olimpiada

  • Engelbert Jarek - biografia

     

     

    Urodził się 7 czerwca 1935 roku w Rokitnicy. W piłkę nożna zaczął grac jako mały dzieciak. Był graczem podwórkowej druzyny, która kilka razy w tygodniu rozgrywała międzypodwórkowe mecze. W 12-tym roku zycia rozpoczął grę w juniorach Górnika Rokitnica,a juz 3 lata później wystąpił po raz pierwszy w drużynie seniorskiej. Uczęśzczał do Technikum w Izbicku, które ukończył jako technik...agronom:). Gdy po zakończeniu szkoły został skierowany do pracy w Ochronie Roślin Prezydium PRN w Nysie i wstąpił do ówczesnego nyskiego klubu Ogniwo(obecnie POLONIA) już po roku czasu zmienił barwy na niebiesko-czerwone przechodząc do Opolskiego Klubu Sportowego Odra w Opolu i od 1954 roku stał się czynnym piłkarzem naszego klubu.

    Opolski napastnik rozegrał w barwach Odry 578 spotkań!!! ,w tym 279 mistrzowskich,174 towarzyskie,83 miedzynarodowe oraz 42 pucharowe. Strzelił 456 bramek, z których 94 w meczach o mistrzostwo I ligi, 3 razy grał w pierwszej reprezentacji Polski(w spotkaniach z Francja, Marokiem i ZSRR),dla której zdobył gola w Casablance z Marokiem. Był uczestnikiem nieudanych dla naszej reprezentacji igrzysk olipijskich w 1960 roku w Rzymie. Ostatni raz wystąpił na boisku 26 października 1969 roku w pierwszoligowym pojedynku przeciwko Ruchowi Chorzów.

    O Jarku mówiono,że jest człowiekiem skrupulantem,odnotowywał każdy mecz swojej drużyny,składy drużyn oraz ważniejsze wydarzenia na boisku.Przez 14 lat gry w Odrze powstała jego prywatna kronika,która stała sie jednocześnie kroniką istnienia Odry(wspaniale byłoby do niej dotrzeć...).Po zakończeniu gry w piłkę nożną stwierdził,że sam nie wie czym była dla niego piłka nożna,wiedział napewno,że była dla niego...nałogiem bardzo przyjemnym. Bliscy koledzy Jarka nazywali go...BETEL,czemu można bylo się dziwić,bo jak można "przerobić" Jarka na Betela!

    Autograf Engelberta Jarka otrzymany w 2005 roku

    Mimo swojej skrupulatności oraz zaangażowania w piłkę nożną starał się nie przenosić spraw związanych z wykonywanym "zawodem"(choć trudno mówic o zawodzie piłkarza w tamtych czasach) do swojego rodzinnego domu. NIgdy nie mówił o piłce nożnej w domu,choć żona oglądała niemal kazdy występ meża na boisku,ale mieszkanie naszego piłkarza było usłane nagrodami,dyplomami piłkarskimi i wieloma odznaczeniami sportowymi. Był przykładem prawdziwego sportowca. Nie palił,nie pił,robił to świadomie chcąc osiągnąć najlepsze wyniki oraz sprawnośc fizyczna. Co ciekawe Jarek przed kazdym spotkaniem odczuwał ponoć wielką tremę,jednak gdy znajdował sie już na boisku zapoimnał o wszystkich myślach i robił to co do niego należało.Zdobywał wspaniałe gole dla Odry. Engelbert Jarek był wielkim fanem angielskiego Blackpool (widział Blackpool z wielkim piłkarzem angielskim Matthewesem w ataku.) Engelbert Jarek w połowie lat 70-tych wyjechał do niemiec. Mieszka tam w małym miasteczku blisko Bonn. Jeszcze licząc sobie 45 lat był zawodnikiem trzecioligowego klubu niemieckiego! Można spotkać sie z wieloma głosami z óznych środowisk znających tego piłkarza,że gdyby Jarek nie urodził sie zbyt wcześnie byłby wielka gwiazda współczesnego futbolu...

