom, na meczu z Grunwaldem pojawiają się transparenty. W końcu mniej lub bardziej formalne naciski powodują, że sytuacja w klubie się normalizuje, nowe władze (pomoc miasta) deklarują powrót do korzeni. Na zakończenie rundy organizujemy w ramach podziękowań spotkanie z piłkarzami.

    Wiosnę roku 2003 należy zaliczyć do fatalnych. Na początek porażka w solówkach. W Myszkowie mieliśmy się bić z Myszkowem, a okazało się, że przegraliśmy w większości z Ruchem. Co by nie mówić o frajerstwie myszkowian, to jednak przegrana. Następnie wystawiamy skromny młynek na meczu reprezentacji młodzieżowej w Opolu, na meczu pierwszej drużyny narodowej w Chorzowie ustąpić trzeba liczebnie liczniejszej ekipie Widzewa i Ruchu. Sukcesem za to zakończyła się próba Miedzi wjechania nam pod kasy - rzucają w nas z autokaru sprzętem, mimo to dostają po buziach.

    Żenujące są za to nasze wyjazdy na Śląsk. Carbo Gliwice 30, Górnik Katowice 15, Grunwald Ruda Śląska 10, Rozwój Katowice 0 (1 nie dojechał) - to liczby, których przed sezonem nikt się nie spodziewał. Stara gwardia wyraźnie odpuszcza, mobilizacja jest tylko na meczu w Sosnowcu (110 ze zgodami). Na meczach u siebie młyna albo nie ma, albo jest śmiechu warty. Na zakończenie sezonu jedziemy w 6 dych na mecz zgody Piast-Odra i symbolicznie (3) zaliczamy spotkanie w Świebodzinie. Tragedia...

    Odra - Włókniarz Kietrz '02

    Odrodzenie! Jesień '03 to dla postronnych osób wielka niespodzianka. Dla wtajemniczonych efekt ciężkiej pracy skromnej grupki zapaleńców. Z meczu na mecz coraz ciekawszy młyn i prezentacje ultras, jakich na Oleskiej dotychczas nigdy nie było!...

    Podsumowanie: Kibice Odry to grupa z blisko 30-letnia tradycją. W swojej historii mieli wzloty i upadki. Ostatnio kibice Odry są na fali, zasługują na I ligę, ale wcześniej było znacznie słabiej. Dobrze prezentują się u siebie, od pewnego czasu mają stały, 200-tu osobowy młyn, który nieźle się prezentuje, tym bardziej iż większość meczów jest rozgrywanych przy świetle elektrycznym. Mają dobre i silne zgody, ale niewielkie wpływy w okolicy. Słabe i nieliczne fan kluby. Frekwencja i chuliganka na poziomie czołówki II-ligi, wyjazdy to I liga.

     

    Źródło: "Zin zinów" - wrzesień 2001/NC

    Read More

  • Kibice

    Read More

  • Kibice Odry wspierają "Kwacha"

    Kibice Odry wspierają "Kwacha"

    Przypominamy, że w dalszym ciągu trwa akcja zbiórki pieniędzy dla Krzysztofa Kwaśniewskiego na jego leczenie. "Kwachu" to wieloletni kibic opolskiej Odry, który wielokrotnie pomagał innym. Teraz sam potrzebuje naszego wsparcia i pomocy w walce z rakiem. Już teraz możecie wesprzeć Krzyśka poprzez przekazanie 1% podatku, podczas rozliczania swojego zeznania podatkowego za poprzedni rok. Szczegóły przedstawiamy na załączonej poniżej grafice.

    Przypominamy, że w dalszym ciągu trwa akcja zbiórki pieniędzy dla Krzysztofa Kwaśniewskiego na jego leczenie. "Kwachu" to wieloletni kibic opolskiej Odry, który wielokrotnie pomagał innym. Teraz sam potrzebuje naszego wsparcia i pomocy w walce z rakiem. Już teraz możecie wesprzeć Krzyśka poprzez przekazanie 1% podatku, podczas rozliczania swojego zeznania podatkowego za poprzedni rok. Szczegóły przedstawiamy na załączonej poniżej grafice.

