Ze spotkania Odra Opole - Polonia Bytom (Sezon 1961, 1:2).
Mecz pomiędzy jedenastkami Odry Opole i Polonii Bytom (13 sierpnia 1961 r.) zakończył się skandalicznymi wydarzeniami na boisku, jak i poza nim. Były one sprowokowane kontrowersyjnymi decyzjami sędziego głównego, pana Włodzimierza Sekuły z Olsztyna. Nie zmienia to wszak faktu, iż opolscy piłkarze na równi z kibicami mogli (wręcz powinni!!!) zachować się lepiej.
 
Kilka dni po nieszczęsnych wypadkach głos zabrał Mariusz Gągola, który na łamach „Trybuny Opolskiej” (nr 197 z 21 VIII 1961) nie zostawił suchej nitki na winnych całego zamieszania:
 
Chwacko załatwiła się Komisja Wydziału Gier i Dyscypliny w Warszawie ze sprawcami niesportowych zajść na meczu Odra Opole – Polonia Bytom. Lewy obrońca Wrzos otrzymał 2 tygodnie dyskwalifikacji z zawieszeniem, stoper Brejza bez zawieszenia 4 tygodnie. Ponadto ukarano Odrę grzywną w wysokości 1000 zł za brak porządku na wspomnianych zawodach. Ot i wszystko… (…).
 
Ze zdumieniem wcale niekłamanym stwierdziliśmy, iż zasłużone kary ominęły jakimś szczęśliwym trafem całą jedenastkę bytomską, aczkolwiek poniektórzy z zawodników zachowali się skandalicznie. Jak to się stało, pytają wszyscy. Dość prosto. Po prostu niesławny sędzia, niesławnych zawodów ob. SEKUŁA z Olsztyna nie „nadmienił” w protokole, iż widział Szymkowiaka opluwającego Jarka i Banię, a także faulu (bardzo ordynarnego) na prawym łączniku Odry. Ob. Sekuła „nie nadmienił” z czego wnosić należy, iż żadnego z tych momentów nie widział, względnie NIE CHCIAŁ WIDZIEĆ. Ponieważ podstawą do ukarania zawodników jest w zasadzie jedynie protokół, na którym opiera się Komisja Gier i Dyscypliny, dlatego też żaden z bytomian nie otrzymał nawet ostrzeżenia.
 
Smutne, że ob. Sekuła nie widział tego, co widziało ni mniej ni więcej tylko 6 tys. widzów, w tym obiektywny sprawozdawca „Przeglądu Sportowego” oraz kwalifikator zawodów. Wspomniani widzieli bowiem m.in. WRZOSA rzucającego piłkę w twarz Trampisza, Brejzę „dyskutującego” z sędzią, ale również Szymkowiaka plującego w twarz Jarkowi i Bani, nie mówiąc już o faulu Wieczorka na Jarku.
 
Obywatel Sekuła swoim protokołem dowiódł, iż jest nie tylko złym, ale co gorsza, nieobiektywnym arbitrem (…).
 
Z dzisiejszej perspektywy, aż dziw bierze, że takie wypadki dotyczyły zawodników Odry Opole i Polonii Bytom (bardziej w/w wydarzenie pasowałoby do obecnych relacji na linii Odra-Śląsk).
 
Poniżej przedstawiamy relację z NIEZASŁUŻENIE GŁOŚNEGO na cały kraj spotkania („Trybuna Opolska”, nr 191 z 14 VIII 1961 ):
 
 
 
16 kolejka: 13.08.1961 Odra Opole – Polonia Bytom 1:2 (Jarek 52 – Liberda 30, Orzechowski 49)
 
Skład: Kornek (Kściuk), Szczepański, Brejza, Wrzos, Prudło, B. Blaut, Stemplowski, Jarek, Gajda, Juszczak, Bania
 
 
Po raz pierwszy w historii opolskiego sportu doszło na stadionie Odry do gorszących zajść. Niezadowolona z orzeczeń sędziego wielotysięczna publiczność pozwoliła sobie na wystąpienia, których efektem może być nawet zamknięcie opolskiego stadionu.
 
Sędzia spotkania Sekuła popełnił niezliczoną ilość błędów, nie reagując na wiele złośliwych fauli piłkarzy, nie uznał prawidłowo zdobytej przez Gajdę bramki, nie zareagował na brutalny faul Szymkowiaka na Jarku. Tak, błędów było sporo i zajmie się nimi niewątpliwie Kolegium Sędziów PZPN.
 
Błędy popełniało w Opolu już wielu sędziów, a jednak publiczność potrafiła opanować swoje nerwy. Wczoraj na opolskim stadionie doszło do niezdrowej atmosfery, którą usiłowano usprawiedliwić mylnymi orzeczeniami sędziego.
 