    Od autora: Miałem okazję poznać Engelberta Jarka podczas obchodów 60-lecia klubu w 2005 roku i muszę przyznać, że jak na swoje lata forma piłkarska naszego byłego piłkarza jest nader wysoka a swoją postawą na boisku oraz poza nim wzbudza szacunek i sympatię nie tylko kibiców piłkarskich.

    Więcej na temat Engelberta Jarka można przeczytać tutaj.

     

     

    Urodził się 7 czerwca 1935 roku w Rokitnicy. W piłkę nożna zaczął grac jako mały dzieciak. Był graczem podwórkowej druzyny, która kilka razy w tygodniu rozgrywała międzypodwórkowe mecze. W 12-tym roku zycia rozpoczął grę w juniorach Górnika Rokitnica,a juz 3 lata później wystąpił po raz pierwszy w drużynie seniorskiej. Uczęśzczał do Technikum w Izbicku, które ukończył jako technik...agronom:). Gdy po zakończeniu szkoły został skierowany do pracy w Ochronie Roślin Prezydium PRN w Nysie i wstąpił do ówczesnego nyskiego klubu Ogniwo(obecnie POLONIA) już po roku czasu zmienił barwy na niebiesko-czerwone przechodząc do Opolskiego Klubu Sportowego Odra w Opolu i od 1954 roku stał się czynnym piłkarzem naszego klubu.

    Opolski napastnik rozegrał w barwach Odry 578 spotkań!!! ,w tym 279 mistrzowskich,174 towarzyskie,83 miedzynarodowe oraz 42 pucharowe. Strzelił 456 bramek, z których 94 w meczach o mistrzostwo I ligi, 3 razy grał w pierwszej reprezentacji Polski(w spotkaniach z Francja, Marokiem i ZSRR),dla której zdobył gola w Casablance z Marokiem. Był uczestnikiem nieudanych dla naszej reprezentacji igrzysk olipijskich w 1960 roku w Rzymie. Ostatni raz wystąpił na boisku 26 października 1969 roku w pierwszoligowym pojedynku przeciwko Ruchowi Chorzów.

    O Jarku mówiono,że jest człowiekiem skrupulantem,odnotowywał każdy mecz swojej drużyny,składy drużyn oraz ważniejsze wydarzenia na boisku.Przez 14 lat gry w Odrze powstała jego prywatna kronika,która stała sie jednocześnie kroniką istnienia Odry(wspaniale byłoby do niej dotrzeć...).Po zakończeniu gry w piłkę nożną stwierdził,że sam nie wie czym była dla niego piłka nożna,wiedział napewno,że była dla niego...nałogiem bardzo przyjemnym. Bliscy koledzy Jarka nazywali go...BETEL,czemu można bylo się dziwić,bo jak można "przerobić" Jarka na Betela!

    Autograf Engelberta Jarka otrzymany w 2005 roku

    Mimo swojej skrupulatności oraz zaangażowania w piłkę nożną starał się nie przenosić spraw związanych z wykonywanym "zawodem"(choć trudno mówic o zawodzie piłkarza w tamtych czasach) do swojego rodzinnego domu. NIgdy nie mówił o piłce nożnej w domu,choć żona oglądała niemal kazdy występ meża na boisku,ale mieszkanie naszego piłkarza było usłane nagrodami,dyplomami piłkarskimi i wieloma odznaczeniami sportowymi. Był przykładem prawdziwego sportowca. Nie palił,nie pił,robił to świadomie chcąc osiągnąć najlepsze wyniki oraz sprawnośc fizyczna. Co ciekawe Jarek przed kazdym spotkaniem odczuwał ponoć wielką tremę,jednak gdy znajdował sie już na boisku zapoimnał o wszystkich myślach i robił to co do niego należało.Zdobywał wspaniałe gole dla Odry. Engelbert Jarek był wielkim fanem angielskiego Blackpool (widział Blackpool z wielkim piłkarzem angielskim Matthewesem w ataku.) Engelbert Jarek w połowie lat 70-tych wyjechał do niemiec. Mieszka tam w małym miasteczku blisko Bonn. Jeszcze licząc sobie 45 lat był zawodnikiem trzecioligowego klubu niemieckiego! Można spotkać sie z wieloma głosami z óznych środowisk znających tego piłkarza,że gdyby Jarek nie urodził sie zbyt wcześnie byłby wielka gwiazda współczesnego futbolu...