    Read More

  • Niebiesko-Czerwona Emigracja pamięta!

    Niebiesko-czerwona emigracja w Londynie

    Dzięki uprzejmości wieloletniego kibica opolskiej Odry - Krzysztofa Kwaśniewskiego, mamy przyjemność zaprezentować fotografie z wczorajszych obchodów Dnia Zadusznego z udziałem kibiców Odry Opole na emigracji. Na cmentarzu Polish War Memorial Newark Cemetery (Wielka Brytania), liczna grupa fanów naszego klubu złożyła symboliczne kwiaty oraz wieńce na grobach polskich bohaterów. Oczywiście nie zabrakło "niebiesko-czerwonych" akcentów.

    Dzięki uprzejmości wieloletniego kibica opolskiej Odry - Krzysztofa Kwaśniewskiego, mamy przyjemność zaprezentować fotografie z wczorajszych obchodów Dnia Zadusznego z udziałem kibiców Odry Opole na emigracji. Na cmentarzu Polish War Memorial Newark Cemetery (Wielka Brytania), liczna grupa fanów naszego klubu złożyła symboliczne kwiaty oraz wieńce na grobach polskich bohaterów. Oczywiście nie zabrakło "niebiesko-czerwonych" akcentów.

    Read More

  • Pierwsi zadymiarze w Opolu [1946]

    Pierwsi zadymiarze - 1946 rok!

    Okazuje się, że pierwsi zadymiarze pojawili się w Opolu już w 1946 roku! Według ówczesnej relacji „Nowin Opolskich” bardzo gorąca atmosfera miała miejsce na meczach Lwowianki Opole. Klub ten został utworzony przez repatriantów z kresów wschodnich i jak wynika z artykułu, jej kibice objawiali typową dla nich „krewkość”. Epitety w stylu „sędzia kalosz” lub „kanarki doić” były w tym wypadku najłagodniejsze. Arbitrowi grożono nawet połamaniem rąk i nóg, a sędzia liniowy wystraszony zniknął 15 min przed końcem spotkania.

    Okazuje się, że pierwsi zadymiarze pojawili się w Opolu już w 1946 roku! Według ówczesnej relacji „Nowin Opolskich” bardzo gorąca atmosfera miała miejsce na meczach Lwowianki Opole. Klub ten został utworzony przez repatriantów z kresów wschodnich i jak wynika z artykułu, jej kibice objawiali typową dla nich „krewkość”. Epitety w stylu „sędzia kalosz” lub „kanarki doić” były w tym wypadku najłagodniejsze. Arbitrowi grożono nawet połamaniem rąk i nóg, a sędzia liniowy wystraszony zniknął 15 min przed końcem spotkania.

    Read More

  • Tajemnica siły Odry Opole leży w wierności opolskich kibiców

    Tajemnica siły Odry Opole leży wierności opolskich kibiców

    W drugiej połowie lat 50. miasto Opole liczyło ponad 60 tys. mieszkańców. Większość z nich interesowała się występami zespołu Budowlanych/Odry. Świadczył o tym niewątpliwie fakt, iż trybuny stadionu przy ul. Oleskiej wypełniały się regularnie aż 1/4 obywateli miasta! Wystarczyło wówczas zaczepić pierwszego lepszego brzdąca i zapytać, gdzie mieści się sekretariat klubu, aby usłyszeć jak malec recytuje jednym tchem, że na ulicy Dubois, że teraz drużyna ich gra jak z nut, że się nikogo nie boi itd.itd.

    W drugiej połowie lat 50. miasto Opole liczyło ponad 60 tys. mieszkańców. Większość z nich interesowała się występami zespołu Budowlanych/Odry. Świadczył o tym niewątpliwie fakt, iż trybuny stadionu przy ul. Oleskiej wypełniały się regularnie aż 1/4 obywateli miasta! Wystarczyło wówczas zaczepić pierwszego lepszego brzdąca i zapytać, gdzie mieści się sekretariat klubu, aby usłyszeć jak malec recytuje jednym tchem, że na ulicy Dubois, że teraz drużyna ich gra jak z nut, że się nikogo nie boi itd.itd.