Sędzia powinien znać przepisy na wylot – zgoda. Sędzia musi oceniać grę obu zespołów bezstronnie – zgoda. Sędzia musi reagować natychmiast na brutalną grę – też zgoda. Ale oceniać jego postawę może jedynie PKS PZPN, w żadnym zaś wypadku zgromadzona na stadionie publiczność. Nie znaczy to, że kibic musi być jedynie i wyłącznie biernym obserwatorem spotkania. Kibic może dopingować swoją drużynę, powinien jednak zachować się tak, jak na kibica przystało – PO SPORTOWEMU. Niejednokrotnie ten i ów dawał wyraz swemu niezadowoleniu i na ten temat nic się nie pisało. Ale kiedy dochodzi już do rzucania na boisko butelek, kiedy rozwydrzeni, a nawet podchmieleni widzowie usiłują „dobrać się arbitrowi do skóry”, to już przekracza granice nie tylko dobrego wychowania i przyzwoitości, ale staje się objawem chuligaństwa.
 
OPOLE słynęło do tej pory z wyrobionej sportowo publiczności. Wczoraj straciliśmy to dobre imię i podziękować za to przyjdzie tym wszystkim, którzy potracili głowy, którzy mieli zamiar osobiście „załatwić” sprawę kiepskiego sędziowania.
 
Nie wiem, jak zareagują na wczorajsze „wyskoki” władze piłkarskie. Wiem jednak, że na przyszłość kibice muszą opanować swoje nerwy, że podobne wypadki powtórzyć się więcej nie mogą.
 
Odra przegrała niedzielny mecz z Polonią, mimo, że zasłużyła co najmniej na remis. Nie znaczy to, że chcielibyśmy odebrać Polonii miano drużyny umiejącej grać w piłkę. Goście byli momentami zespołem o niebo lepiej grającym od Odry. Były jednak chwile, i to dość długie, kiedy Polonia zamknięta była w iście hokejowym zamku przez opolan. Że nie padły wówczas bramki – to już zasługa z jednej strony sędziego, z drugiej zaś twardo i nie zawsze fair grających defensorów gości.  
 
Mecz rozpoczął się bardzo obiecująco. Obie drużyny przeprowadzały piękne i szybkie akcje na bramkę przeciwników. Widowisko zapowiadało się naprawdę ciekawie. W dwunastej minucie opolanie byli o krok od uzyskania prowadzenia. Szybką akcję Gajda – Jarek – Bania – Jarek, zakończył strzał kapitana opolskiej jedenastki z woleja. Strzał był piękny, piękna była również obrona Szymkowiaka.
 
W minutę później piłkę rozegrała trójka Jarek – Gajda – Stemplowski. Ostry strzał prawoskrzydłowego przeszedł tuż obok słupka.
 
Od 15 minuty notujemy coraz to więcej złych decyzji sędziego. Rozpoczęło się to od złośliwego faulu na Juszczaku, na polu karnym Polonii. P. Sekuła zareagował jedynie podniesieniem rąk w górę, co ma oznaczać „wszystko w porządku”.
 
W 16 minucie Jarek egzekwuje rzut wolny. Szymkowiak paruje z największym trudem.
 
W 30 minucie sunie na bramkę Kornka jeden z szybkich i niebezpiecznych ataków Polonii. Do piłki podchodzi najlepszy niewątpliwie zawodnik na boisku Liberda i wykorzystując błąd obrony strzela obok Kornka. Goście prowadzą 1:0.
 
Trzy minuty później notujemy szybki „rewanż” opolan. Jarek wypuszcza Juszczaka, a ten będąc sam na sam z Szymkowiakiem fatalnie pudłuje z dwóch metrów.
 
W drugiej połowie opolanie ruszają do generalnej ofensywy. Już w pierwszej minucie tej części meczu wielka szansa. Szymkowiak w polu, przed napastnikami pusta bramka. Niestety, zabrakło zdecydowanego strzelca. I ta korzystna sytuacja została zmarnowana.
 
W 49 minucie atak gości. Na bramkę ciągnie prawoskrzydłowy Orzechowski. Brejza mu przeszkadza, jednak w decydującym momencie „wykłada się” i szybka „7” nie ma już trudności z pokonaniem źle ustawionego Kściuka, który zastąpił w bramce Kornka.
 
Dwie bramki zdobyte przez gości nie zdeprymowały opolan. Atak za atakiem sunie na bramkę Polonii. Przewaga Odry w polu jest ogromna.
 
W 52 minucie Jarek egzekwuje rzut wolny z odległości ok. 25 m. Strzał jak z rakiety – nie do obrony. Szymkowiak nie znalazł na to sposobu.
 
 Walczący o piłkę Zygfryd Blaut (u dołu fotografii).
Opolanie zachęceni uzyskaniem bramki atakują coraz bardziej zawzięcie. W 76 minucie do centry Szczepańskiego z prawego skrzydła rzuca się szczupakiem Gajda, uzyskując wyrównanie. Niestety, sędziowie dopatrzyli się urojonego spalonego.
 
W końcowej części meczu doszło do zajść, o których pisałem na początku sprawozdania.
 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online