    Od autora: Miałem okazję poznać Engelberta Jarka podczas obchodów 60-lecia klubu w 2005 roku i muszę przyznać, że jak na swoje lata forma piłkarska naszego byłego piłkarza jest nader wysoka a swoją postawą na boisku oraz poza nim wzbudza szacunek i sympatię nie tylko kibiców piłkarskich.

    Więcej na temat Engelberta Jarka można przeczytać tutaj.

    Read More

  • Sergiusz Wołczaniecki – Polak z Ukrainy w barwach Odry Opole

    Sergiusz Wołczaniecki - ciężarowiec opolskiej Odry

    9 listopada 1954 roku urodził się w Zaporożu na Ukrainie Sergiusz Wołczaniecki, znakomity polski ciężarowiec występujący w barwach Odry Opole. 14 lipca 1991 roku wychowanek Dynama Lwów przyjechał do Opola i nazywał się… Siergiej Guryłow! W Polsce postanowił jednak wrócić do rodowego nazwiska swojej babki, pochodzącej z polskiej rodziny, która to posiadała swoje włości w okolicach Rostowa.

    9 listopada 1954 roku urodził się w Zaporożu na Ukrainie Sergiusz Wołczaniecki, znakomity polski ciężarowiec występujący w barwach Odry Opole. 14 lipca 1991 roku wychowanek Dynama Lwów przyjechał do Opola i nazywał się… Siergiej Guryłow! W Polsce postanowił jednak wrócić do rodowego nazwiska swojej babki, pochodzącej z polskiej rodziny, która to posiadała swoje włości w okolicach Rostowa.

    Read More

  • Zbigniew Gut

     

     

    Urodził się 17 kwietnia 1948 roku w Wymiarkach. Mieszkając tam skończył szkołę średnią i tamże zaczął kopać piłkę w klubie "Iskra". Liczył niewiele wiosen, kiedy już był gwiazdą miejscowej drużyny piłkarskiej, w której wysoko ceniono nie tylko zdobywanie bramek, ale i odporność głowy na mocne trunki. W pierwszej specjalności musiał być aż tak dobry, ze wyrozumiale darowano mu zmianę butelkowego dożywiania na kotlet schabowy od spragnionego kolegi. Wkrótce z Iskry zrobił się III-cio ligowy Promień Żary, który pewnego dnia przyjechał do Opola na mecz mistrzowski z rezerwowym zespołem Odry. Napastnik z Żar spodobał się opolanom, którzy kupili go głównie obietnicami gry w I-ej lidze. Gut przynętę połknął i wylądował w... rezerwach Odry, na dość długo, nie zawsze zresztą z możliwością strzelania bramek.Zbigniew Gut z medalem olimpijskim przed budynkiem klubowym "Odry" Opole

    I wtedy nadarzyła się okazja na zmianę specjalności. Po treningu piłkarzy zobaczył trening lekkoatletów opolskiego klubu. Poprosił o pozwolenie na jeden skok w dal. Skoczył, a później trener Stanisław Olczyk długo nie mógł uwierzyć w to, co zmierzył. Rezerwowy piłkarz drużyny skoczył na odległość 7m i 20cm! "Na taki wynik trzeba długo trenować" - pomyślał Olczyk i począł namawiać Zbyszka do dziesięcioboju, bo przy okazji dowiedział się, że kiedyś Gut nie tylko dobrze skakał, ale również rzucał i biegał. Fakt, szybkością się wyróżniał także na boisku piłkarskim. "Może być nawet mistrzem olimpijskim!" - marzył lekkoatletyczny trener. Sam Gut wahał się bardzo długo, kiedy zdecydował o wierności dla futbolu, przypomniał sobie wreszcie o nim trener I-ligowej drużyny i kazał mu grać w obronie. Po tej prawej stronie, gdzie Zbyszek mógł w ofensywnych rajdach po skrzydle wykorzystywać swoje szybkościowe walory. Powoli Gut stawał się zawodnikiem, bez którego Odra traciła bardzo wiele.