    Read More

  • Wspomnienia Snajpera cz.1 - Derby, derby, derby...

    Wspomnienia Snajpera cz.1 - Derby, derby, derby...

    Rozpoczynamy cykl relacji z udziałem kibiców opolskiej Odry sprzed lat. Relacje opracowane zostały przez jednego z najbardziej znanych opolskich kibiców o pseudonimie Snajper. Kim jest ów tajemniczy Snajper? - Na Odrę zacząłem chodzić w wieku 8 lat. Właściwie to towarzyszyłem tacie, który jest chyba jednym z najstarszych żyjących i "czynnych" kibiców Odry. Jako rodowity Opolanin lubiący piłkę nożną na Odrę byłem skazany. Początki mojej przygody z Odrą rozpoczynają się w 1971 r. Nie jest to oczywiście jakaś osobliwa sensacja, ponieważ jest wielu kibiców, którzy robią to dłużej ode mnie. Różnica polega jednak na tym, że większość z nich po latach zapomniała jaki mecz obejrzała, kto grał, kto strzelił bramkę lub kto był w tzw. "odlotowym" stanie, co między nami kibicami jest rzecz normalną. Pragnę opowiedzieć, przypomnieć lub odświeżyć w pamięci, to co działo się na naszym i nie tylko naszym stadionie. Wspominając dawniejsze i nie tak dawne mecze, pragnę wiele z nich ocalić od zapomnienia. Zdaję sobie również sprawę, że niektóre z moich wspomnień pasują raczej do kronik milicyjnych, ale nie chciałbym zamazywać rzeczywistości jaka miała wówczas miejsce - Snajper. Dziś nasz kolega przedstawia relację z pamiętnych wydarzeń w sezonie 1989/90 mających miejsce w pobliskim Kluczborku.

    Rozpoczynamy cykl relacji z udziałem kibiców opolskiej Odry sprzed lat. Relacje opracowane zostały przez jednego z najbardziej znanych opolskich kibiców o pseudonimie Snajper. Kim jest ów tajemniczy Snajper? - Na Odrę zacząłem chodzić w wieku 8 lat. Właściwie to towarzyszyłem tacie, który jest chyba jednym z najstarszych żyjących i "czynnych" kibiców Odry. Jako rodowity Opolanin lubiący piłkę nożną na Odrę byłem skazany. Początki mojej przygody z Odrą rozpoczynają się w 1971 r. Nie jest to oczywiście jakaś osobliwa sensacja, ponieważ jest wielu kibiców, którzy robią to dłużej ode mnie. Różnica polega jednak na tym, że większość z nich po latach zapomniała jaki mecz obejrzała, kto grał, kto strzelił bramkę lub kto był w tzw. "odlotowym" stanie, co między nami kibicami jest rzecz normalną. Pragnę opowiedzieć, przypomnieć lub odświeżyć w pamięci, to co działo się na naszym i nie tylko naszym stadionie. Wspominając dawniejsze i nie tak dawne mecze, pragnę wiele z nich ocalić od zapomnienia. Zdaję sobie również sprawę, że niektóre z moich wspomnień pasują raczej do kronik milicyjnych, ale nie chciałbym zamazywać rzeczywistości jaka miała wówczas miejsce - Snajper. Dziś nasz kolega przedstawia relację z pamiętnych wydarzeń w sezonie 1989/90 mających miejsce w pobliskim Kluczborku.

    Read More

  • Wywiady

    Rozmowy z byłymi piłkarzami, trenerami, działaczami oraz kibicami. Obszerne wywiady usatysfakcjonują każdego kibica "Odry".
    Rozmowy z byłymi piłkarzami, trenerami, działaczami oraz kibicami. Obszerne wywiady usatysfakcjonują każdego kibica "Odry".

    Read More

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online