    Zostało to także dostrzeżone przez trenera reprezentacji Kazimierza Górskiego. 1 września 1972 roku (po trzecim i ostatnim występie w meczu w zespole reprezentacji młodzieżowej) opolski obrońca zadebiutował w pierwszej reprezentacji Polski w meczu z NRD rozgrywanym w Norymberdze. Polacy zwyciężyli 2:1 w drodze po olimpijskie złoto.

    Gut wraz z reprezentacją olimpijską zdobywa złoto olimpijskie na olimpiadzie w Monachium 72'. W reprezentacji A rozegrał zaledwie 11 spotkań m.in. w MŚ w 1974 roku. Mówiło się o nim, że miał szczęście - jak Wojciech Fortuna w Sapporo.

    Gut w reprezentacji Polski oraz w barwach "Odry" Opole


    Rozgrywając tak mało spotkań w kadrze osiągnął bardzo wiele. Szczęście warto mieć, lecz trzeba mu pomagać. Pracą, wytrwałością, wiarą w powodzenie zamiarów, gotowością do dania z siebie wszystkiego wtedy, gdy trzeba. A na spełnienie marzeń każdy czas jest dobry i każde miejsce na ziemi. Gutowi marzenia się spełniły!!!

    Po występach w opolskim zespole, Gut przeniósł się do poznańskiego Lecha a następnie był zawodnikiem francuskiego zespołu Red Star FC 93 w latach 1982-1984. Łącznie wystąpił w 11-stu spotkaniach reprezentacji kraju i został odznaczony dwukrotnie złotym medalem za wybitne osiągnięcia sportowe jako Zasłużony Mistrz Sportu oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia.

    Zmarł 27 marca 20120 r. we francuskim Saint Jean de Maurienne, gdzie mieszkał od lat. Miał 61 lat.

    Występy Guta w reprezentacji:

    1 września 1972 Polska - NRD (IO 1972) 2:1 (1:1) 90 minut

    3 września 1972 Polska - Dania (IO 1972) 1:1 (1:1) 23 minuty

     5 września 1972 Polska - ZSRR (IO 1972) 2:1 (0:1) 68 minut

    10 września 1972 Polska - Węgry (IO 1972) 2:1 (0:1) 90 minut

      15 października 1972 Polska - Czechosłowacja 3:0 (2:0) 90 minut

    28 marca 1973 Polska - Walia 0:2 (0:0) 90 minut

    10 października 1973 Polska - Holandia 1:1 (1:1) 45 minut

    21 października 1973 Polska - Irlandia 0:1(0:1) 90 minut

    17 kwietnia 1974 Polska - Belgia 1:1 (0:1) 90 minut

    19 czerwca 1974 Polska - Haiti (MŚ 1974) 7:0 (5:0) 19 minut

    26 czerwca 1974 Polska - Szwecja (MŚ 1974) 1:0 (1:0) 90 minut

     

     

    Urodził się 17 kwietnia 1948 roku w Wymiarkach. Mieszkając tam skończył szkołę średnią i tamże zaczął kopać piłkę w klubie "Iskra". Liczył niewiele wiosen, kiedy już był gwiazdą miejscowej drużyny piłkarskiej, w której wysoko ceniono nie tylko zdobywanie bramek, ale i odporność głowy na mocne trunki. W pierwszej specjalności musiał być aż tak dobry, ze wyrozumiale darowano mu zmianę butelkowego dożywiania na kotlet schabowy od spragnionego kolegi. Wkrótce z Iskry zrobił się III-cio ligowy Promień Żary, który pewnego dnia przyjechał do Opola na mecz mistrzowski z rezerwowym zespołem Odry. Napastnik z Żar spodobał się opolanom, którzy kupili go głównie obietnicami gry w I-ej lidze. Gut przynętę połknął i wylądował w... rezerwach Odry, na dość długo, nie zawsze zresztą z możliwością strzelania bramek.Zbigniew Gut z medalem olimpijskim przed budynkiem klubowym "Odry" Opole

    I wtedy nadarzyła się okazja na zmianę specjalności. Po treningu piłkarzy zobaczył trening lekkoatletów opolskiego klubu. Poprosił o pozwolenie na jeden skok w dal. Skoczył, a później trener Stanisław Olczyk długo nie mógł uwierzyć w to, co zmierzył. Rezerwowy piłkarz drużyny skoczył na odległość 7m i 20cm! "Na taki wynik trzeba długo trenować" - pomyślał Olczyk i począł namawiać Zbyszka do dziesięcioboju, bo przy okazji dowiedział się, że kiedyś Gut nie tylko dobrze skakał, ale również rzucał i biegał. Fakt, szybkością się wyróżniał także na boisku piłkarskim. "Może być nawet mistrzem olimpijskim!" - marzył lekkoatletyczny trener. Sam Gut wahał się bardzo długo, kiedy zdecydował o wierności dla futbolu, przypomniał sobie wreszcie o nim trener I-ligowej drużyny i kazał mu grać w obronie. Po tej prawej stronie, gdzie Zbyszek mógł w ofensywnych rajdach po skrzydle wykorzystywać swoje szybkościowe walory. Powoli Gut stawał się zawodnikiem, bez którego Odra traciła bardzo wiele.

    Zostało to także dostrzeżone przez trenera reprezentacji Kazimierza Górskiego. 1 września 1972 roku (po trzecim i ostatnim występie w meczu w zespole reprezentacji młodzieżowej) opolski obrońca zadebiutował w pierwszej reprezentacji Polski w meczu z NRD rozgrywanym w Norymberdze. Polacy zwyciężyli 2:1 w drodze po olimpijskie złoto.

    Gut wraz z reprezentacją olimpijską zdobywa złoto olimpijskie na olimpiadzie w Monachium 72'. W reprezentacji A rozegrał zaledwie 11 spotkań m.in. w MŚ w 1974 roku. Mówiło się o nim, że miał szczęście - jak Wojciech Fortuna w Sapporo.

    Gut w reprezentacji Polski oraz w barwach "Odry" Opole


    Rozgrywając tak mało spotkań w kadrze osiągnął bardzo wiele. Szczęście warto mieć, lecz trzeba mu pomagać. Pracą, wytrwałością, wiarą w powodzenie zamiarów, gotowością do dania z siebie wszystkiego wtedy, gdy trzeba. A na spełnienie marzeń każdy czas jest dobry i każde miejsce na ziemi. Gutowi marzenia się spełniły!!!

    Po występach w opolskim zespole, Gut przeniósł się do poznańskiego Lecha a następnie był zawodnikiem francuskiego zespołu Red Star FC 93 w latach 1982-1984. Łącznie wystąpił w 11-stu spotkaniach reprezentacji kraju i został odznaczony dwukrotnie złotym medalem za wybitne osiągnięcia sportowe jako Zasłużony Mistrz Sportu oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia.

    Zmarł 27 marca 20120 r. we francuskim Saint Jean de Maurienne, gdzie mieszkał od lat. Miał 61 lat.

    Występy Guta w reprezentacji:

    1 września 1972 Polska - NRD (IO 1972) 2:1 (1:1) 90 minut

    3 września 1972 Polska - Dania (IO 1972) 1:1 (1:1) 23 minuty

     5 września 1972 Polska - ZSRR (IO 1972) 2:1 (0:1) 68 minut

    10 września 1972 Polska - Węgry (IO 1972) 2:1 (0:1) 90 minut

      15 października 1972 Polska - Czechosłowacja 3:0 (2:0) 90 minut

    28 marca 1973 Polska - Walia 0:2 (0:0) 90 minut

    10 października 1973 Polska - Holandia 1:1 (1:1) 45 minut

    21 października 1973 Polska - Irlandia 0:1(0:1) 90 minut

    17 kwietnia 1974 Polska - Belgia 1:1 (0:1) 90 minut

    19 czerwca 1974 Polska - Haiti (MŚ 1974) 7:0 (5:0) 19 minut

    26 czerwca 1974 Polska - Szwecja (MŚ 1974) 1:0 (1:0) 90 minut

    Read More

  • Zbigniew Gut - wspomnienia z Igrzysk Olimpijskich i mistrzostw świata

    Zbigniew Gut - wspomnienia z Igrzysk Olimpijskich i mistrzostw świata

    "Kiedy jechałem na Olimpiadę do Monachium nie miałem jeszcze za sobą żadnego występu w reprezentacji. Grałem tylko w spotkaniach sparingowych z klubami. Pamiętam, że pierwszy taki mecz rozegrałem 23 lipca 1972 w Łodzi. Przeciwnikiem kadry olimpijskiej był Penarol Montevideo. Ja wszedłem na drugą połowę za Antka Szymanowskiego i zagrałem chyba nieźle, skoro do szatni przyszedł ówczesny wiceprezes PZPN – Witold Dłużniak, poklepał mnie po ramieniu i powiedział: - No, Zbyszek chyba dostałeś się do kadry. Myślę sobie – dobrze jest, skoro prezes tak mówi. I stało się. Grałem jeszcze w innych meczach kontrolnych, w efekcie, których znalazłem się wśród dziewiętnastu olimpijczyków – piłkarzy.

    "Kiedy jechałem na Olimpiadę do Monachium nie miałem jeszcze za sobą żadnego występu w reprezentacji. Grałem tylko w spotkaniach sparingowych z klubami. Pamiętam, że pierwszy taki mecz rozegrałem 23 lipca 1972 w Łodzi. Przeciwnikiem kadry olimpijskiej był Penarol Montevideo. Ja wszedłem na drugą połowę za Antka Szymanowskiego i zagrałem chyba nieźle, skoro do szatni przyszedł ówczesny wiceprezes PZPN – Witold Dłużniak, poklepał mnie po ramieniu i powiedział: - No, Zbyszek chyba dostałeś się do kadry. Myślę sobie – dobrze jest, skoro prezes tak mówi. I stało się. Grałem jeszcze w innych meczach kontrolnych, w efekcie, których znalazłem się wśród dziewiętnastu olimpijczyków – piłkarzy.

    Read More

  • Zdzisław Trojanowski

     

    Urodził się 27 maja 1928 r. w Chodorowie na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej (niewielkie miasteczko na Ukrainie). Właśnie w tym miejscu zetknął się po raz pierwszy ze sportem rozpoczynając grę jako młody chłopiec w hokeja na lodzie. W wieku 17 lat przybył do Opola jako repatriant i bardzo szybko włączył się do odbudowy sportu w naszym mieście. Młody, pełen temperamentu człowiek jakim był wtedy Zdzisław Trojanowski rozpoczął uprawianie wielu dyscyplin sportowych, które były swego rodzaju formą "wyszumienia" się. Piłka nożna stała się jego pierwszą pasją i ją przede wszystkim uprawiał, w której doczekał się nawet I-ligowych występów w "Budowlanych" a później w "Odrze". Grał również w siatkówkę oraz uprawiał lekkoatletykę. Tego typu wszechstronność nie była w ówczesnych czasach niczmy szczególnym.

    Podczas gdy pełnił służbę wojskową w Warszawie, występował jako piłkarz w stołecznej "Legii", z którą to zdobył dwukrotnie mistrzostwo Polski. Występował na pozycji środkowego atakującego, a jednym z jego partnerów był Rudolf Czech, z którym występował także na lodowej tafli w Opolu. Największe jednak sukcesy Trojanowski odniósł występując jako hokeista na lodzie.

    Kiedy nadchodziła zima Trojanowski stawał się zapalonym hokeistą. Po raz pierwszy wystąpił w reprezentacji Polski hokeja na lodzie w 1951 roku przeciwko Czechosłowacji. Już w kolejnym roku trener polskiej kadry hokeistów Mieczysław Kasprzycki powołał na Igrzyska Olimpijskie w Oslo dwóch graczy "Budowlanych" Opole: Rudolfa Czecha oraz Zdzisława Trojanowskiego.

    - Byliśmy z Rudkiem wielkimi przyjaciółmi i wielkie było nasze zaskoczenie, kiedy obu nas powołano do reprezentacji na olimpiadę w Oslo - mówił Trojanowski. - Podróż do tego miasta odbywaliśmy pociągiem, a skandynawski krajobraz, który podziwialiśmy za okna wagonu, pozostawił mi niezapomniane wrażenia. Jako nowicjusz musiałem przejść olimpijski chrzest. Ojcem chrzestnym był legendarny skoczek narciarski Stanisław Marusarz, zwany "Dziadkiem", a że jako góral rękę miał ciężką, długo pamiętałem swoje "chrzciny"".

    Na olimpiadzie Trojanowski zdobył swojego pierwszego olimpijskiego gola w przegranym spotkaniu 3:6 ze Szwajcarią, natomiast reprezentacja zakończyła ostatecznie olimpijski turniej na szóstej pozycji. Łącznie w reprezentacji Polski wystąpił 11-krotnie.

    Zdzisław Trojanowski przez wiele lat występował w hokejowej kadrze narodowej oraz bronił barw ukochanej "Odry" Opole w latach pięćdziesiątych na poziomie pierwszej oraz drugiej ligi jako futbolista. W tych wspaniałych osiągnięciach pomogli naszemu bohaterowi trenerze i działacze, których warto przy tej okazji wymienić: m.in. Ernest Żołędziowski, Jrzi Hertl z Czech, Andrzej Wołkowski, Stanisław Smajda, Władysław Miciak, Roman Dąbrowski, Leszek Wyrwalski, Ryszard Brożek, Mariusz Gągola, Władysław Babicki.

    Wielki sportowiec jakim był już niestety nieżyjący Trojanowski, w pewnym momencie swojej sportowej kariery wyemigrował do pobliskiego Wrocławia, gdzie w klubie "Dolmel" występował i trenował jego graczy. Po krótkim pobycie we Wrocławiu powrócił do Opola i w jego macierzystym klubie "Odrze" Opole spotkało go wielkie wyróżnienie. Otóż działacze klubu postanowili odznaczyć Trojanowskiego zaszczytną odznaką Mistrza Sportu.

    Trojanowski był czynnym zawodnikiem hokejowym aż do 1970 roku, co oznacza iż spędził na tafli lodowej aż 25 lat swojego życia! Po zakończeniu kariery sportowej został trenerem oraz działaczem hokeistów opolskiej "Odry" a przy okazji występował z powodzeniem w rozgrywkach oldbojów.

    Zdzisław Trojanowski zostanie zapamiętany jako wszechstronny sportowiec, który potrafił pogodzić uprawianie wielu dyscyplin sportowych przy okazji osiągając w poszczególnych z nich cenne sukcesy. Był pierwszym olimpijczykiem powołanym z naszego klubu, którego można dziś śmiało stawiać jako przykład dla młodych adeptów sportu.

     

    Urodził się 27 maja 1928 r. w Chodorowie na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej (niewielkie miasteczko na Ukrainie). Właśnie w tym miejscu zetknął się po raz pierwszy ze sportem rozpoczynając grę jako młody chłopiec w hokeja na lodzie. W wieku 17 lat przybył do Opola jako repatriant i bardzo szybko włączył się do odbudowy sportu w naszym mieście. Młody, pełen temperamentu człowiek jakim był wtedy Zdzisław Trojanowski rozpoczął uprawianie wielu dyscyplin sportowych, które były swego rodzaju formą "wyszumienia" się. Piłka nożna stała się jego pierwszą pasją i ją przede wszystkim uprawiał, w której doczekał się nawet I-ligowych występów w "Budowlanych" a później w "Odrze". Grał również w siatkówkę oraz uprawiał lekkoatletykę. Tego typu wszechstronność nie była w ówczesnych czasach niczmy szczególnym.

    Podczas gdy pełnił służbę wojskową w Warszawie, występował jako piłkarz w stołecznej "Legii", z którą to zdobył dwukrotnie mistrzostwo Polski. Występował na pozycji środkowego atakującego, a jednym z jego partnerów był Rudolf Czech, z którym występował także na lodowej tafli w Opolu. Największe jednak sukcesy Trojanowski odniósł występując jako hokeista na lodzie.

    Kiedy nadchodziła zima Trojanowski stawał się zapalonym hokeistą. Po raz pierwszy wystąpił w reprezentacji Polski hokeja na lodzie w 1951 roku przeciwko Czechosłowacji. Już w kolejnym roku trener polskiej kadry hokeistów Mieczysław Kasprzycki powołał na Igrzyska Olimpijskie w Oslo dwóch graczy "Budowlanych" Opole: Rudolfa Czecha oraz Zdzisława Trojanowskiego.

    - Byliśmy z Rudkiem wielkimi przyjaciółmi i wielkie było nasze zaskoczenie, kiedy obu nas powołano do reprezentacji na olimpiadę w Oslo - mówił Trojanowski. - Podróż do tego miasta odbywaliśmy pociągiem, a skandynawski krajobraz, który podziwialiśmy za okna wagonu, pozostawił mi niezapomniane wrażenia. Jako nowicjusz musiałem przejść olimpijski chrzest. Ojcem chrzestnym był legendarny skoczek narciarski Stanisław Marusarz, zwany "Dziadkiem", a że jako góral rękę miał ciężką, długo pamiętałem swoje "chrzciny"".

    Na olimpiadzie Trojanowski zdobył swojego pierwszego olimpijskiego gola w przegranym spotkaniu 3:6 ze Szwajcarią, natomiast reprezentacja zakończyła ostatecznie olimpijski turniej na szóstej pozycji. Łącznie w reprezentacji Polski wystąpił 11-krotnie.

    Zdzisław Trojanowski przez wiele lat występował w hokejowej kadrze narodowej oraz bronił barw ukochanej "Odry" Opole w latach pięćdziesiątych na poziomie pierwszej oraz drugiej ligi jako futbolista. W tych wspaniałych osiągnięciach pomogli naszemu bohaterowi trenerze i działacze, których warto przy tej okazji wymienić: m.in. Ernest Żołędziowski, Jrzi Hertl z Czech, Andrzej Wołkowski, Stanisław Smajda, Władysław Miciak, Roman Dąbrowski, Leszek Wyrwalski, Ryszard Brożek, Mariusz Gągola, Władysław Babicki.

    Wielki sportowiec jakim był już niestety nieżyjący Trojanowski, w pewnym momencie swojej sportowej kariery wyemigrował do pobliskiego Wrocławia, gdzie w klubie "Dolmel" występował i trenował jego graczy. Po krótkim pobycie we Wrocławiu powrócił do Opola i w jego macierzystym klubie "Odrze" Opole spotkało go wielkie wyróżnienie. Otóż działacze klubu postanowili odznaczyć Trojanowskiego zaszczytną odznaką Mistrza Sportu.

    Trojanowski był czynnym zawodnikiem hokejowym aż do 1970 roku, co oznacza iż spędził na tafli lodowej aż 25 lat swojego życia! Po zakończeniu kariery sportowej został trenerem oraz działaczem hokeistów opolskiej "Odry" a przy okazji występował z powodzeniem w rozgrywkach oldbojów.

    Zdzisław Trojanowski zostanie zapamiętany jako wszechstronny sportowiec, który potrafił pogodzić uprawianie wielu dyscyplin sportowych przy okazji osiągając w poszczególnych z nich cenne sukcesy. Był pierwszym olimpijczykiem powołanym z naszego klubu, którego można dziś śmiało stawiać jako przykład dla młodych adeptów sportu.

    Read More

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online